#NOWwN
Nagle klops - egzaminator każe mi zaparkować prostopadle przodem, co nie zawsze mi wychodziło. Tym razem też nie poszło. Zostawiłam za mało miejsca na wyjście dla pasażera. Po nieudanej próbie egzaminator powiedział, że spróbujemy jeszcze raz. Zaczęłam główkować, co mam zrobić, żeby mi wyszło to parkowanie, kiedy wpadłam na genialny pomysł - po prostu go nie wykonam.
W moim mieście egzaminacyjnym są tylko dwa parkingi, gdzie kursanci zazwyczaj parkują prostopadle przodem. O jednym wiedziałam, że nie ma tam miejsca, bo przed chwilą robiłam tam jednokierunkowe, a teraz byłam na drugim. No więc postanowiłam zrobić z siebie idiotkę. Kiedy po tym nieudanym parkowaniu przejechaliśmy kawałek, to wywiązała się między nami mniej więcej taka konwersacja:
- Niech pani tam drugi raz zaparkuje.
- Ale gdzie tam? - zapytałam się.
- No tutaj, dokładnie tutaj - i wskazał mi to miejsce.
- Nie wiem, nie widzę tego...
- No za tym niebieskim samochodem niech pani zaparkuje!
- Za którym niebie...
- JUŻ ZA PÓŹNO! Przejechaliśmy! Proszę jechać dalej...
Pojechaliśmy dalej i wtedy kazał mi zawrócić tyłem z wykorzystaniem bramy, co mi wyszło obłędnie i ostatecznie egzamin zdałam.
Plus za szybkie myślenie i opakowanie sytuacji :D
Jak zdawałam na prawko to zawracanie tyłem z użyciem infrastruktury było moim ulubionym manewrem :p
cwana bestia :DD
Jak ja będę zdawał, to może też tak zrobię ;)
Mi parkowanie zawsze swietnie wychodzilo, jak na kursie tak i na egzaminie bez problemu je wykonalem. Niedlugo po zdaniu prawka, mialem lekka stluczke na parkingu, od tego momentu zupelnie parkowanie mi nie wychodzi...
mam to samo, autem egzaminacyjnym i z egzaminatorem ok, a ostatnio auto taty przytarłem :D
Mi wbito do głowy,że żaden samochód na egzaminie nie może przeze mnie zwolnić,bo to wymuszenie..Gdy miałam przeciąć drogę z pierwszeństwem auto nadjeżdżało akurat w odległości,ze teoretycznie mogłam wyjeżdżać,ale nie miałam pewności czy widząc elkę nie zwolni.Więc przeprosiłam na chwilę,schyliłam się udając,że poprawiam buta bo coś mi wpadło i uwiera.Podniosłam się chwilę poźniej ale było już pewne ,że trzeba poczekać ;)
ja np parkowanie równoległe tyłem na kursie zrobiłam jeden jedyny raz, i to jako tako niekoniecznie najlepiej. Na egzaminie caly czas myślałam żeby chociaz tego nie dostać, ale na szczęscie miałam parkowanie skośne, które wychodziło mi najlepiej :D jeżdze juz 5 lat i jak dotąd nie miałam ani razu okazji do takiego parkowania (równoległego tyłem :))
aa i też za pierwszym razem przejechałam miejsce, w którym mialam zaparkować :D ale całkiem niechcący i chyba ze stresu :P :)
Piona! :D
Ja na kursie ćwiczyłam miliardy razy równoległe tyłem, bo instruktor widział, że mi nie wychodzi, a ja i tak za każdym razem robiłam źle. Na szczęście na egzaminie też miałam to najłatwiejsze skośne :D
Jeszcze przy okazji się pochwalę, że jak już ze zdanym egzaminem wjechałam do ośrodka egzaminacyjnego, to egzaminator kazał mi zaparkować prostopadle przodem między innymi samochodami, a ja to miejsce ze szczęścia przejechałam, po czym... niewiele myśląc, jakby odruchowo, idealnie zaparkowałam prostopadle tyłem, mimo że wcześniej nigdy tego nie robiłam :P dopiero jak szłam już z papierem w dłoni to się skapnęłam, co przed chwilą zrobiłam :P
30 godzin to za mało by opanować wszystkie manewry.
Na pewno dobrze sobie w życiu radzisz :D
Spryciula :D
You are the champion!!!!! :)