#Mzdxm
Powód? Nie zdecydowałam się na związek z chłopakiem na wózku. Ile spośród osób piętnujących mnie chciało poznać moje argumenty? Zero.
Tamtego chłopaka - nazwijmy go Kamil - poznałam jakieś 1,5 roku temu. Bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy, mieliśmy sporo wspólnych zainteresowań. Było w nim jednak coś, co bardzo mi się nie podoba - jego poglądy na kobiety. Nieraz powtarzał przy mnie, że nastoletnie matki "nadają się tylko do pracy w burdelu", że większość zgwałconych dziewczyn "sama jest sobie winna" i że "może to wreszcie nauczy je rozumu". Każda dziewczyna, która w wieku kilkunastu lat miała chłopaka była dla niego "nic nie wartą idiotką". Kiedy po którymś z jego wywodów powiedziałam mu, że nie spełniam jego kryteriów (spotykałam się z chłopakiem w liceum kilka lat wcześniej, zanim poznałam Kamila), a on łaskawie odrzekł, że z miłości do mnie by mi to wybaczył, ale musiałabym bardzo się postarać się, żebym udowodniła mu, że nie jestem "taką samą szmatą jak każda inna". Po tym zerwałam naszą znajomość - nie pozwolę nikomu traktować się w taki sposób.
Męczyło mnie u Kamila jeszcze jedno - ciągle domagał się pełni mojej uwagi. Całymi dniami SMS-ował do mnie i narzekał, kiedy nie odpisywałam. Nie pomagały tłumaczenia, że kiedy pracuję (jestem kosmetyczką) albo jestem w szkole (studiuję zaocznie) nie mogę pisać SMS-ów albo na messengerze, bo po prostu nie mam na to czasu. Ciągle słyszałam, że gdybym chciała, to mogłabym z nim pisać. Bałam się powiedzieć mu, że kiedy przez cztery dni w tygodniu pracuję od 9 do 18, to jestem zmęczona i chcę trochę odpocząć w samotności. Dodatkowo co każdą sobotę mam zajętą - na zmianę pracuję albo jestem na zajęciach od 8 do 18 lub 19.
Kiedyś próbowałam wypracować kompromis - chciałam odwiedzać go w poniedziałki i niedziele, które mam wolne i raz czy dwa po pracy - w zależności ile będę miała "zadane" w szkole. Wtedy był płacz (Kamil nie potrzebuje do tego zbyt istotnego powodu), że się nim nie interesuję. Próbowałam go namówić, żeby też zapisał się na studia, by miał zajęcie - usłyszałam, że "on nie będzie się szarpał z bandą głupich małolatów (a mamy po 23 lata), a papierek nic mu nie da". W ogóle jego zdaniem powinnam odciąć się od reszty znajomych, zrezygnować z pracy i pomóc mu w karierze pisarza kryminałów. Nie napisał ani strony, bo "nikt mu nie pomaga".
Kiedy zakończyłam naszą znajomość, Kamil żalił się na prawo i lewo jaka zła jestem. Mieszkamy w niedużym mieście, więc wieści się rozchodzą. Teraz ludzie mają mnie za wielką egoistkę, nawet kilka koleżanek w pracy. Murem za mną stają szefowa, moja kochana babcia, z którą mieszkam już ponad 10 lat i kolega z uczelni, z którym od kilku tygodni się spotykam.
Dla większości osób jestem teraz nikim.
Ci ludzie powinni się nauczyć, że osoby niepełnosprawne nie są święci. Każdy człowiek ma swoje wady, zalety i inne poglądy na świat. Oczywiste jest, że takiej osobie trzeba poświęcać więcej czasu, ale nie litować się nad nią.
Dokładnie i sam inwalida musi wiedziec, ze wózek nie jest jego immunitetem i książka sama sie nie napisze i nie wyda, bo biedy pokrzywdzony Kamilek musi cos osiągnąć, rodzice popełnili duzo błędów wychowawczych robiąc z niego takiego egocentryka pozbawionego jakichkolwiek ambicji
Było mu jeszcze powiedzieć, że skoro według niego zgwałcona kobieta sama się o to prosiła, to on sam jest sobie winny, że jest niepełnosprawny. Jakby nie chciał, to by nie był
Co za niewyobrażalny egoista! Bardzo dobrze, że odcielas się od niego. Tacy nie osiągają nic w życiu, tylko gnebia innych.
Wampiry energetyczne, maja pretensje do całego świata o krzywdy im wyrządzone, zazdroszcza innym sukcesów, a tymczasem sami nawet nie zdobią 2 cm na przód, jacy oni sa biedni - emocjonalnie
Dobrze zrobiłaś, tylko by wykorzystywał Twoje dobre serce nieddając w zamian właściwie nic. Nieustanne kontrolowanie i szantaż emocjonalny. Dobrze ze nie stracilas trzezwego myślenia, oby tak dalej!
Przez rok byłam z niepełnosprawnym chłopakiem, ale w tym przypadkiem przegrywałam rywalizację z ...jego mamusią. Uważała, ze nie jestem odpowiednia dla synusia, nie tak wyglądam, nie tak się ubieram, chcę się z nim częściej widywać. Z resztą on też wolał się przytulać do mamusi, spędzać z nią czas, a do tego okazało się, że miał bardzo dużo "koleżanek", z którymi wymieniał nagie fotki. Niepełnosprawność nie usprawiedliwa paskudnego charakteru.
Zapatrzony w siebie dupek
Możecie mnie zlinczować, ale nigdy z pełną świadomością nie związałabym się z osobą niepełnosprawną. Mogłaby być przyjacielem, ale ile pracy, żeby się nim zajmować.
Co innego, gdyby mój obecny miał wypadek. Ale tak - w życiu.
Nie przejmuj się :) niektórzy inwalidzi tacy są, że przez swoje kalectwo chcą, ba! Wręcz muszą być doceniani jacy oni są wspaniali i wgle. Ale nie każdy taki jest. Pamiętaj, że blizny, rany i kalectwo nie robią z ciebie bohatera i pepkiem świata :)
Nawet jeżeli jedynym powodem zerwania byłaby jego niepełnosprawność, nikt nie ma prawa Cię oceniać. Bycie w związku z taką osobą (zwłaszcza wspólne mieszkanie, wychowywanie dzieci) niesie za sobą większą odpowiedzialność, ilość obowiązków, siłę psychiczną. Nie można od kogoś tego wymagać, nie każdy musi być na tyle odporny, aby temu podołać. No ale najłatwiej jest się do kogoś przyczepić, nie będąc samemu nigdy w tożsamej sytuacji.
Nie rozumiem jak można mieć do kogoś pretensje o to że z kimś zerwał. Nie ważne czy to jest osoba niepełnosprawna, sprawna czy jaka. Każdy ma prawo wybrać z kim chce być. Mądrze zrobiłaś :)