#NYixO
Aż do dzisiaj.
Siedziałem na zapleczu starego, brudnego warzywniaka.
Dookoła kręciły się typowe Grażyny trzykrotnie starsze ode mnie.
Sklep znajdował się 40 minut drogi od mojego domu (o lokalizacji w ogłoszeniu nie wspomniano).
Dowiedziałem się, że pensja ma wynieść 1700 na rękę.
Brak elastycznego grafiku.
Po czym usłyszałem pytanie "Dlaczego chce pan akurat u nas pracować?".
Zatkało mnie zupełnie, nie byłem w stanie wydusić chociaż słowa.
Siedziałem przed dłuższy moment w ciszy, po czym podziękowałem i wyszedłem.
Na to pytanie jest zawsze jedna najlepsza odpowiedź: "Ponieważ zawsze marzyłem, żeby było mnie stać na jedzenie".
ale jare
I bardzo dobrze, jeśli nie masz noża na gardle, hordy dzieciaków do wykarmienia, czy kredytu we frankach do spłacenia szukaj dalej. Mamy rynek pracy pracownika, ofert pracy jest sporo i na pewno znajdziesz sobie lepszą pracę, na lepszych warunkach za lepszą kasę.
Im bardziej gowniana praca tym dłuższe i bardziej bezsensowne rozmowy. Do jednego cc we Wrocławiu gdzie najpierw wymagali 3 tygodniowego bezpłatnego szkolenia potrafiło się siedzieć nawet dwie godziny (test, rozmowa o doświadczeniach, dlaczego chce pani u nas pracować? Opis stanowiska)
Trzeba było powiedzieć: Bo to najlepszy sklep w mieście.
TwinpeaksReturn
Bo jedyny xD
Kiedyś na rozmowie rekrutacyjnej do sklepu z butami rekruterka zapytała mnie "Gdzie widzisz siebie za 5 lat?". Byłam studentką i chciałam pracować na niepełny etat, więc nie spodziewałam się takiego pytania.
Bez koguta także świta
Lepsza cnota niż wór złota
40 minut drogi do domu to tak dużo?
Zależy czym i gdzie. 40 minut piechotą to czasowo dość dużo, ale odległościowo ze 3-4 kilometry. Autem to bardzo dużo. Może nawet 50-60 kilometrów. No chyba, że to duże miasto, wtedy 40 minut dojazdu do pracy w korku to coś normalnego.
Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź :) może rzeczywiście patrzę na to z perspektywy osoby mieszkającej w dużym mieście, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że 40 minut to taki czas dojazdu do pracy, na który można juz narzekać.
Patrząc z perspektywy osoby mieszkającej w takim średnim/większym mieście, to zależałoby od pracy ;) Jeśli to by była jakaś sensowna robota, to nie byłoby to dużo. Jednak w przypadku pracy w sklepie, czy innym tego typu przybytku, nie byłabym w ogóle zainteresowana taką ofertą. Byle jaką pracę mogę znaleźć bliżej ;) Teraz właśnie pracuję w McDonaldzie i jest bardzo spoko, bo jadę 2-3 przystanki i dotarcie do pracy zajmuje mi jakieś 15min, ale gdybym musiała się przenieść do jakiegoś innego i dojeżdżać te 40 minut, to zdecydowanie bym zrezygnowała i poszukała czegoś bliżej :)
aha i wiedzac, ze sklep jest tak daleko nadal przyszedles i czekales na te rozmowe?
jak zobaczylam w jednym miejscu kartke o reglamentowaniu pracownikom czasu korzystania z toalety do 3 minut i wlaczaniu alarmu, to nie czekalam na swoja kolej, tylko wstalam i opuscilam przybytek
Nie było napisane w ogłoszeniu!
He he he pewnie jeste inżynierem lub kimś z wyższym wykształceniem tym bardziej, że piszesz o elastycznym grafiku. Ja jestem inzynierem i tez cienko z praca a dokąłdnie rozmowami o prace. Ostatnią wtopę zaliczyłam jak mnie już zatrudniono i przełożony powiedział mi, że mam się zastanowić bo będą pytali co chce robić za 3-5 lat a ja mu na to "Tutaj??" i zdałam sobie sprawę, że rozmawiam z baby boomers czyli 30 lat w jednej firmie. Zero szkoleń. Zero rozwoju. Zero ciekawych ludzi. Ludzie z jakiejś choinki się urwali i w firmie i w mieście jak dla mnie.A do tego nie w moim województwie.
To było nie kończyć inżynierii europeistyki na Polsko-Albańskiej niższej szkole tańca i różańca. Problem dzisiejszych czasów to ciśnienie na ukończenie studiów i narzekanie, że po studiach to cienko z pracą. Jak się idzie na studia to trzeba się liczyć z tym, że albo się idzie na studia po których praktycznie zawsze można dostać pracę (chyba w tym momencie jest to tylko i wyłącznie informatyka, programistów jest nadal niedostatek), albo trzeba być na tych studiach dobrym i robić coś poza studiowaniem, żeby wyróżnić się z tłumu.