Pod koniec roku był u mnie ksiądz po kolędzie. Niestety nie stać mnie było, żeby dać mu coś w kopercie, za co go bardzo przeprosiłam...
Zrozumiał i sam od siebie zostawił mi 50 zł w kopercie.
I to według mnie jest właśnie ksiądz z powołania :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak byłam dzieckiem, to też mieliśmy proboszcza, który może nie dawał pieniędzy, ale znał naszą sytuację i koperta zawsze zostawała tam, gdzie była przygotowana: "macie ważniejsze wydatki". Teraz z kościołem mi nie podrodze, ale tego księdza wspominam dobrze.
U mnie było dokładnie tak samo. I też bardzo dobrze wspominam tego księdza, człowiek z powołaniem.
My też mieliśmy takiego księdza. W domu się nie przelewało wiec jak przychodził to nigdy nie brał koperty, a mamie wciskał na pożegnanie banknot. Dlatego mimo iz nie szanuję kościoła przez małe "k", to wiem ze są tam duchowni z powołania.
Odbił sobie to i tak dwudziestokrotnie :)