#NROlq

Jestem położną. Przyjmowałam dzisiaj poród trojaczków. Położnica trafiła już na takim etapie akcji porodowej (pierwsze dziecko już niemalże „wyszło”), że żadnych badań obrazowych, od razu porodówka… No i mama wielce zaskoczona, że rodziło się drugie… a potem trzecie.

Pytam potem „jak to, przecież na ostatnich kontrolnych USG musiało być widać, że to trojaczki”. „Nie, wie pani, ja nie chodziłam na badania, bo na NFZ robią byle jak, a na prywatnie nie było mnie stać. No i widzi pani, nie chodziłam, a są zdrowe”.

No… Są. Miały szczęście. Ale ile mogło być powikłań przy takim porodzie? W świetle dzisiejszej medycyny takich porodów nie prowadzi się naturalnie, za duże ryzyko! Ile mogło być problemów z dzieciaczkami możliwych do zażegnania jeszcze przed porodem (nawet operacje prenatalne już się przecież wykonuje). Zwłaszcza że (jak na wieloraczki przystało) urodziły się nieco wcześniej niż w terminie… A przynajmniej domniemanym terminie, bo przecież nawet terminu ustalonego nie miała…
XXI wiek.
PrzezSamoH Odpowiedz

To nie jest odosobniony przypadek. Na forach matkowych jest pełno kobiet, które nie robią badań prenatalnych, ignorują zalecenia lekarskie i podważają wiedzę medyczną. I to często kobiety wykształcone, z dobrym zawodem.

porost

Niestety, to, że ktoś jest wykształcony wcale nie jest równe temu, że jest mądry życiowo...

SzubiDubi

Trochę jak ze szczepieniami. Też wydawałoby się wykształceni ludzie nie narażą dzieci na choroby, które prawie wyeliminowaliśmy w XXI w...

PrzezSamoH

Szubi - Szczepienia i fluor to takie już znane "problemy". Mnie najbardziej zaskoczyła zajadła dyskusja na temat podawania niemowlakowi przed 6 miesiącem życia wody.

KaraNara

Bo nie powinno się podawać, a wiele mam o tym nie wie i co?

CH4T4M44RI

Nawet przy wypisie ze szpitala mówią, żeby podawać wodę, zwłaszcza w gorące dni. Zaznaczają jednak, że na początku mleko powinno wystarczyć.

Kajaniekaja

@PrzezSamoH a wiesz dlaczego tak się dzieje? Bo lekarze często nie mają żadnej wiedzy. W 7 msc ciąży byłam w szpitalu z powodu lekkich plamień. Wszystko w porządku, ale na usg wyszło, że synek jest trochę mniejszy niż być powinien (na usg prywatnie był większy niż powinien), przepisali mi Acard który w ulotce ma napisane, że jest zakazany dla kobiet w III trymestrze ciąży. Synek urodził się z wagą ponad 4kg tydzień przed terminem. Za mały?
To jedna z takich moich historii z lekarzami. Wcześniej ufałam im bezgranicznie. Teraz sprawdzam każdy przepisany lek, bo po prostu nie mam za grosz zaufania

Aktomizabroni

@ Szubidubi antyszczepionkowców nie muszę daleko szukać. Moja szwagierka ewoluowała. Twierdzi, iż szczepienia dzieci powoduje, że zapadają w późniejszych latach na homoseksualizm.

PrzezSamoH

Kara - każdą sytuację trzeba rozpatrywać indywidualnie, ale wodę można podawać, jeśli zajdzie taka potrzeba. Też uważasz czystą wodę za truciznę, szkodliwą i rozszerzanie diety dziecku?

Kaja - nie uważam, że lekarzom trzeba wierzyć bezmyślnie, bo są tylko ludźmi i też popełniają błędy. Tylko oni skończyli studia medyczne, mają doświadczenie i wiedzę mimo wszystko większą niż my możemy "wygoglować". Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie mają żadnej wiedzy? Trzeba poszukać sobie takiego lekarza, któremu będziemy ufać, ewentualnie konsultować się z innym. Pytałaś, dlaczego dali Ci taki a nie inny lek?
Miałam w ciąży odwrotną sytuację, bo każdy poza jedną lekarką twierdził, że synek będzie duży, a urodził się z wagą 2800 :)

