Strzelałem z broni palnej, skoczyłem na bungee z 90 m, poprosiłem o rękę dziewczynę, z którą byłem tylko 6 miesięcy i planujemy razem ślub. Spotkałem jej ojca, który wie, że razem sypiamy. Ogólnie nie boję się niczego. Wszędzie pójdę, wszystko zrobię. No prawie...
Jest jedna rzecz, której nie potrafię, a mianowicie: otworzyć cholernego szampana. Zwyczajnie boję się to zrobić.
Dodaj anonimowe wyznanie
No jak wystrzeli to może człowieka przestraszyć haha :D
Korek od szampana strzela z prędkością 40km/h. Dla porównania to jakby zrzucić z ok.1,2 m ważący 1kg ciężarem. O ile nie dostanie się w oko to nie ma zagrożenia tylko trochę poboli
Jej, jakby słowo w słowo to, co było wczoraj w Galileo :D.
Mi kiedyś strzelił w dłoń z kilku centymetrowej odległości, nic nie bolało, ale ze względu na krótki dystans
Połóż się na plecach i poproś kogoś by upuścił ci na brzuch paczkę cukru lub odważnik o jeszcze mniejszej średnicy. Poczujesz, jak byś dostał z pięści.
@KrakowskiMoherek Ale chyba upuszczenie paczki cukru, czy odważnika na brzuch nie jest niebezpieczne? Nie może spowodować pęknięcia wątroby, czy śledziony?
Jakbym słyszała Sheldona z "Big Bang Theory" kiedy sam próbował otworzyć szampan😂
A to poznanie ojca swojej dziewczyny, który wie o tym, że się z nią sypia (chyba nic dziwnego) to aż taka ekstremalna sytuacja?
No widzisz, bo nikt nie jest nieustraszony. Każdy czegoś się boi, nawet jeśli byłaby to głupia drobnostka. Przynajmniej masz jaja, by się przed sobą do tego przyznać.
Otwarcie szampana to jak strzal z karabinu z tlumikiem
Jeżeli się spotkacie i się zaręczyliscie to akurat nie jest nic dziwnego, ze sypiacie ze sobą
Też się bałem, ale ostatnio się przekonałem jakie to łatwe. Dobrze schłodzony szampan ręki nie urwie. Ew. Looknij filmik na necie jak to zrobić :)
Ja się autorowi wcale nie dziwię, bałem się otwierania szampanów, aż pewnego razu postanowiłem przełamać strach. Efekty: korek --> oko, noc na SORze, wstrząśnienie rogówki. Pierdzielę, wolę piwo z puszki ;)
Ja też lubię emocje, które dostarczają adrenalinę. Uwielbiam to. Nawet przed i w trakcie walki. Ale poderwać dziewczynę, czy pójść z nią tańczyć to wolę od tego jechanie motocyklem 300kmh, albo pełne złożeniem w zakręcie, ogień na tłoki i koło w górze na wyjściu z zakrętu. :D
Tak, jestem dziwny. A dla was pewnie w dodatku głupi.
Jeżeli robisz to na torze to sobie rób, jeżeli na drodze po której poruszają się inni ludzie to jesteś idiotą.
A ile mamy torów w Polsce? Poznań? Łódź? Zamknęli ostatnio tor w Lublinie, bo mieszkańcom hałas przeszkadzał.
Słyszałaś o wyścigu motocyklowym TT Man? Wpisz w Yt. Dlaczego tam ludzie tego chcą, a u nas nie?
Bo my motocykliści, dla was jesteśmy stereotypowymi dawcami i gościami, którzy wieszają sobie linkę na szyi. Pomijam już, to że to są kompletne bzdury.
Komu zrobię krzywdę na długiej prostej, gdzie jest teren niezabudowany?
Wolę motocykle od tańca, seksu i kobiet. Bo to daje emocje i adrenalinę. Niż jakaś chwilowa przyjemność z seksu i skakania jak małpa w klubie.
Jeżeli jeździsz w taki sposób na publicznych drogach to jesteś debilem narażającym innych na niebezpieczeństwo. Sam jeździj jak chcesz, zgiń w wypadku, ale innych na to nie narażaj. Dziwisz się, że ludzie myślą, że motocyklisci to dawcy organów skoro piszesz jakie rzeczy wyprawiasz na drodze?
Po obejrzeniu pewnego odcinka "śmierci na 1000 sposobów" też boję się kiedy ktoś otwiera szampan. Zazwyczaj zakrywam oczy i się odwracam😂