#NXsRH
Już w pierwszym tygodniu zajęć X wybrała się na integrację ze swoją grupą. Niby OK, gdyby nie zapomniała kluczy. W efekcie o 4 nad ranem obudził mnie natrętnie dzwoniący domofon i okrzyk: "Lekarz wraca z dyżuru!".
Po południu oczywiście były przeprosiny, stwierdziłam, że w końcu miała prawo się wyszaleć i pewnie na tym koniec jej wyskoków.
Od listopada do mieszkania zaczęli wpadać po notatki jej znajomi. Standardową formą powitania było: "Dobry wieczór, pani doktor!". Sygnałem dzwonka w telefonie każdego z nich była muzyka z czołówki "Dr. House'a", a ulubioną rozrywką licytowanie się kto pamięta więcej diagnoz z tego serialu lub jaka specjalizacja najbardziej by im odpowiadała.
Na porządku dziennym było narzekanie X na to, że nie zabierają ich na zajęcia do szpitala i że nie widziała jeszcze operacji na żywo, a przecież po obejrzeniu "Greys Anatomy" i House'a mogłaby już asystować chirurgowi. Zawsze zostawiałam te uwagi bez komentarza, bo nie będę nikogo przywoływać do rzeczywistości wbrew jego woli.
Najciekawiej było jednak po jednym z jej zdanych kolokwiów. Pani doktor postanowiła zrelaksować się przy kilku odcinkach swojego ulubionego serialu. Przy okazji wysłuchałam komentarza, że kupiła już sobie nici chirurgiczne, żeby ze znajomymi ćwiczyć szycie, bo niestety nie mają jeszcze zajęć, na których mogliby opatrywać prawdziwych pacjentów. Wróciłam do swoich spraw, ale po chwili ze świata skryptów i notatek wyrwał mnie krzyk dobiegający z kuchni. X siedziała na krześle z ręką owiniętą ręcznikiem. Okazało się, że skaleczyła się nożem podczas przygotowywania kolacji. Wyciągnęłam z szafki plaster i wodę utlenioną, ale X oznajmiła, że rana na sto procent nadaje się do szycia. Usłyszałam, że nie znam się na chirurgii, to jest bardzo głęboka rana naruszająca mięsień i duże naczynia krwionośne, a ona powinna natychmiast znaleźć się w szpitalu. Prawie zemdlała na widok kilku kropli krwi, kiedy próbowała zrobić dla znajomych zdjęcie dokumentujące jej obrażenia. Uspokoił ją dopiero jej ojciec, do którego zadzwoniła chwilę później, żeby poinformować o tym wypadku.
X spędziła cały weekend leżąc w łóżku z książkami, oceniając stan rany co godzinę i panikując, że na pewno wda się zakażenie.
Żaden z lokatorów nie śmiał powiedzieć jej, że ma w szansę na wypróbowanie swojej serialowej wiedzy :D
Już myślałem że się specjalnie skaleczyła żeby mieć na czym ćwiczyć szycie.
Ja myślałam że ma taką umowę z jakimiś kolegami ze każdy się tnie i ktoś inny szyje
Ja tak samo :-D myślałam że poleci po nici i będzie szyć :-)
A tak na marginesie, prawie zemdlała na widok kilku kropel krwi a chce być lekarzem?
Patison24 jest taki starszy serial o lekarzu, który był świetnym uzdrowicielem, ale na widok krwi mdlał :D
Słyszałem, że uczniowie w szkołach pielęgniarskich umawiają się na wspólne ćwiczenia pobierania krwi. :D
Ja też tak myślałam xD
@BlackVelvet, potwierdzam na przykładzie kuzynki i jej koleżanek - całe ręce miała później w siniakach. :P
Niektórzy bigos mogą zjeść przy rozcinaniu czyichś wnętrzności, a na widok własnej krwi mdleją :-)
Było tu zresztą wyznanie lekarza, który spanikował, kiedy żona skaleczyła się bodajże w palec.
To samo. Zawiodła mnie xD
Mój mąż często ironicznie stwierdza, że tyle razy oglądałam ten serial, że mogłabym stawiać diagnozy. Ale nie sądziłam, że istnieją ludzie, którzy naprawdę twierdzą, że dzięki jego oglądaniu nabyli wiedzę medyczną.
Jak byłam dzieciakiem, dużo chorowalam. I poważnie, różne choroby. Poważne, ale nie zagrażające zbytnio życiu. Z mojej mamy zartowalismy, że spokojnie może zostać lekarzem, w końcu znajomości i wiedzę ma, czego więcej potrzeba?
Cokolwiek by sie nie dzialo, to Na bank sarkoidoza!
Nie zapominajmy o toczniu.Mimo diagnozowania go praktycznie w każdym odcinku, choroba potwierdziła się tylko raz. :)
W moim podręczniku od polskiego nawet było o housie i całym serialu, potem jakoś łatwiej tak było zrozumiec temat po obejrzeniu wszystkich 8 sezonów :-D
Ja tez uwielbiam ten serial i go oglądam, ale nie mam się za profesora medycyny :D
Pamiętajcie, to nigdy nie jest toczeń ;)
Są tacy lekarze, co innym pomagają, a na widok swojej krwi lub kogoś bliskiego dostają histerii, było nawet wyznanie o tym. Mam nadzieje, zewalbo ya dziewczyna sie ogarnie, albo wywalą ją z medycyny.
Chyba nie chciałabym byc leczona przez lekarza, który jest aż tak zainspirowany housem czy inną postacią
Niestety na każdym kierunku studiów takie osoby się spotyka :p
Kurczę, też oglądałam House'a i Grey's Anathomy, może powinnam pójść na medycynę :D ?
Przepraszam, nie mozemy pani uleczyć. Nie było jeszcze takiej choroby w serialu XP
Niecierpie takich ludzi 😐
O Boże, jak można być tak głupim. ..
Aż nie mogę uwierzyć że tacy ludzie naprawdę istnieją.
Nie wytrzymałbym z taką laska.