Kajaniekaja

@PrzezSamoH twierdzę na podstawie swoich sytuacji.
Kolejna: właśnie z tym plamieniem o którym pisałam wyżej najpierw j trafiłam do innego (był bliżej). Badanie przez Panią doktor. Diagnoza: całkowicie skrócona szyjka, rozwarcie, w każdej chwili mogę zacząć rodzic, podane sterydy. Wysłali mnie do innego szpitala (właśnie do tego gdzie przepisali mi acard). Tam okazało się, że szyjka okej, żadnego rozwarcia.
Kolejna: 3msc dziecko dostało leki na alergie (Pani Doktor stwierdziła alergie po zbadaniu osluchowo), wykupiłam leki, na ulotce: od 2rż
Kolejna: byłam z dzieckiem na izbie przyjęć bo gorączkowało, diagnoza: może od alergii. Dzień później w przychodni: alergia. Pojechałam prywatnie, bo gorączka nie spadała: zapalenie płuc...
Na tej podstawie twierdzę, że wiedza niektórych (nie mówię, że wszystkich) lekarzy jest bardzo mała.

Co do acardu, tak, pytałam. Podali mi na wzrost płodu mimo tego, że mówiłam, że musiała zajść pomyłka, bo mam robione usg co miesiąc i dziecko zawsze było większe. Nie chodzi o to czy dziecko będzie duże czy nie, wiadomo, że usg pokazuje w przybliżeniu kilogramy, chodzi o fakt, że przepisano mi lek, którego brać nie powinnam i który może powodować bardzo duże problemy podczas porodu

PrzezSamoH

Większość osób trafia czasem na lekarzy, których ma za idiotów, bo w ich sprawie mocno pomylili się lub kompletnie zawalili sprawę. Tylko na ogół ci sami lekarze w innych przypadkach ratują komuś życie lub zdrowie. Wystarczy poczytać komentarze ludzi na znanym lekarzu lub innych stronach. Nie zdarzyło Ci się nigdy zrobić coś durnego? Dla lekarza taka zwykła pomyłka, rozkojarzenie, "zaćmienie umysłu" może doprowadzić do tragedii. Wiadomo, że są lekarze lepiej lub gorzej przygotowani do zawodu, niektórzy wcale nie powinni nimi być.

Acard na wzrost płodu?? Ciekawe, czemu tak. To jeden z najpopularniejszych leków w chorobie niedokrwiennej serca.

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Marzenkies Odpowiedz

To w sumie i tak dobrze, że rodzić przyjechała do szpitala, a nie robiła tego w domu z jakimś "znachorem".

VampireGrin

Tylko ze to właśnie jest bardzo niekonsekwentne- medycyna fuj, ble, lekarze glupi, pielęgniarki wszczykujo zatrute szczepionki, ale na poród jadą właśnie do szpitala...

Jutrzenka2104

Ej, porodów domowych proszę mi tu nie szkalować. Nie mówie oczywiście o porodach ze znachorami, ale są położne, które specjalizują się w przyjmowaniu dzieci w domu. W Niemczech, Anglii czy Holandii porody domowe są refundowane (i o dziwo śmiertelność nie wzrasta, bo jakby wzrastała to chyba by to wycofali), a u nas ciągle szok, jak się o porodzie w domu usłyszy. Ja się na przykład dowiedziałam, że w szpitalach się rodzi, bo tam jest sterylnie (bakterie New Delhi i inne fruwające tam wirusy pewnie też są sterylne). No, także są porody i porody...

morsmorde

Hej! Ale ona nie chodziła do "dobrych" lekarzy, bo nie wierzy w medycynę, tylko zwyczajnie nie było jej stać na prywatną opiekę, która tania nie jest.

