#NHVkY

Czy wy też tak macie, że nie wiecie co dalej? Co chcecie robić ze swoim życiem? Czujecie się bez wyjścia? No to właśnie tak się czuję. 
Jestem niedługo po 20. Skończyłam szkołę, zdobyłam tytuł technika weterynarii. Pracowałam w zawodzie około 4 miesiące, dopóki nie doszło do wypadku w pracy, gdzie uszkodziłam nogę i mam problem z poruszaniem się do tej pory. I nie wiem, co robić. Mieszkam na chwilę obecną z rodzicami, bo musiałam zrezygnować z pracy, pójść na operację i wrócić do funkcjonowania. Niestety rodzice są toksyczni, mam wrażenie, że nie uważają mnie za człowieka z uczuciami, z pewnymi trudnościami związanymi z doświadczeniami, które miałam za dziecka. Mam takie wrażenie, że mają gdzieś moje uczucia, że czuję się bezsilna i cały czas są kłótnie, które moim zdaniem są po prostu nieporozumieniami. Próbowałam z nimi rozmawiać wielokrotnie, że to nie jest zdrowe, że musimy nauczyć się rozmawiać ze sobą, ale mówią mi, żebym się zamknęła, bo jestem dzieckiem i że się wywyższam... Szukam pracy, jakiejkolwiek, ale bez skutku, szukam mieszkania do wynajęcia, chodzę na terapię, ale... mam wrażenie, że nic nie ma sensu. Nie mam przyjaciół, z którymi mogłabym pogadać ani nikogo, kogo mogłabym poprosić o pomoc, o chłopaku nic nie wspomnę, mam bardzo złe doświadczenia z mężczyznami, przez które po prostu się boję zostać z nimi sam na sam.

Czuję się samotna, opuszczona, bezsilna, nie wiem, co mam robić. W grudniu napisałam list pożegnalny, bo po prostu nie widzę sensu mojego dalszego istnienia na tym świecie, ale jestem tutaj, bo jestem tchórzem, który boi się cokolwiek zrobić ze sobą w tym kontekście. Nie chcę współczucia, chcę po prostu wysłuchać was, czy też tak macie, a nawet jak sobie poradziliście. Dzięki za przeczytanie. Mam nadzieję, że chociaż wasze życie idzie powoli do przodu w dobrym kierunku : )
Postac Odpowiedz

Moi rodzice też wychowali dzieci w duchu „dzieci i ryby głosu nie mają”. Jak się moje dziecko rozpłakało, to moja mama zaczęła się śmiać. Jak było starsze, to zaczęła je straszyć („pies Cię ugryzie” i podobnie), bo ma „taką śmieszną minę jak się boi”.
Masz pewnie podobnych rodziców.
Zastanów się, co by Ci dało szczęście. Może pójdź do psychiatry, a nie tylko na terapię. Może potrzebne są leki. I nie poddawaj się w szukaniu pracy i mieszkania. W życiu jest wiele rzeczy, które mogą dawać szczęście - wystarczy tylko znaleźć swoje.

Meanness Odpowiedz

Jest Pani naprawdę wspaniała. Jest Pani ode mnie młodsza, a już Pani potrafi tak wiele rzeczy. U mnie wskoczył nowotwór w czasie stażu, więc nawet nie trafiłam roku pracy, tylko ledwie zaczęłam. No i potem nikt nie chce niepełnosprawnych. Więc jest 10 lat więcej niż u Pani, a nadal jestem po prostu zupełnie niczym. A chcę się wyprowadzić w sumie odkąd pamiętam. Ale z drugiej strony właśnie jak myślę, że znowu trzeba do szpitala to czasem jest myśl, że może się nie uda i będzie spokój. Ale Pani jest o wiele lepsza. Więc Pani na pewno się uda. Skoro nadal istnieje coś tak bezsensownego jak ja, to tym bardziej jest sens, żeby istniał ktoś tak wspaniały jak Pani. Dziękuję, że Pani żyje.

Frog

@Meanness
"Skoro nadal istnieje coś tak bezsensownego jak ja..."
Księża używają w tym miejscu argumentacji typu "wola boska" czy "decyzja Boga".
Dla mnie jest to jedynie fatalny, "krzywy splot DNA" czy po prostu nieprawidłowa mutacja któregoś genu. Jednak, niezależnie od tego, gdzie lokujemy przyczynę - nie jesteśmy w stanie obiektywnie ocenić sensowności naszego "pobytu Tu i Teraz" ani powodów, dla których bywamy "inni od innych".

@Meanness
Proszę, przypomnij sobie tekst "Dezyderaty".
To całkiem trafny (tak uważam) obraz naszego świata i naszej w nim obecności.

