#MvzSV
Ogólnie to, na co można było zwrócić uwagę, to jej ogromną wrażliwość. Prawie zawsze płakała na filmach, a czasem mała nawet sprzeczka potrafiła ją doprowadzić do płaczu. W pewnym momencie zauważyłem, że bardzo zależy jej na ślubie. Nie chodziło o to, że jak najszybciej, ale być może w niedalekiej przyszłości. Ja nie byłem co do tego przekonany, powiedziałem, że źle bym się czuł, gdybym miał się oświadczyć po roku związku. Temat ucichł. Niestety ona miała przykre doświadczenia ze swoim byłym narzeczonym, ale przecież nie mogłem ponosić za to odpowiedzialności.
Nagle moja luba zaczęła drastycznie chudnąć, nie miała na nic ochoty, bardzo niechętnie wychodziła na spacery, a w jej oczach było widać smutek. Przyznała mi się, że chyba ma stany depresyjne, że co noc płacze i nie wie dlaczego, ale zwaliła to na jesienną chandrę. Miałem wrażenie, jakby coś przeczuwała. Zaczęła chodzić do różnych lekarzy, w końcu przyznała mi się, że od pewnego czasu ma dziwne objawy i musi rozwiać wątpliwości. Potem wszystko działo się szybko. Diagnozą był nieuleczalny nowotwór w zaawansowanym stadium.
Nie jestem w stanie opisać, co przeszliśmy przez tygodnie, kiedy z dnia na dzień było coraz gorzej.
Moja dziewczyna zmarła prawie rok temu. Zawsze miałem bardzo racjonalne podejście do życia, ale z tym nie potrafiłem się pogodzić. Codziennie odwiedzam ją na cmentarzu, tęsknię jak cholera. Nie mogę sobie wybaczyć, że nie włożyła tej białej sukni, że nawet nie zobaczyła pierścionka zaręczynowego, a przecież mogłem to zrobić wiedząc, jak mało czasu jej pozostało. Czuję się okropnie, jak w jakimś koszmarze. Życie bez niej totalnie straciło dla mnie sens.
Stary, powiem ci szczerze - to wszystko jest wciąż bardzo świeże, za wcześnie na rozmyślanie "co by było gdyby". Musisz przeżyć żałobę, przepracować to i dopiero wtedy przemyśleć.
Wtedy by pomyślała, że robisz to z litości żeby się ona cieszyła. Byłeś z nią do końca, to liczy się najbardziej. Panna czy mężatka wyglądają tak samo kiedy umrą, nie ma żadnej różnicy.
Wiem, że strasznie to przeżywasz, ale przecież nie mogłeś tego przewidzieć.. Co ci da zamartwianie się, co mogłeś zrobić lepiej..? Wyrazy współczucia.
pewnie mial nadzieje,z e jednak da sie ja uratowac, zawsze sa jakies tam szanse na wyjscie z choroby, mniejsze lub wieksze i ludzie czepiaja sie tej wiekszej liczby
ale Postac ma racje, chociaz wtedy mogl spelnic jej marzenie o pierscionku zareczynowym
badar3, a o Ciebie to już nikt nie dba bo i tak kiedyś tam umrzesz?
Jeśli miałby się oświadczyć z litości to słabo. Jeśli serio by tego chciał to byłoby to ok.
A niby jak miałoby go to przyblokowac? W sensie, że co? Po śmierci dziewczyny miałby wstąpić do zakonu czy jak?
Ja bym nie chciała, żeby mój chłopak oświadczył mi się z litosci. Myślę też, że najważniejsze było jej zdrowie w tamtym momencie a nie durny pierścionek.
no wlasnie sklaniam sie ku logice Postaci
badar jakbys nie byl takim trollem to byloby mi cie zal
Bądź silny, Autorze. Ona ma tam znacznie lepiej, a Ty staraj się być takim, jakim Cię kochała. Żyj, a jakbyś chciał pogadać to napisz.