Makarena123

Jutrzenka2104 W szpitalach rodzi się nie dlatego że jest sterylnie, a dlatego że w razie powikłań zarówno dziecku jak i matce pomoc może zostać udzielona niemal natychmiast ;)

Jutrzenka2104

Makarena123 z jednej strony tak. A z drugiej nie. Moja mama ma epilepsję, a była urodzona w szpitalu. Lekarz pomimo tego, że dziecko miało wyraźne kłopoty z urodzeniem się zmuszał babcie do rodzenia naturalnie (a cesarki już wtedy istniały). Okazało się, że mama owinięta była pępowiną. Efekt? Niedotlenienie i padaczka. Dobrze, że przeżyła. I co z tego szpitala było? A ile masz sytuacji, gdzie kładą się na rodzącej i wyciskają z niej dziecko? Za to w ogóle powinien być pierdel, bo to grozi pęknięciem macicy i zabiciem albo uszkodzeniem dziecka i pacjentki. A do porodu domowego nie jest łatwo się zakwalifikować. Ciąża fizjologiczna, bez powikłań, nie po in vitro, baba musi być zdrowa jak koń i bez wcześniejszych poronień. Dziecko musi idealnie się rozwijać. Plus, że jedna doświadczona położna cały czas przy tobie czuwa, a nie masz jedną na 10 pacjentek. Położna w domu od razu wyczai, że coś jest nie tak i następuje błyskawiczny transfer do szpitala. One są bardzo ostrożne, bo nie mogą sobie pozwolić na błąd. W Anglii lekarze głośno mówią, że woleliby, żeby właśnie takie porody bez powikłań odbierane były w domu, żeby nie zajmować łóżek kobietom z problemami w ciąży i przy porodzie. Poczytaj sobie więcej na "rodzić po ludzku".

Suszepranie Odpowiedz

W mojej karierze do tej pory zdarzyło mi się tylko raz być bliźniakach i było to CC. A co dopiero trojaczki... jeju. Aż gorąco się robi.
Ps. Miło mi czytać, że napisałaś o „przyjmowaniu” porodu, a nie „odbieraniu”, dzięki! :)

PrzezSamoH

A to jest jakaś znacząca różnica? Czemu "przyjmowanie" jest lepsze od "odbierania"? Nie jestem w temacie, dla mnie to znaczy zupełnie to samo.

Suszepranie

Odbieranie jest nacechowane negatywnie, ja np. mogę odebrać paczkę na poczcie ;) A poród jest wydarzeniem wyjątkowym dla kobiety rodzącej (nie mam na myśli tu tego, że nie boli i jest cudnie- nie ma co idealizować, chodzi mi o wyjątkowość tego wydarzenia, o narodziny człowieka). Odbieranie porodu w szpitalu często równa się odebraniu godności kobiecie, odebraniu jej wiary w siebie i jej możliwości, odbieraniu możliwości kangurowania, odbieranie nadziei na poród naturalny bo panu doktorowi kończy się dyżur itd. Wyżej pisałaś, że czytasz matkowe fora więc jestem pewna, że przeczytałaś też mnóstwo historii nt koszmarnych szpitalnych porodów i traktowania pacjentek. Jest to specyficzna sytuacja bo do szpilala trafia zdrowa kobieta. Dziwi mnie szczerze mówiąc, że ty jako młoda mama (bo o ile pamietam to nią jesteś? :)) nie znasz tej różnicy między przyjmowaniem a odbieraniem - nie jest to absolutnie przytyk do ciebie bo masz prawo nie być w temacie. Po prostu to kolejny dowód na to, że kobiety nie są świadome - tak jak i w przypadku tego usg z wyznania (albo w zbyt małym stopniu) i nie są dobrze przygotowywane do ciąży i porodu - przez kiepską szkołę rodzenia, średnią położną lub/i lekarza. Żeby to w pełni wytłumaczyć musiałabym jeszcze pisać i pisać kolejne linijki elaboratu. Jedli chcesz to poczytaj na rodzić po ludzku, dobrze urodzonych różne naukowe materiały. Trochę przystępniej na fb birth coach project. Wydaje mi się, że mama ginekolog też kiedyś o tym pisała.
Jeśli położna ma holistyczne podejście to porody przyjmuje, a nie odbiera.
PS. Oczywiście ja piszę teraz o ciąży fizjologicznej i porodzie naturalnym. W przypadku zagrożenia życia i zdrowia na pierwszym miejscu stawiamy co innego.

