#MYo0l
Ostatnio stwierdziliśmy, że jesteśmy razem dla dziecka, a dzisiaj usłyszałam, że nie kocha się ze mną, bo go nie pociągam.
Nie wiem co dalej. Nie mam tak naprawdę nic poza moim dzieckiem. Boję się, bo mieszkamy za granicą, ciągle myślę, żeby wrócić do Polski, ale co dalej...
Współczuję Ci z całego serca. U mnie też podobne problemy, ale dzieci nie mamy. Mąż chociaż był szczery i powiedział Ci co myśli, choć pewnie bolało. Ale przynajmniej masz jakiś kierunek - może ubierz się dla niego do sypialni, zmień fryzurę. Przestań być tylko mamą, spróbuj być znów kochanka...
Gdybym dostała jasny sygnał tak bym zrobiła...
Już za późno. Seksowne ciuszki to można założyć jak się ludzie trochę znudzili, ale jeszcze kochają, a jak już facet mówi „nie pociągasz mnie” to po zawodach.
Odpraw go. Miej do siebie szacunek!
Tak, niech to ona się stara i zakłada seksowne ciuchy, żeby zadowolić faceta. Bo kobieta zawsze musi wyglądać ładnie i seksownie, nie może być zmęczona, chodzić bez makijażu, potargana i w dresie.
On ze swojej strony nic nie musi robić.
A może by tak jednak oboje coś zrobili? Nic nie jest o tym napisane, więc to bardziej gdybanie, niż pewniak, ale jeśli to głównie autorka zajmuje się dzieckiem, to może nie mieć czasu czy sił, by zadbać o swój wygląd. Może mąż mógłby jej pomóc w obowiązkach domowych? (Zakładając, że tego nie robi, ale jak jest tego nie wiemy, więc potwarzam: to jedynie gdybanie).
Ale że jak? Eeee, to żart, prawda? Proszę, niech to będzie żart. Sarkazm, cokolwiek.
Wieczne przemęczenie i niekończące się obowiązki też nie pomagają. Spróbujcie czasem coś zrobić dla wspólnej przyjemności, spacer, restauracja, może kino. A może uda się znaleźć jakąś nianie do pomocy, chociaż na kilka godzin w tygodniu.
No i widzisz, tak to jest jak się robi z faceta jedyny sens życia. Czy wy ludzie w ogóle nie przewidujecie innych scenariuszy niż "żyli długo i szcześliwie"?
A i wbrew temu co wam telewizja opowiada obcokrajowcy nie gryzą. Za granicą nie trzeba się izolować w polskich klitkach.
Wręcz nie polecam. Mieszkam szósty rok w Anglii i nie znam żadnych Polaków. Może dwie osoby się przewinęły na uniwersytecie, ale nie na moim wydziale. Otaczanie się innymi Polakami karmi tożsamość imigranta i spowalnia proces budowania zdrowego życia. Bez poczucia bezpieczeństwa i przynależności na obcym terenie, nic dziwnego, że partnerzy uzależniają się od siebie.
I po co chcesz wracać do Polski?? Bo mamusia tam jest czy koleżaneczki?
Dwa lata po ślubie i już facet ma cie dość?
Ciekawe czemu? Czyżby okazało się, że za granicą rozpoczęło się skomlenie, brak znajomych, brak zainteresowań, polskie getto z satelitą enki albo polsatu i zwykły marazm z nudną dupą która poza plotkowaniem nic nie potrafi?
Foszki i płacze przestały dawać cokolwiek kiedy trzeba sobie radzić samemu bez wsparcia mamusi i psiapsiółek.
No ale Polski są najpiekniejsze:)))....tylko według Polek....
marcepanik269, może Ty rzeczywiście całe życie siedzisz w swojej piwnicy. Zapraszam do UK, byś mógł się wreszcie tak porządnie wyżyć. "Ulane, uchlane", gdyby mi brakowało szacunku do innych, to tak by to szło o ogromnej części młodych Brytyjek.
Może spróbuj zapytać go, czy chciałby w ogóle ratować związek? Może być to trudne, jednak gdyby nie widział w tym sensu, to mogłabyś ruszyć dalej. Aby się udało, starać się powinny obie strony
NIGDY nie jest za późno na zmiany!
Jestem w trakcie rozwodu, mam wspaniałych przyjaciół i poznałam kogoś.
Nie bój się wywrócić swoje życie do góry nogami, skąd wiesz, że do góry nogami nie jest lepiej niż normalnie? ;)
Uzależniłaś życie od faceta i zdziwiona, że ma dość? Skoro nie masz nic poza dzieckiem to się za robotę weź zamiast wisieć na kimś 24/h.
Chciałam zapytać, jak to możliwe, że 2 lata po ślubie już po zawodach. Ale widzę, że ślub wzięty z przymusu, bo dziecko, to gratulacje, mam nadzieję, że było warto. No chyba, że jest zbieżność wieku dziecka i daty ślubu.
Weź się za siebie. Schudnij. Oglądanie YouTube nie i jedzenie chipsów to droga do bycia nieatrakcyjna dla męża.
Podejrzewam że nie mieszkasz w jakimś bardzo egzotycznym kraju, i łatwo znajdziesz polskie środowisko, jeżeli tego ci brakuje. Nie znamy szczegółów, nie wiemy czy siedzisz w domu z dzieckiem, czy masz zawód, czy znasz język, jakie masz perspektywy.
Jeżeli nie jest tak źle że nie możecie na siebie patrzeć, to warto chyba to jeszcze ratować. W sensie, postarać się, stać się atrakcyjnymi dla siebie nawzajem, zrobić coś dla drugiej osoby (bezinteresownie) - oczywiście musi to być z obydwu stron, ale ktoś musi zacząć. A może trzeba się udać (razem) do jakiegoś psychologa, który wam doradzi czy i jak to poskładać.
Zawsze można spróbować, ale jak piszesz - z obu stron trzeba tych chęci. Nie ma co ratować ZA WSZELKĄ CENĘ. Czy raczej - trwać przy sobie na siłę...