#Mgm38
Po ciężkim dniu pracy postanowiłem pójść do znanego sklepu z wszelakimi napojami alkoholowymi, by nabyć napój odwagi, potocznie zwany wódką. Dodam, że w sklepie razem ze mną było parę osób. Poprosiłem panią sprzedawczynię o butelkę dobrej wódki, zapłaciłem za trunek, a następnie wypaliłem: "Dziękuję bardzo, życzę udanego seansu". Nigdy się tak nie zawstydziłem, ale oczywiście osoby w kolejce za mną miały ubaw po pachy.
Ja pracując w gastronomii miałam obowiązek witać się i żegnać tym samym sloganem, więc łatwo wszedł mi w krew.
Któregoś dnia w Tesco po zrobieniu zakupów i zapłaceniu, biorę torby i mówię do kasjerki - "Dziękuję i zapraszam ponownie". ;)
Tsk samo działa praca na infolinii - odchodząc od kasy mówię do kasjera: Dziękuję, do usłyszenia.
Choroba zawodowa? xD
Jak mi ktoś podaje rękę mówię: Dziękuję, do widzenia :)
Dużo czasu spędzam pomagając w sklepie xd
Każdemu się może zdarzyć :D Nie przejmuj się, zmęczenie Cię usprawiedliwia ;)
Ja pracowałem w sklepie turystyczno-sportowym. Pewnego dnia wychodząc z osiedlowego sklepu powiedziałem do ekspedientki
,, Dziękuję. Do widzenia i zapraszamy ponownie." Jej mina bezcenna. :)
Jako listonosz często mówię znajomym i innym ludziom na pożegnanie "Dziękuję. Do widzenia!", gdy tylko ktoś mnie zagadnie, nieważne o co. Np. dialog: "- Woda w chłodnicy się zagotowała?" "- Nie, nie. Tylko sprawdzam olej. Dziękuję, do widzenia!"
to ja miałem staż w pewnym hotelu na recepcji i po całym dniu dobierania telefonów słowami "Dzień dobry, hotel Europa, stażysta (moje imię i nazwisko) czym mogę służyć?" odebrałem tak samo telefon w domu jak ktoś dzwonił....
To jest nic. Pracuję w sklepie, więc zawsze żegnam ludzi tekstem "Dziękuję i zapraszam ponownie". Kiedyś prowadziłem koncert charytatywny, wszystko wg scenariusza, pięknie, dowcipnie itd. Grupa taneczna, którą miałem zapowiadać, poprosiła o dużą dawkę entuzjazmu w zapowiedzi. Więc zapowiadając ich szarżowałem i to ostro. Tak się rozpędziłem, że zapowiedź zamiast tekstem "Dziękuję, a teraz zapraszamy na scenę..." zakończyłem "Dziękuję i zapraszam ponownie". Ludzie gruchnęli śmiechem a ja spaliłem buraka. Od tamtej pory trzymam się ściśle scenariusza...