#7ppT2

Na ogół jestem dość grzecznym i bezproblemowym człowiekiem, ciężko pracuję, nie lubię kłamać i nie lubię stwarzać sobie problemów, ale największego przekrętu w moim życiu nigdy nie zapomnę.

Zaczęłam wtedy pracę w nowej firmie i nie wiedziałam, że są tam też pracujące weekendy, jakoś nie dopytałam, a może po prostu zapomniałam - nie wiem. No i jakoś w drugim tygodniu pracy dostałam grafik, a tam niedziela pracująca. Bardzo mi to nie odpowiadało, bo w sobotę miałam iść do koleżanki na urodziny, ale pomyślałam, że kiepsko wyskakiwać z takim argumentem do szefa w nowej pracy, więc postanowiłam wymyślić coś innego. No i wymyśliłam - mój brat mieszka za granicą i przylatuje w niedzielę, no i muszę po niego pojechać na lotnisko, i to na dodatek do Krakowa, na drugi koniec Polski. Myślałam, że przejdzie gładko, ale mój szef był sprytniejszy i powiedział, że nie ma problemu, ale żebym w poniedziałek przyniosła mu pokazać bilet lotniczy, wtedy nie wyciągnie żadnych konsekwencji. Trochę mnie ścięło z nóg, przyznaję, już z dwojga złego wolałabym odpuścić sobie te urodziny i po prostu iść do pracy, ale jak powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B.
Przeszukałam internet w poszukiwaniu tanich lotów, znalazłam taki za 20 zł, kupiłam go, zrobiłam szybką odprawę, ściągnęłam kartę pokładową i przystąpiłam do ciężkiej pracy. Wyszukałam w internecie niedzielne loty z jakiegoś miasta w Anglii do Krakowa, spisałam wszystkie dane, godzinę, numer lotu i inne szczegóły, potem ściągnęłam próbną wersję Photoshopa, obejrzałam na YouTube kilka filmików, jak go używać i po prostu przerobiłam mój bilet. Zmieniłam imię i nazwisko, miasta, godziny i wszystko inne, tak by zgadzało się ze szczegółami lotu niedzielnego, dopilnowałam wszystkiego, na wypadek gdyby szef chciałby sprawdzić, czy taki lot faktycznie się odbył, potem tylko wydrukowałam, trochę pomięłam, by wyglądał na używany i tyle.

W poniedziałek z walącym sercem poszłam do szefa pokazać mu bilet, on tylko zerknął, stwierdził, że wszystko w porządku i na tym koniec historii.

Mówią, że kłamstwo ma krótkie nogi, ale mi się udało, ta historia wydarzyła się kilka lat temu, a w tej firmie przepracowałam jeszcze sporo czasu. Mimo to już nigdy w życiu nie okłamałam żadnego pracodawcy. Tylko na te urodziny nie poszłam, bo stresowałam się tak bardzo moim przekrętem, że odeszła mi ochota na imprezę.
Paolka000 Odpowiedz

Moj maz juz 4 razy wydawal moja siostre za maz jak w roznych miejscach pracy nie chcieli dac mu wolnego :p

bazienka

niektorzy 5 razy babcie chowaja :)

NocnaZmora

A ona nadal panną? 😀

Paolka000

Byla juz mezatka zanim moj maz organizowal jej pozostale wesela :p

rokiowca

Jak ktoś umrze to przecież trzeba przynieść akt zgonu by dostać urlop okolicznościowy. Wiec jak? Chyba, ze umowa zlecenie czy cos.

kadabro

@rokiowca: Okolicznościowy przysługuje tylko na określone osoby z rodziny o ile dobrze kojarzę (nigdy nie korzystałam), np. dzień wolnego na pogrzeb sąsiada czy kolegi to już dobra wola pracodawcy.

Bulbulator123

Przynajmniej wiesz dlaczego nie potrafi utrzymać pracy... Jak ciągle baluje...

korelja

tak... i żadna kadrowa nie chciała do wglądu aktu małżeństwa?Jasne...
Pisała to kadrowa.

Paolka000

Z prawnego punktu widzenia moj maz nie ma mozliwosci wgladu do dokumentow mojej siostry.. A pozatym to nie chodzilo o urlop okolicznosciowy tylko o jeden dzien urlopu wypoczynkowego. Urlop okolicznosciowy nawet sie jemu nie nalezy z tej okazji

korelja

A dooobra, źle zrozumiałam. Tak mi wyszło jakoś, że to jego siostra była.
Zwracam honor :)

Melinusia Odpowiedz

Śmiechłam :D plus za kreatywność :)

AzucarMoreno Odpowiedz

A można było zwyczajnie powiedzieć, że jesteś chora, pójść do lekarza i wymyślić coś żeby dał ci zwolnienie.

autorka

Tutaj autorka z innego konta. Owszem, mozna bylo, ale po pierwsze - nie choruje, wiec od kiedy sie przeprowadzilam do tego miasta, nie zapisalam sie jeszcze do zadnego lekarza, wiec wolalam nie ryzykowac, ze nie znajde takiego, ktory od reki wypisze mi zwolnienie i nie rozpozna, ze udaje; po drugie - nie przewidzialam, ze moj szef bedzie chcial zobaczyc ten bilet, myslalam, ze po prostu bede musiala odrobic w inny dzien i to wszystko; po trzecie - pomyslalam, ze jesli dam mu znac kilka dni wczesniej, ze nie moge przyjsc, to potraktuje to lepiej, niz gdybym zadzwonila w ostatniej chwili, a przeciez nie moglam kilka dni wczesniej powiedziec, ze bede chora w weekend ;)

wildsugar Odpowiedz

Lol, buzzfeed wczoraj wrzucił filmik z identyczną historią tylko na uczelni.

