Jestem dorosłą kobietą, matką, żoną, przyjaciółką i kim tam jeszcze można być. Pracuje w pewnej firmie jako specjalista, ale jest coś o czym nikt by nawet nie pomyślał. Otóż... Masturbuje się w pracy. Od tak nachodzi mnie ochota, biorę kluczyk, idę do łazienki i w maks chyba dwie minuty dochodzę. Po czym myje łapki, zamykam łazienkę i wracam na stanowisko wyjątkowo wyluzowana. Nie robię tego często, ale sam fakt, że zdarza mi się. Z seksem nie mam problemów, lubię go i nie narzekam ani na częstotliwość, ani na jakość. Może to jakaś adrenalina, tego nie wiem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Tak robi od groma kobiet, nic wyjątkowego :)
Czy osoby, które piszą pod co drugim wyznaniem "nie jesteś wyjątkowa", "to nic wyjątkowego", robią to, by ktoś czasami nie poczuł się wyjątkowy, czy jak? Czy może to ja dopatruję się tu uszczypliwości na siłę? Dla mnie to ciekawe wyznanie, nigdy bym nie pomyślał, że kobiety tak robią. I myślę że to jednak standardem nie jest.
Wygrałem- dla mnie to też coś wyjątkowego. Nie znam nikogo, kto by tak robił. Chociaż nie jest to temat, o którym rozmawia się przy kawie. Tak sobie myślę, że gdyby to facet napisał, zaraz posypały by się komentarze, że zbok i jak tu takiemu rękę podać
Jestem dorosłą kobietą, matką, żoną i kochanką. :D
Dlatego nie narzeka na seks, bo wiadomo, ze maz to tylko zastepca kochanka do spraw finansowo-gospodarczych :)
Też tak robiłam.
Co tam masturbacja, tirowcy ruchają w czasie pracy xD
Fuj, czy ich to nie obrzydza? Takie kobiety przecież nie mają nawet jak się umyć między klientami, gdzieś w lesie. Obrzydlistwo.
Ja pracując na statku tez podczas kawy potrafię zamknąć się w kabinie i spuścić balast, żeby stres zszedł i robota idzie lepiej...
a ja mysalam, ze tekst mojego adoratora "masturbuje sie w pracy yslac o tobie" to ewenement... a jednak sa tacy ludzie. zgroza.
Masturbacja a gadanie o masturbacji to dwie różne rzeczy.
Yyyyy..... Czy to ze mna jest coś nie tak, czy to jest zupełnie normalne i praktykowane przez mnóstwo ludzi (choć oczywiście w tak katolickim kraju mało kto się przyzna do tego na głos)?
Praktykowane to nie wiem, ale zdarza się.
Maks chyba dwie minuty
A po co więcej? I po co aż tyle?