#NAoxm

Mój dziadek przez całe życie idzie z niesamowicie pozytywnym nastawieniem do ludzi, z życzliwością i pogodą ducha. Do tego można dołączyć poczucie humoru i dystans do samego siebie.  Równe 10 lat przepracował w pałacu młodzieży, zajmując się teatrem, ale też organizacją zajęć i opieką nad dziećmi w różnym wieku. Jak sam przyznaje, dzisiaj to pewnie by się jakieś babsko do niego przyczepiło i jeszcze by w pierdlu wylądował, bo kto to widział, żeby dorosły facet bawił się w kółeczku z dzieciakami? A dziadek swoją pracę kochał, znał wszystkie przyśpiewki, zabawy, umiał najbardziej podzieloną grupę zorganizować tak, że dzieciaki nie chciały wracać z rodzicami do domu. Podobno jeszcze długo po skończeniu tej pracy, jak już dziewczynki wyrosły na pannice, to rzucały mu się na szyję na ulicy z okrzykiem: „WUJCIU!”. Jak się już żyje prawie 90 lat, to i historii ma się sporo w zanadrzu.

Spory kawał czasu spędził w harcerstwie i zdarzały się najróżniejsze sytuacje.
1) Mieli na obozie dziewczynę w wieku podstawówkowym, która, jeśli tylko ją coś zdenerwowało albo zestresowało, to dostawała histerii. Takiej z krzykiem, piskiem, płaczem, rzucaniem się po ziemi. Nikogo nie atakowała, a i koleżankom zazwyczaj szybko udawało się ją uspokoić. Jednak któregoś dnia dziewczyny przybiegły do dziadka jako opiekuna grupy poinformować, że koleżanka za nic nie daje się uspokoić, leży w namiocie, wrzeszczy w poduszkę i chyba powoli zaczyna się zapowietrzać. Dziadek w te pędy poleciał do namiotu i oceniwszy sytuacje jako złą... Zasadził siarczystego, pięciopalczastego klapsa prosto w tyłek histeryczki. Efekt? Zaraz się uspokoiła, wysapała: „Dziękuję”, a dalej już zajęły się nią koleżanki. Dziadek potem doszedł do wniosku, że w sumie głupio mu – po pierwsze był przeciwnikiem używania bicia jako metody wychowawczej, po drugie to w końcu obce dziecko, jakaś kontrola mogłaby się przyczepić... Poszedł ją przeprosić i zapytać, czy żywi urazę. Uścisnęli sobie ręce na zgodę, kiedy dziewczyna stwierdziła, że nie. Przez resztę obozu było spokojnie, nikt nie robił problemów. Dzisiaj byłby kryminał ;)

2) Grupie chłopców nie chciało się przechodzić przez cały obóz, więc potrzeby fizjologiczne załatwiali pod lasem. Jak któregoś na tym opiekunowie złapali, to dostawał różne mało lubiane zajęcia za karę, no ale ciężko było non stop za nimi ganiać. Aż tu któregoś dnia miała być kontrola. Podczas gdy reszta obozu była zajęta ogarnianiem obozu, dziadek zorganizował wyżej wspomnianą grupkę na tzw. zbieranie kaktusów. Dość powiedzieć, że podobno była z tego kupa śmiechu, ale nikt nie protestował, ba, słowem nie pisnął nawet synalek jakiegoś kuratora, który zazwyczaj się chwalił, co to on nie jest. Porządek był, grupa zadowolona, kontrola zadowolona, wszystko cacy. Takie rzeczy tylko za PRL-u :P
coztegoze2 Odpowiedz

Żadna "osobie niesamowicie pozytywnie nastawione do ludzi i życzliwej " nie twierdzi, że "jakieś babsko by się do niego przyczepiło i jeszcze by w pierdlu wylądował, bo kto to widział, żeby dorosły facet bawił się w kółeczku z dzieciakami".

Tak samo dzieciak z podstawówki przy ataku histerii by nie podziękował po daniu mu klapsa. Ani mniejszy dzieciak, bo byłby w szoku. Ani tym bardziej starsza dziewczyna nastolatka. A dziś to by się (i słusznie) należało zastanowić co powoduje, że dziecko wpada w takie histerie i nie umie przestać a nie co zrobić, bo ludziom przeszkadza i potem wracać do swoich zajęć.

Dragomir

Biorąc pod uwagę jak zmieniły się czasy, to każdy kto ma porównanie by tak powiedział (że babsko by się przyczepiło albo o zabawie z dziećmi w kółku).

Jeśli miał dobry kontakt z dziećmi, to jak najbardziej po kilku latach mógłby być świadkiem i uczestnikiem takiej reakcji, że młoda osoba rzuca mu się na szyję (częściej dziewczyny tak reagują, chłopaki jednak mniej powściągliwie manifestują uczucia).

Może ten dzieciak sam się czuł źle z tymi atakami, bo wiedział jak inni na to patrzą i mu przeszkadzała taka "sława", i kiedy już ochłonął to faktycznie mógł podziękować. A zaraz po, jak nie mogła złapać powietrza bo darła japę, to dlaczego nie miałaby podziękować? Nie każdy jest gburowaty i nietykalski. To że Ty byś się oburzył0, świadczy tylko o Tobie.

Podczas kiedy tacy jak Ty się zastanawiają, co spowodowało histerię a i tak gunwo z tego wynika, facet zadziałał terapią szokową. Nie w twarz, a w pośladki, gdzie nie ma ważnych dużych naczyn krwionośnych tuż pod skórą a nerw kulszowy jest mocno amortyzowany przez tkankę mięśniową i być może tłuszczową. Brawo dla tego pana.

Właśnie widać, kto by się doczepił i oskarżył tego pana o Bóg jeden wie co, na podstawie własnych wyobrażeń podsycanych, być może wykreowanych przez różne modne ideologie.

coztegoze2

@Dragomir weź Ty lepiej komentuj co ktoś napisał a nie co sobie dowyobrażasz.

Jak dzieciak w podstawówce dostaje ataków histerii jak zostało to nazwane w wyznaniu (może to były w rzeczywistości ataki paniki) i nie jest w stanie sobie poradzić to coś to powoduje. I takie dziecko potrzebuje pomocy, bo coś ewidentnie jest nie tak. Przerwanie ataku nie spowoduje, że problem wywołujący takie stany zniknie. Ani ten dziadek się nie zainteresował historią rodzinną tego dziecka ani czy to dziecko pomocy nie potrzebuje, bo może mu się krzywda dzieje. Tylko przyszedł, dał w tyłek. No bohater rzeczywiście.

TakaOna100

A czy zastanowienie się nad powodami histerii pomogłoby w jej przerwaniu?
Taki atak może być bardzo trudny do przerwania i niebezpieczny, dlatego trzeba go szybko i ostro przerwać. Nie ma to nic wspólnego z przemocą czy z karą

coztegoze2

@TakaOna100 ale skoro te napady są trudne do przerwania i niebezpieczne to czy nie jest ważne aby nie było następnych? Bo ja właśnie o tym mówię. Przerwać ten co trwa to jest oczywista potrzeba, ale skoro one tak utrudniają życie tego dziecka to celem nadrzędnym jest ustalić przyczynę i temu dziecku pomóc żeby było bezpieczne. Nie wiem w ogóle z czym jest ta dyskusja.

Blobus Odpowiedz

O co chodzi z tymi kaktusami? Pierwsze słyszę.

Szwedacz

Myślę, że zbierali to co zasadzili.

Dodaj anonimowe wyznanie