#MdeOy

Wygrałem z rakiem, lecz moja dziewczyna nie. Umarła. Dużo przez to piłem, ale w międzyczasie pracowałem, zdałem studia i pracowałem nad swoją grą. Powoli uchodziło ze mnie życie, którego i tak niewiele miałem jako wycofany samotnik. Po półtora roku od śmierci związałem się z cudowną dziewczyną, której złamałem serce, bo myślałem wciąż o poprzedniej i postanowiłem być sam. Poza tym strasznie zacząłem odwalać, nie wiedząc już sam, czego chcę. Zacząłem więc szukać tylko chwilowych przygód, żeby jakoś wypełnić pustkę, a jednocześnie nie chcąc nikogo zranić. No i tak udawało się, aż do czasu, gdy wszyscy zaczęli mnie unikać, bo stałem się rozchwiany i pogrążyłem się w samotności i smutku.

Mam 24 lata i jestem „martwy”, a zarazem jestem chodzącym chaosem, który stara się coś zdziałać z ostatków sił. Jestem jeszcze młody, biorę leki, odstawiłem używki, ale nic się nie zmienia i nic już nie ma dla mnie znaczenia. Stoję w miejscu i nie potrafię się z tego uwolnić. Wygrałem z rakiem, a przegrałem z samym sobą i żyję jak przegrany, dodatkowo tworząc sobie masę wrogów, którzy niegdyś podawali się za moich przyjaciół. Zazdroszczę innym szaleńczej młodości, związków i przyjaźni, umiejętności bawienia się i śmiania, a zarazem nigdy nie zapomnę wszystkich cennych przeżyć, które niestety tylko odstraszają ludzi ode mnie.

Ale jakoś wyjdę z tego. Jeszcze nie wiem jak, ale nie chcę się poddawać. Za dużo już przeszedłem. Mam tylko nadzieję, że jeszcze będę umiał być szczęśliwy.
Wolnaaa Odpowiedz

Modle sie za Ciebie❤️

NekoGirl2 Odpowiedz

Trzymaj sie mocno!

Dodaj anonimowe wyznanie