Jadę sobie autobusem, siedzę na miejscu koło jakiegoś zakapturzonego starszego faceta. Nagle facet wyjął z torby ketchup i trysnął mi nim twarz, po czym krzyknął: IT'S A PRANK BROŁ!
Po czym wybiega na najbliższy przystanek.
O CO TU CHODZI!?
Dodaj anonimowe wyznanie
Dziwny pomysł na opowiadanie w stylu Gargala. Nawet chory psychicznie by tak nie zrobił wiedząc że ma utrudnioną drogę ucieczki. Przecież kierowca nie wiedział że to keczup i zgodnie z przepisami powinien zablokować drzwi i wezwać pomoc.