#MvD2X

Jakiś czas temu czytałam wyznanie dziewczyny, której chłopak oświadczył się w parku. Tak się składa, że u mnie w rodzinie zdarzyła się podobna sytuacja: tata oświadczył się mamie w warszawskich Łazienkach.

Biedaczek, był tak zestresowany, że gdy przyszło co do czego, ukląkł pośpiesznie, wyciągając w kierunku mamy pierścionek. Mama, zajęta obserwacją wiewiórki na drzewie, nie zauważyła tego nagłego zwrotu akcji i zaliczyła popisową glebę, potykając się o ojca i przelatując mu przez plecy.

Po wszystkim oczywiście zgodziła się i przez kilka minut szukali pierścionka, który w trakcie upadku poszybował w stertę liści. Do tej pory, pytana przez innych o zaręczyny, mówi, że były "powalające" :)
Dodaj anonimowe wyznanie