Suszepranie

Może opiszę kilka sytuacji, w których poród jest odbierany:
1. Pacjentka rodzi powoli, ale wszystko jest Ok, parametry w normie, co jakiś czas robię Ktg. Wchodzi lekarz i mówi „jak zaraz nie urodzisz to sam ci to dziecko wyciągnę raz a dobrze”. Tak, na pewno straszenie pacjentki w tym stanie pomoże jej szybciej urodzić. 2 mce później jest na szczęście zwolniony z innych przyczyn, ale skarg trochę na niego było.
2. Położna koleżanka dodaje do lewatywy oleju rycynowego, nie mówi o tym pacjentkom bo po co?
3. Podawanie oksytocyny bez zgody i wiedzy pacjentki - osobiście byłam świadkiem czterech takich sytuacji.
4. Kolejne teksty, których byłam świadkiem na porodówce:
- „jak nie urodzisz na kolejnym skurczu to cię potnę”
- „Ale paskudna, masz jakąś infekcję?”
- „teraz to krzyczy, że boli, a wcześniej to fajnie było?”.
5. Zamiast przystawiania dziecka do piersi to szamotanie jego głową o tułów matki - nie wiem kto był bardziej przerażony i z góry zniechęcony do karmienia piersią.
Oczywiście bardzo często winny jest system. Wczoraj koleżanka na dyżurze przyjęła 4 porody, sal na trakcie mamy 3... a była na zmianie ona i jeden lekarz.
Dziecko jest na świat przyjmowane. Poród oddajemy kobiecie - ja mam taką filozofię i jak do tej pory moje pacjentki są zadowolone. (Oczywiście cały czas mowię o ciąży fizjologicznej!)

PrzezSamoH

Tak, jestem młodą mamą i nie zwróciłam nawet uwagi, czy położne posługiwały się zwrotem "przyjmować poród" czy "odbierać". W sumie jest mi wszystko jedno, jak będą mówić, byle traktowały pacjentki życzliwie, po ludzku i były dobrze przygotowane do swojej pracy. Miałam szczęście trafić w większości na świetne położne, a spędziłam w szpitalu trochę więcej czasu.

Suszepranie

PrzezSamoH
I mi również chodzi o traktowanie pacjentek po ludzku. A widziałam różne rzeczy, sama też rodziłam i wiem jak to wyglada i od tej strony.
Zauważcie, że na porodówkach do pacjentek personel mówi na ty. A czy pani w banku albo sprzedawca zwraca się tak do klientów? No nie. A zawód jak każdy inny.
Więc tym bardziej nie rozumiem dlaczego dostaję minusy. Uderz w stół a nożyce się odezwą? Bo serio nie wiem co takiego strasznego napisałam w mojej pierwszej odpowiedzi dla PrzezSamoH
Różnica między tymi określeniami jest zasadnicza i póki my pacjenci nie zaczniemy walczyć o siebie to dalej będziemy traktowani tak sobie. Od szczegółu do ogółu i odwrotnie.

Suszepranie

@Yavanna
I super, że masz dobre wspomnienia i że wszystko z wami w porządku. Myślę, że wiele osób mogłoby ci zazdrościć. Tylko nie wiem co to ma do moich komentarzy? Bo wybacz, ale nie widzę związku między twoim CC a tym, że ja (i setki innych położnych) widzę różnicę między odbiorem a przyjęciem porodu (za co dostaję minusy, nie wiem dlaczego, może nie mam prawa do swojego zdania 😂).

PrzezSamoH

Suszepranie - zakładam, że minusy otrzymałaś od osób, które nie lubią przywiązywania tak dużej wagi do nazewnictwa. Mnie sformułowanie "odebrać poród" nie kojarzy się źle, chociaż może "przyjąć poród" brzmi lepiej. Dla mnie nie ma to większego znaczenia, zresztą pod kilkoma wyznaniami walczyłam już z "czepianiem się słówek" - raz facet napisał nieszczęsny zwrot "posiadałem wiele kobiet" i już został posądzony o mizoginizm. Podobnie jest z tym "odbieram poród".

Anonimolina

Jak dla mnie to zwykłe czepialstwo, zarówno przyjmowanie jak i odbieranie porodu brzmi tak samo - neutralnie.

Suszepranie

@Anonimina
Napisałam komentarz do autorki wyznania, która jest położną, jest w temacie i podejrzewam, że ona jedna z tej całej ferajny rozumie o co chodzi. Podziękowałam jej. A zostałam poproszona wyjaśnienie różnicy i to zrobiłam - i tyle. Czy się kogoś czepiam? Mówcie sobie jak chcecie, wasza sprawa.
A to „czepialstwo” jest nawet określane przez państwowe standardy opieki okołoporodowej, które powinny być respektowane w szpitalach. W 2019 roku się one zmieniły i nie ma tam już wyrażenia „odbieranie porodu”- nie bez przyczyny...
Żebyście się na tym „czepialstwie” nie przejechali nigdy na porodówce. Tego nie życzę nikomu.