Frog

@Meanness

"Jesteś dzieckiem wszechświata. Nie mniej niż gwiazdy i drzewa;
masz prawo być tutaj.
Niezależnie od tego, czy to jasne dla ciebie, czy nie, wszechświat rozwija się we właściwy sposób."

Meanness

Pani jest ode mnie o wiele lepsza, Pani Frog^^ I od razu widać, że sam fakt Pani istnienia jest wspaniały^^ Właśnie dzięki Pani istnieniu wielu ludzi jest szczęśliwych^^

Dziękuję za ciepłe słowa. Dziękuję że jest Pani wśród nas, podniosły mnie Pani słowa. Życzę żeby wszystko się ułożyło w Pani życiu. Pozdrawiam cieplutko 🧡🧡🧡

Duszka1 Odpowiedz

Bez wyjścia to byłam dopóki nie wyprowadziłam się z domu. I serio, w Twoim przypadku jest to pierwsza rzecz, którą powinnaś zrobić, żeby zbudować swoje życie na nowo. Jesteś bardzo młoda, więc wszystko dopiero przed Tobą. Piszesz, że szukasz mieszkania i pracy, ale ponieważ nie wiem czy jesteś z mniejszej miejscowości czy z dużego miasta, ciężko mi polecić Ci coś konkretnego.

Jeśli jesteś ze wsi czy małego miasteczka - rozważ przeprowadzkę do dużego miasta. Łap się jakiejkolwiek roboty, żeby odłożyć trochę grosza przynajmniej na pierwszy miesiąc. Nie wiesz od czego zacząć? Warto odezwać się nawet do dalszych znajomych - ludzie nie zawsze są tak straszni jak się wydają.

Jeśli jesteś z dużego miasta - tu możliwości jest całkiem sporo, tylko na pierwszy rzut nie będą to zajęcia zbyt atrakcyjne. Call center i sprzedażówka, windykacja, rekrutacje. Tu przyjmują prawie każdego. Nie musisz pracować w tych branżach przez lata, ale wystarczy na jakieś lokum, przeżycie i w międzyczasie szukanie czegoś lepszego.

Szukasz mieszkania? Obniż na początku trochę standardy - wynajęcie pokoju wyjdzie naprawdę dużo taniej. Wiem, że to mniej prywatności i na różnych lokatorów można trafić, ale jak wyżej, jest to rozwiązanie tymczasowe. W międzyczasie szukaj czegoś lepszego według własnych preferencji.

Klucz to wyprowadzka i stanięcie o własnych siłach na tym świecie. Próby dogadania się z rodzicami najlepiej odpuść. Na swoich doświadczeniach mogę Ci powiedzieć, że bez względu na to jak będziesz się starać, oni i tak będą widzieć tylko swoje racje.

I uwierz, że się da. Nie jesteś sama, ale tylko Ty jesteś tą osobą, która musi o siebie zawalczyć. Potem już pójdzie naprawdę dużo łatwiej. Powodzenia!

anonimowe6692 Odpowiedz

A jakby tak złapać jakąkolwiek pracę, choćby dorywczą zdalną na słuchawce z gatunku takich, których nikt nie chce wykonywać, odłożyć trochę na kaucję i piewsza ratę wynajmu mieszkania i poszukać pracy w jakimś większym mieście, najlepiej w zawodzie i tam wynająć mieszkanie? Potem jak się sytuacja ustabilizuje i poprawi się Twoja sprawność fizyczna, możesz pomyśleć o założeniu własnego małego biznesu. Nie wiem co dokładnie robi technik weterynarii, ale zakładam, że lubisz zwierzęta i masz do nich rękę. W dzisiejszych czasach mody na "psiecka", jest duże zapotrzebowanie na wszelkiej maści groomerów, spa dla psów, itp. Nie jest to biznes wymagający bardzo dużego wkładu na start, ale jakby się nie udało odłożyć, można zacząć biznes z kredytem. Co do pytania o to czy też tak mamy, że nie wiemy co ze sobą zrobić - ja teraz już nie, ale miałam tak tuż po studiach i chyba wszyscy moi znajomi przechodzili to samo. Mimo że mieliśmy już wszyscy pracę od razu (rozpoczętą na ostatnim roku studiów), stabilne związki i sytuacje mieszkaniowe. To taki moment wejście w dorosłość, kiedy zaczynasz mieć rzeczywista wolność i nagle nie wiesz co ze sobą zrobic, bo do tej pory wypełniałaś czyjeś polecenia, a dalej instrukcji już nie ma. To naturalne :)

Odpowiedz

Dziękuję wszystkim za słowa otuchy i rady.

Dodaj anonimowe wyznanie