Mój ojczym ciągle sapie. Jak stary dziad. Od samego rana, a przez całą noc strasznie chrapie. Sapie i wydaje z siebie te dziwne odgłosy "eee...", "yyyy...", jakby z każdym oddechem walczył o życie. Szlag mnie od tego trafia, no po prostu nie mogę! To dla mnie gorsze niż zgrzytanie paznokciami po tablicy! Mówiłam mu o tym wiele razy, ale nic to oczywiście nie daje.
Mama ostatnio powiedziała, że przyznał jej się, że on, uwaga, robi to specjalnie, bo czuje się wtedy bardziej męski, jak pieprzony Rambo na wojnie w Wietnamie, jak kafar na siłowni, jak Tommy Lee Jones w "Ściganym". Stęka i wypuszcza z siebie powietrze jak cholerna lokomotywa, bo to jego zdaniem fajne.
Jestem na skraju załamania nerwowego.
Dodaj anonimowe wyznanie
To on w takim razie nie śpi całą noc tylko leży i specjalnie wydaje dźwięki?
no w nocy zastępuje to chrapaniem ;p
Az mnie dreszcz przeszedł jak napisałaś o przejechaniu paznokciami po tablicy.. Nienawidzę tego...
Mój stary jest fanatykiem sapania.
To chyba źle brzmi.. :V
Też tego nienawidzę, do tego mlaskania, charczenia..
Kiedyś zetknęłam się z delikwentem który bezwiednie bawił się sztuczną szczęką. Musiałam obejrzeć dom i parę działek, cały czas słysząc ciamkanie. . Dwie godziny walki z żołądkiem.
Mama powinna Ci więcej pomóc i go trochę w dzień "przyciszyć".
Może nie upominaniem, bo to też wnerwia, tylko, żeby On dla niej to zrobił, bo chrapanie nocne jej całkiem wystarcza ;)
Nietolerancja niektórych dźwięków to przypadłość zwana mizofonią. Ja na przykład nie mogę znieść jak mój ojciec świszczy nosem (ma skrzywioną przegrodę nosową po wypadku), moja matka szura nogami. Nienawidzę mlaskania, chrapania i dźwięku piłowania paznokci.
Jakby ktoś ci sapał na maksymalnej głośności dzień w dzień (peenie słychać to za ścianami), dostałabyś załamania nerwowego i bez mizofonii. Dlaczego przypisywać do tego od razu chorobę? Jeśli ojciec robi to w wyjątkowo obleśny sposób, nic dziwnego...
Ach te twoje porównania
Jest taka choroba - denerwują cię dźwięki zwykle "tworzone" przez ludzkie ciało: sapanie, mlaskanie, chrapanie. Niestety z tego co wiem mało lekarzy w PL podejmuje się leczenia, bo zwyczajnie nie wiedzą jak to leczyć. Nie chcę cię straszyć, ale może to to?
Poza tym znam ten ból. Nienawidzę chrapania, kaszlu, pociągania nosem itp. Wręcz uwielbiam ciszę :P Mam ochotę udusić jak ktoś zaczyna np. chrapać. >.<
Mizofonia? Mam ją, sama u siebie stwierdziłam bo nienawidze tych wszystkich dzwiekow wydawanych przez inne osoby.
Najgorsze ze wiele osob tego nie rozumie I kiedy dowiaduja sie o tym to specjalnie mlaskaja, pociagaja nosem albo pstykaja paznokciami.nie wiem czy sa swiadomi ze to na serio nie zalezy ode mnie tak jak to ze moga dostac za to ode mnie w pysk. Gdybym mogla to bym sie pozbyla cholerstwa bo strasznie utrudnia zycie.
Kurczę dobrze są anonimowe, dopiero teraz dowiedzialam się na co cierpię i ze da się to leczyć
A mi się wydaje, że tu wcale nie chodzi o tę chorobę, bo w wyznaniu jest mowa tylko o dźwiękach wydawanych przez jedną osobę. Podejrzewam, że każdy mając taką sobą blisko siebie byłby wkurzony do granic możliwości :D
Zgadzam się z Kinda7. Mnie ogólnie dźwięki nie irytuja. Ktoś może sobie mlaskać, siorbać, pociągać nosem i pewnie nawet nie zwrócę na to uwagi, za to sapanie irytuje mnie niesamowicie :D
To była tylko sugestia z tą chorobą. Nie jestem jakąś hipochondryczką, żeby wszędzie doszukiwać się chorób. :p
Za górami, za lasami,
mieszkał facet z kobietami.
Z oddychaniem miał problemy,
gdzieś zapodział swe maniery.
Huczał, buczał, głośno stękał,
dla kobitek to była męka!
Nie obchodził go dom cały,
bo on był wtedy tak wspaniały!
Córka wielce oburzona,
tak jak jego wierna żona!
Jednak on mówi, że nie przestanie,
bodziękitemuczujesięjakRambonawojniewWietnamie.