CH4T4M44RI

Suszepranie, dziękuję za poszerzenie wiedzy. Rodziłam dwa razy i nie pamiętam, jak położne nazywały poród ale teraz widzę różnicę i jestem w stanie sobie wyobrazić obydwa przypadki...
Do mnie zwracały się "Kochana", "Słońce", "Serduszko", itp... było mi przyjemniej, pomimo długiego i bolesnego oczekiwania na maluszka.
Powodzenia w pracy, samych pomyślnych akcji :)

Vampire7 Odpowiedz

Zastanawiam się jak można być tak głupim i bezmyślnym? Skoro nie stać jej było na wydanie 100-150 zł na prywatnego ginekologa, to jak ją będzie stać na dzieci!!!?? Ja w ciążach chodziłam prywatnie i rzeczywiście dużo pieniędzy na to wydałam chociaz wcale nie jestem bogata...ale skoro ktoś decyduje się na dzieci, a nie może wydać na ginekologa, to jest to totalna głupota....Bo dzieci kosztują o wiele więcej niż ten prywatny ginekolog raz w miesiącu ;P

Luckaaa

500+? A może i inne zapomogi

anon567 Odpowiedz

Są zdrowe, ale nie wiedziała, że trójka.

CH4T4M44RI

Nic nie wiedziała, bo jak?
Dopiero po porodzie można było to stwierdzić

egzemita Odpowiedz

Jak można zrobić byle jak USG? Co to za bzdury?

Szturchnijbutem

Em, na szybko i nie patrząc dokładnie na przykład? Kierując głowicą tak, że nie spojrzy na ważne rzeczy? Opisując wynik pobieżnie? Lekarz lekarzowi nierówny, jeden zrobi dobrze i uważnie się przyglądnie a drugi spojrzy na minutę i powie "jest git".

Suszepranie

Często sprzęt do usg jest stary i kijowy. Poza tym niektórzy lekarze starej daty nie zawsze są doedukowani w tych tematach... więc to wcale nie bzdury. Co oczywiście nie oznacza, że popieram nie robienie badań- absolutnie nie! Po prostu warto robić usg i inne badania w dobrych punktach medycznych. I też sprawdzać czy np. dany lekarz ma certyfikat.

Jutrzenka2104

No, a jak można na usg nie zauważyć, że dziecko nie ma dłoni. Albo nóg? A były takie historie w mediach, gdzie babki chodziły na usg i wszystko ok i cacy, a przy porodzie okazywało się, że czegoś brak. I to jest robienie byle jak.

CH4T4M44RI

Wystarczy, że kobieta tak naprawdę nie ma pojęcia na co patrzy. Jak jej lekarz nie objaśni i nie pokaże, to niewiadomo jak oglądać obraz z USG. Jeśli do tego dochodzi niekompetentny lekarz, leniwy, w pośpiechu, czy cokolwiek, to badanie jest zrobione byle jak...

Luckaaa Odpowiedz

Kolejny przykład, że "prowadzenie ciąży" nie jest konieczne. Sorry, ale kiedyś tyłu badań nie było i dzieci się rodziły zdrowe, a jak były chore to się nie rodziły lub zaraz umierały i była selekcja naturalna. Teraz podtrzymuje się ciąże z płodami, które nie rokują, aby stać się samodzielnymi ludźmi.
Zupełny brak badań nie jest dobry, ale takie przemedycynowanie życia też nie jest dobre.
Minusujcie sobie do woli

Niezywa

Ja się poniekąd zgadzam, im bardziej dbasz tym gorzej. Tak jest ze wszystkim.

PabloDash Odpowiedz

Też jestem ojcem trojaczków. Badania na nfz co dwa tygodnie i cesarka były obowiązkowe

Malawrednaaleladna Odpowiedz

Ja się dziwię skąd te kobiety cierpliwość mają. Ja leciała jak na skrzydłach na kolejne usg by serduszka posłuchać zobaczyć co tam u mojego Cuda ❤

Dodaj anonimowe wyznanie