ddmmyyyy Odpowiedz

Skoro modyfikowałaś numer lotu, to czemu nie użyłaś starej/próbnej karty pokładowej? lol

autorka

Nie wiem, czy dobrze rozumiem, pytasz dlaczego nie uzylam tej karty pokladowej, ktora kupilam? Jesli tak, to dlatego, ze potrzebowalam biletu z niedzielna data, a ten co kupilam mial inna date, bo kupilam najtanszy jaki znalazlam.

challenginggirl Odpowiedz

Kiedy zaczęłam czytać wyznanie, myślałam, że chodzi o to, że nie wiedziałaś, że są pracujące weekendy i nie poszłaś do pracy, chociaż musiałaś :D

Arszenik Odpowiedz

Jak dla mnie - słabe. Bo księżniczce nie chciało się przyjść do pracy w niedzielę. I co to w ogóle za tekst "Zaczęłam wtedy pracę w nowej firmie i nie wiedziałam, że są tam też pracujące weekendy, jakoś nie dopytałam, a może po prostu zapomniałam..."? Trzeba być konkretnym nieogarem, żeby sobie zapomnieć o czymś takim jak konieczność pracy w weekendy. Mam nadzieję, że w tamtą niedzielę nikt nie musiał za ciebie przyjść do pracy, bo jeżeli faktycznie tak było, to szkoda tej osoby. Tylko dlatego, że chciałaś iść na urodziny koleżanki (na które i tak nie poszłaś, bo się przestraszyłaś szefa, który kazał ci okazać bilet). Popisałaś się głupotą :)

FoxyLadie

Pewnie jak idziesz, to unosisz się nad ziemią, żeby nie zbrukać sobie niewinnych stópek, aniele.

Arszenik

FoxyLadie co ty pieprzysz? Dziewczyna kombinowała jak koń pod górkę, żeby i tak na koniec zostać w domu - głupota, czyż nie? I tak się składa, że przez kilka lat w co drugi weekend byłam w pracy. I owszem, czasami zdarzyło mi się poprosić zmiennika o zastępstwo, ale nigdy nie wpadłam na tak debilny i bezsensowny pomysł jak autorka wyznania. Nie kosztem innych ludzi, panno.

FoxyLadie

Nic nie pieprzę :-) Cieszę się, że mamy taką porządną, nieskazielną osóbkę na anonimowych, która nigdy nie splamiła honoru nigodnym postępkiem.

Antarees

Arszenik- twój nick idealnie do ciebie pasuje, ciekawa jestem, czy w rzeczywistości też jesteś taka jadowita, czy raczej jesteś jedną z tych szarych myszek, które nie potrafią same zdania sklecić. I na pewno jesteś tak nieskazitelna, że nawet masz dyspensę od spowiedzi wydaną przez samego papieża, bo tak idealna osoba na pewno nigdy nie robi nic złego xD

Arszenik

Zaspokoję twoją ciekawość - jestem szczera do bólu, ze skleceniem zdania mam nie większe problemy niż ty. A co do prawdomówności - owszem, czasami miałam z deczka przerąbane za to, że mówię co myślę, ale przynajmniej nie jestem takim krętaczem jak autorka, czy też osoby wyżej komentujące, które np. 4 razy wydawały siostrę za mąż ;). Jeżeli byłabym rozgrzeszana tylko i wyłącznie z kłamania, to tak, dyspensę miałabym w kieszeni. Ja po prostu nie umiem kłamać. Jednak nigdzie nie napisałam, że nie popełniam innych błędów - co same wywnioskowałyście na podstawie... No właśnie, nie wiem czego :D. Pogratulować wyciągania wniosków z nieistniejących tez.

autorka

Arszenik - brawo Sherlocku, wlasnie odkrylas, ze ta strona sluzy do opisywania, miedzy innymi, takich historii ze swojego zycia, ktorych sie wstydzi, badz z ktorych nie jest sie dumnym, gratuluje, serio :) moja historia jest wlasnie taka i dlatego opisuje ja anonimowo. Szkoda tylko, ze twoj przenikliwy umysl pominal takie szczegoly, jak to, ze ciezko pracuje, nie lubie klamac i nigdy pozniej (przedtem zreszta tez) nie oklamalam zadnego pracodawcy. Moze gdybys umiala czytac ze zrozumieniem, to bys nie przykleila mi tak szybko latki kretaczki. Bo dla twojej wiadomosci, to nigdy nie klamie, nie potrafie i wlasnie dlatego tak bardzo sie denerwowalam, bo bylam pewna, ze moj szef od razu odgadnie, ze zmyslam i bedzie chcial ten bilet sprawdzic lepiej, z tych nerwow cala sobote spedzilam na kiblu, zamiast na imprezie ;) Do dzis nie wiem, czemu tak glupi pomysl przyszedl mi do glowy i wlasnie dlatego tutaj te historie opisalam, bo po to sa to ANONIMOWE WYZNIANIA, by opisywac nasze wpadki. Wybaczcie brak polskich znakow, moj chlopak nie ma polskiej klawiatury na swoim komputerze i nie chce mu tu nic sciagac.

autorka

No i tak jeszcze zupelnie serio - jesli nigdy w zyciu nie zrobilas niczego glupiego, czego potem bys sie wstydzila, to szczerze gratuluje :)

Dodaj anonimowe wyznanie