#Mj7k2
W sanatorium miałam być miesiąc, a wytrzymałam tam nieco ponad trzy tyg. Byłam kozłem ofiarnym. W sali w trzema starszymi od siebie dziewczynami. Często przesiadywali u nas chłopcy.
Ja wychowana na wsi nie za bardzo wiedziałam jak mam reagować, gdy ktoś się ze mnie śmieje i mnie wyzywa, więc reagowałam agresją. Gdy ktoś na mnie krzyczał, krzyczałam na niego. Nie wiem czemu, ale czułam, że tak się "obronię"
Niestety ich było więcej.
Bawiło ich to jak próbuję się bronić.
Kiedyś gdy szliśmy do jakieś sali w grupie starszy chłopak popchnął mnie tak, że zbiłam sobie kolana, gdy wywróciłam się z impetem na podłogę.
Powiedziałam o tym pielęgniarkom, powiedziałam konkretnie kto to zrobił. Wezwała dwóch chłopaków po ok 17 lat, którzy wmówili jej, że jestem głupim dzieckiem i sobie to wymyśliłam. Uwierzyła im. Dwóch na jedną, sorry
Potem leżałam w łóżku, bo mnie bolało, a te ch*je przychodziły do nas do sali, siadały na moje bolące kolana i śmiali się wraz z dziewczynami z mojego pokoju. Dziewczynami, które rzekomo mnie lubiły.
Kiedyś dostałam tak mocno w twarz, że miałam siniaka na policzku.
Gdy siniaka zauważyła pielęgniarka powiedziałam, że stałam przy drzwiach, gdy te się otworzyły i to dlatego. Przecież wcześniej nikt mi nie uwierzył.
Teksty pt: "byłby Twoim ojcem, ale mnie pies na klatce wyprzedził" to pikuś. Potrafili dotykać moją bieliznę, wyrzucać ją przez okno. Strasznie ich bawiło tak jak ich było trzech, a ja jedna próbowałam wyrwać im moje majtki.
Raz zmusili mnie abym pocałowała się z moim "chłopakiem".
Nie chciałam tego. Byłam jak wryta, gdy ten koleś mnie całował i dotykał po szyi i po brzuchu. Właśnie tak wyglądał mój pierwszy pocałunek.
Pamiętam jak pytali mnie: "czy jesteś idiotką?" odpowiadałam nie. Dostałam w twarz. Ponowne pytanie. Znów nie. Znów policzek. Sytuacja powtarzała się tak długo aż powiedziałam: tak.
Kiedyś gdy sprzeciwiłam się kolesiowi rzucił mną o podłogę i wykręcił mi rękę tak, że prawie płakałam z bólu. Kazał mnie przeprosić, ale nie chciałam. Dociskał do tego momentu, że juz nie mogłam wytrzymać z bólu. Przeprosiłam
Apogeum? Koleżanka z sali zostawiła kasę na wierzchu, a że grasował złodziej, to wzięłam ją do kieszeni i poszłam jej szukać, aby jej oddać. Potem okazało się, że to była zasadzka, bo ktoś myślał, że to ja jestem tym złodziejem.
Nie miałam tam życia, a chciałam tylko dobrze.
Płacząc w słuchawkę powiedziałam rodzicom, że albo mnie odbiorą albo się zabije, bo nie wytrzymam tam ani dnia dłużej.
Nigdy nie powiedziałam im co tak naprawdę tam się stało. Minęło ponad 10 lat. Nikt do końca nie wie. A boli do dzisiaj.
slabo, ze nie mialas tak dobrych kontaktow z rodzicami, by powiedziec im od razu
no i pielegniarki? akby mojemu dziecku cos takiego sie stalo i personel to bagatelizowal, poruszylabym niebo i ziemie
Pamiętasz ich nazwiska? Odnajdziemy ich na fejsie i postraszymy.
Dawaj namiary na tych gości
W głowie mi się nie mieści, że można tak potraktować 11-latkę. I to, że nikt z dorosłych na to nie reagował. Mam nadzieję, że szanowne panie pielęgniarki szybko straciły pracę. Co do napastników - obawiam się, że w późniejszym czasie znaleźli sobie kolejne ofiary. Takie patologiczne zachowania raczej nie znikają same z siebie.
