#NHDAf
Ale po kolei.
Musicie wiedzieć, że mój dziadek był zapalonym myśliwym i cały dom zawsze był pełen czaszek i poroży. Jestem więc przyzwyczajony do widoku szczątków i nie brzydzą mnie. Dziadek miał psa, Kitę, która była zwykłym wioskowym kundlem, ale chodziła z nim na polowania. Zdechła, gdy ja chodziłem do przedszkola i została zakopana w naszym ogrodzie. Dziadek, przyzwyczajony do towarzystwa czworonoga, załatwił mi na urodziny szczeniaka od kumpla, któremu właśnie oszczeniła się suka. Od tamtego czasu Bursztyn był ze mną wszędzie.
Był moim przyjacielem przez ponad dziesięć lat, byliśmy nierozłączni. Muszę przyznać, że był kudłatą ciapą, bał się wystrzałów i odkurzacza. Zawsze chował się pod łóżkiem i potrafił nie wychodzić spod niego przez piętnaście minut po skończonym odkurzaniu. Dziadek był nieco rozczarowany, że pies nie będzie mu towarzyszył w lesie, ale kochał go równie mocno co ja.
Obaj zestarzeli się wspólnie. Dziadek nie żyje od dwóch lat.
Bursztyna też już nie ma. Odszedł spokojnie (był schorowany i razem z rodzicami zdecydowaliśmy się go uśpić) trzy miesiące temu. Zakopaliśmy go niedaleko Kity. To, co nie daje mi spokoju, to fakt, że nie mam po nim żadnej pamiątki. Nawet obroży. Nie miał żadnych zabawek, a legowiska pełnego sierści nie będę trzymał.
Czasem nadal mi się wydaje, że gdy wejdę do domu, Bursztyn podbiegnie do mnie, by się przywitać. Kusi mnie myśl, by wykopać czaszki Kity i Bursztyna i trzymać je w domu.
Wiem, że gdybym komukolwiek o tym powiedział, uznaliby mnie za nienormalnego. Sam nie wiem jak się do tego zabrać, wiem jedynie, gdzie oboje leżą. Wydaje mi się, że w ten sposób przestanę tak tęsknić, a śmierć mojego psa stanie się wreszcie w jakiś sposób realna.
Pomimo że pochowałem już w ogródku 2 psy i 3 koty, nigdy przez głowę mi nie przeszła taka głupota. Jeżeli kochałeś swojego zwierzaka, to daj mu spoczywać w spokoju.
To tylko szkielet. Trup
A co? Jak odkopiesz nędzne pozostałości sztucznie uświęcane przez prymitywną mentalność to dusza zwierzęcia zostanie wyrzucona z raju by samotnie błąkać się w cierpieniu po ziemskim padole i nigdy nie zazna spokoju?
Już nigdy nie pójdę do muzeum naturalnego...
To tylko zwierzę, o sory, teraz już truchło. No ale jak kogoś to nie brzydzi to czemu nie? Taka czaszka po oporządzeniu może się całkiem ładnie prezentować np nad kominkiem.
@HellBlazer co ty brałeś?
Ja przez pierwsze 3 miesiące od śmierci kota, z którym się wychowywałam nie mogłam przestać myśleć o tym co się z jim teraz dzieje. Przerażało mnie to i notorycznie łapałam się na tym żeby go wygrzebać i nacieszyć się nim póki jeszcze wygląda normalnie (to była zima więc ciało dłużej mogło być zachowane). Na szczęście skończyło się na głupich myślach ale tęsknota strasznie dała mi popalić i stwarzała dziwne pomysły. Mam zachowane trochę jego sierści w małym pudełeczku, które noszę przy sobie. Może ty autorze zrób to samo? Zgarnij sierść z legowiska i włóż do małego pudełka np po kremie można nawet kupić puste. Lepsze to niż podkradanie psom czaszek, daj im odpoczywać w spokoju.
Poczekaj trochę - natura musi zrobić swoje, zanim będziesz miał szkielet. Kilka miesięcy, i to chłodnych, to za mało, widok zwłok może być ....smutny
Zgaduję, że po dziadku masz jakieś pamiątki, bo wykopać czaszkę na cmentarzu jest trochę trudniej niż w ogrodzie.
