#MvzSV

Moją dziewczynę poznałem kilka lat temu, ale dopiero po jakichś dwóch latach zaczęliśmy być razem. Czułem się wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Układało nam się cudownie, z każdym dniem było coraz piękniej. Były wyjazdy, snucie planów na przyszłość, raz jakoś przypadkiem podczas rozmowy wymyśliłem imię żeńskie, które chciałbym dać naszej córce. Kiedy się poznaliśmy, moja wtedy jeszcze znajoma miała chłopaka i była szczupła. Kiedy my zaczęliśmy być razem, zaczęły się jej problemy z wagą, ale dzielnie z nimi walczyła.

Ogólnie to, na co można było zwrócić uwagę, to jej ogromną wrażliwość. Prawie zawsze płakała na filmach, a czasem mała nawet sprzeczka potrafiła ją doprowadzić do płaczu. W pewnym momencie zauważyłem, że bardzo zależy jej na ślubie. Nie chodziło o to, że jak najszybciej, ale być może w niedalekiej przyszłości. Ja nie byłem co do tego przekonany, powiedziałem, że źle bym się czuł, gdybym miał się oświadczyć po roku związku. Temat ucichł. Niestety ona miała przykre doświadczenia ze swoim byłym narzeczonym, ale przecież nie mogłem ponosić za to odpowiedzialności.

Nagle moja luba zaczęła drastycznie chudnąć, nie miała na nic ochoty, bardzo niechętnie wychodziła na spacery, a w jej oczach było widać smutek. Przyznała mi się, że chyba ma stany depresyjne, że co noc płacze i nie wie dlaczego, ale zwaliła to na jesienną chandrę. Miałem wrażenie, jakby coś przeczuwała. Zaczęła chodzić do różnych lekarzy, w końcu przyznała mi się, że od pewnego czasu ma dziwne objawy i musi rozwiać wątpliwości. Potem wszystko działo się szybko. Diagnozą był nieuleczalny nowotwór w zaawansowanym stadium.
Nie jestem w stanie opisać, co przeszliśmy przez tygodnie, kiedy z dnia na dzień było coraz gorzej.

Moja dziewczyna zmarła prawie rok temu. Zawsze miałem bardzo racjonalne podejście do życia, ale z tym nie potrafiłem się pogodzić. Codziennie odwiedzam ją na cmentarzu, tęsknię jak cholera. Nie mogę sobie wybaczyć, że nie włożyła tej białej sukni, że nawet nie zobaczyła pierścionka zaręczynowego, a przecież mogłem to zrobić wiedząc, jak mało czasu jej pozostało. Czuję się okropnie, jak w jakimś koszmarze. Życie bez niej totalnie straciło dla mnie sens.
Vito857 Odpowiedz

Stary, powiem ci szczerze - to wszystko jest wciąż bardzo świeże, za wcześnie na rozmyślanie "co by było gdyby". Musisz przeżyć żałobę, przepracować to i dopiero wtedy przemyśleć.

Dragomir Odpowiedz

Wtedy by pomyślała, że robisz to z litości żeby się ona cieszyła. Byłeś z nią do końca, to liczy się najbardziej. Panna czy mężatka wyglądają tak samo kiedy umrą, nie ma żadnej różnicy.

Mmpp00 Odpowiedz

Wiem, że strasznie to przeżywasz, ale przecież nie mogłeś tego przewidzieć.. Co ci da zamartwianie się, co mogłeś zrobić lepiej..? Wyrazy współczucia.

bazienka

pewnie mial nadzieje,z e jednak da sie ja uratowac, zawsze sa jakies tam szanse na wyjscie z choroby, mniejsze lub wieksze i ludzie czepiaja sie tej wiekszej liczby
ale Postac ma racje, chociaz wtedy mogl spelnic jej marzenie o pierscionku zareczynowym

KlaraBarbara

badar3, a o Ciebie to już nikt nie dba bo i tak kiedyś tam umrzesz?

PiratTomi

Jeśli miałby się oświadczyć z litości to słabo. Jeśli serio by tego chciał to byłoby to ok.

A niby jak miałoby go to przyblokowac? W sensie, że co? Po śmierci dziewczyny miałby wstąpić do zakonu czy jak?

Mmpp00

Ja bym nie chciała, żeby mój chłopak oświadczył mi się z litosci. Myślę też, że najważniejsze było jej zdrowie w tamtym momencie a nie durny pierścionek.

bazienka

no wlasnie sklaniam sie ku logice Postaci
badar jakbys nie byl takim trollem to byloby mi cie zal

Alelale Odpowiedz

Bądź silny, Autorze. Ona ma tam znacznie lepiej, a Ty staraj się być takim, jakim Cię kochała. Żyj, a jakbyś chciał pogadać to napisz.

Dodaj anonimowe wyznanie