Ja też jako dziecko byłam ze 4 razy w sanatorium, może autorka też była w Rabce, ale w każdym razie jednego turnusu nie wspominam dobrze, miałam z 12 lat, szłam do 6 klasy, a jakiś koleś 3 lata starszy uwziął się na mnie, na spacerach specjalnie szedł ze mną, żeby łapać mnie za tyłek, komentarze w stylu "Pokaż cycki" były u niego normą, tak samo jak czytanie mi na głos, wbrew mojej woli, instrukcji z Bravo o tym, jak się zakłada prezerwatywę czy uprawia seks francuski. Gdy kolejny raz złapał mnie za tyłek, nie wytrzymałam, odwróciłam się i dałam z liścia, zostałam okrzyczana przez wychowawczynię sanatoryjną , że "w mordy dajo bez powodu", ale nie żałuję, potem dał se siana trochę, ale nie byłam też sama, miałam tam siostrę.
Miałam bardzo podobnie na koloniach, na które pojechałam, bo błagała mnie moja najlepsza "przyjaciółka". Nie chciała jechać sama, ale kolonie były bardzo drogie. Wyprosiłam rodziców, choć byliśmy bardzo biedni. Na miejscu okazało się, że jednak wszystkich znała, a ja zostałam kozłem ofiarnym, choć nie wiem za co. Chyba za naiwność. Po dziś dzień nienawidzę nawet słowa "kolonie". Współczuję Ci i rozumiem, ale na szczęście to było dawno i nie wróci. Uściski dla Ciebie!
Tez bylam w sanatorium. Tez tak bylo...
Też byłam w sanatorium w pierwszej klasie podstawówki. Kiedy przyjechałam okazało się, że rządzą tam licealistki, coś typu masz im uslugiwać, bo jak nie to kara. Jakie było ich zdziwienie kiedy zamiatałam każdą, która chciała na mnie coś wymusić lub na innym dziecku. Po tygodniu byłam głównym obrońcą dzieciaków i w końcu cieszyły sie z pobytu w sanatorium. Powiem to tak, nigdy, ale to nigdy nie dałam sobie w kasze dmuchać. Nienawidziłam jak wieszkszy znęca się nad mniejszym, to i w obronie starałam choć sama mała byłam. Tak też w pierwszej klasie pobiłam szóstoklasiste, po tygodniach ciągnięcia mnie za warkocze, szaepanie ich, spychanie że schodów itd. W sumie tak mi pozostało. Zawsze stanę w obronie slabszego choćby nie wiem co. Trzymam się zasady od mojego taty: że jak już masz walczyć, to dopóki nie stracisz przytomności. Heh.. Gdybyśmy razem były w tym sanatorium. Szkoda, może kolejnej osobie bym jakoś pomogła. Trzymaj się dziewczyno!
Zawsze chciałam być taka jak ty :) Powoli do tego dążę. I chociaż z natury zawsze byłam właśnie tą wrażliwą, zastraszaną osobą, to z całych sił próbuję nie definiować się tymi cechami i właśnie "nie dawać sobie w kaszę dmuchać". A takie osoby jak ty bardzo mnie inspirują. Trzymaj się i rób to co robisz, bo jesteś potrzebna takim jak ja :)
Ktoś może powiedzieć, że zachowali się jak zwierzęta, a tak naprawdę, to nawet do zwierząt niepodobne. I to prawie dorośli ludzie wtedy byli! Nie do pomyślenia. Takie dziadostwo psuje opinię młodych ludzi wśród społeczeństwa :\
Mi samej dokuczano w szkołach, ale głównie to były głupie odzywki, więc albo to ignorowałam, albo odpowiadałam co kończyło się śmiechem w moja stronę, ALE gdyby ktoś mnie bił, robiłby mi FIZYCZNIE krzywdę, to puściłyby mi hamulce i bym oddała. Za głupie teksty przywalić nie bardzo, ale jakby ktoś mnie uderzył czy coś to oddam.
Ugryźć chyba mogła :D