Do ładnego oczyszczenia czaszki proponuję Pracownię preparatyki kostnej Bare Bones, znajdziesz ich na Facebooku. Po otrzymaniu oczyszczonych czaszek możesz postarać się też o ładny wygrawerowany wzór czy nawet dodatkowo kamień Jak ametyst ładnie wkomponowany w czaszkę i grawer do tego mogę polecić Skull Carving Nicole Bartkowiak - też do znalezienia na Facebooku.
Rzecz jasna zrobisz to, co uważasz za słuszne, ale może rozważ pomysł zrobienia sobie tatuażu z wizerunkiem mordki psa albo odbitej łapki (może to być coś równie dobrze minimalistycznego). Niektórym taka pamiątka przynosi ukojenie po stracie.
To Twoje życie, więc rób co chcesz. Nie musisz ich stawiać na widoku tylko oczyścić i schować na dnie szafy lub w swoim pokoju. Ludzie mają gorsze pomysły i żyją byleby te pomysły nikomu nie przeszkadzały.
Czemu ten pies nie miał żadnych swoich rzeczy? Zawsze chodził luzem, nie miał obroży na wypadek, gdyby się zgubił? Niczym się nie bawił? Przez ponad 10 lat? No i nie rozumiem, dlaczego chcesz trzymać czaszkę, ale legowisko pełne sierści wyrzucasz. I to i to składało się na ciało ukochanego przyjaciela.
Posiadanie czaszki, nawet jeśli jest to czaszka własnego psa, to jedno. Weź jednak pod uwagę, ze zanim z głowy zrobi się czaszka - musi minać sporo czasu. O ile w przypadku pierwszego psa ten czas już minął, to w przypadku drugiego - 3 miesiące, szczególnie w zimę - nawet ciepłą, to praktycznie nic. Proces rozkładu jest w trakcie, jednak znaczna większosć tkanek miękkich wciąż będzie na miejscu. Może nie być sierści - w zależności od wilgotności podłoża częściowo, lub całkowicie, nie będzie oczu i z dużym prawdopodobieństwem nosa. Skóra i mięśnie jednak wciąż będą obecne, podobnie więzadła i tkanka chrzęstna. Skóra ogólnie będzie już w mocno zmienionej konsystencji, jednak prawdopodobnie nie na tyle, by zdążyly odpaść uszy.
Z racji tego, że na głowie generalnie jest mało mięśni, a w przypadku ogólnego schorowania i wieku dodatkowo najczęściej są w zaniku, to istnieje szansa, że czaszka może byc ewentualnie już widoczna, jednak wciąż jest to głowa, wraz z zawartością tkanek miękkich, mocno trzymająca się reszty ciała. W praktyce - żeby uzyskać czaszkę, głowa wymagałaby odcięcia i oczyszczenia. Żeby oczyścic czaszkę, jest kilka sposobów - najprostszym, najszybszym i najlatwiejszym - jest wygotowanie. Przy czym nie radze próbować tego robić w domu, bo smrodu się nie pozbedziesz przez nastepne pl roku, a wiele rzeczy bedzie do wywalenia. Inny sposob - wymagajacy generalnie odpowiedniej pory roku i cierpliwości - to zostawienie owadom na żer. Glownie muchy, ewentualnie mrowisko. Na koniec tak czy inaczej bedzie wymagane dodatkowe oczyszczenie, ale tu już można zadziałać silną zasadą, albo kwasem (przy wiekszej ilosci tkanek moga tez zniszczyc kosci, jesli bedzie to za dlugo trwac)
Istotne jest też, że 3 miesięczne zwłoki obfitują w produkty rozkładu - skalecz się, a mozesz stracic reke, albo i umrzec, Teraz jest najgorszy okres. Do preparowania zwłoki powinny byc świeże, albo mocno stare.
Nie widzę w tym nic dziwnego. Ja mam w formalinie preparaty głów swoich zwierząt. Spoczywanie w spokoju? WTF?