#MVGsU
Zniechęcony wizją spędzenia nocy w tym mikroklimacie postanowiłem spać w najchłodniejszym punkcie domku, to znaczy w salonie na parterze. Rodzice położyli się spać, a ja jeszcze przeglądałem sobie beztrosko internet. Aż do czasu... Wtedy na horyzoncie dostrzegłem ją - bezczelną i szatańską, niepokojąco spoglądającą na biednego młodego mężczyznę, jakim w jej oczach byłem. Tak, mowa o postrachu działkowców, latającej potworzycy, jaką jest mucha. Każdy kto spał z takim stworzeniem w jednym pokoju wie, że jest ono na tyle absorbujące i wredne, że nie da pospać.
Na ogół jestem spokojnym człowiekiem, ale te szkarady zawsze budziły we mnie instynkt zabójcy. Upatrzyłem przedmiot o potencjalnie najlepszej sile rażenia - klasyczną packę na te małe bestie. Wziąłem narzędzie zbrodni i ruszyłem w kierunku swojego celu. Siedziała od dołu na belce podtrzymującej schodki na piętro domku i zacierała szyderczo te swoje małe odnóża, szykując się na starcie. Ruszyłem z impetem na potwora, jednak zrobiła sprawny unik i uszła z życiem. A ja? Wziąłem taki rozpęd, że potknąłem się po drodze o kapeć i zaryłem twarzą centralnie w ową belkę od schodów, ale to jeszcze nie wszystko. Zamroczony runąłem jak długi na podłogę, jednak zanim to nastąpiło, pociągnąłem jakoś za sznurek do włączania typowej stojącej lampy. Z rozwalonym nosem złożyłem się na dywanie i dostałem ową lampą prosto w twarz. Hałas jaki wywołałem spłoszył chyba zwierzynę w całym okolicznym lesie, toteż moi rodzice zaniepokojeni dźwiękami z dołu zbiegli zobaczyć co znowu nabroił ich ukochany synek. Nie powiem, widok jaki zastali musiał być niezwykle osobliwy. Leżący pod salonową lampą 19-latek z rozwalonym nosem i packą na muchy obok to niecodzienny widok. Ojciec niezwykle przejął się całą sytuacją, tak bardzo, że o mało nie poległ wraz ze mną na tej podłodze, słaniając się ze śmiechu. Opatrzony przez matczyną rękę położyłem się zrezygnowany spać.
Oczywiście nie było mi dane cieszyć się długo tym stanem, bo o 6 rano moja fruwająca Nemezis odprawiała dzikie tańce po mojej twarzy. Tym razem rozgoryczenie sięgało zenitu, a szuja poległa zaduszona pośpiesznie kołdrą, bo akurat tylko ją miałem w zasięgu ręki.
Przekombinowałeś. Zdecydowanie przekombinowałeś
Dało się napisać krócej i bez ozdobników. Polecam zainwestować w Raid do kontaktu (po godzinie zabije wszystkie denerwujące gówna) lub moskitierę (nic wtedy nie wleci).
Raid do kontaktu wcale nie zabija wszystkiego lub te u mnie są jakieś odporne. Moskitiera faktycznie jest dobrym rozwiazaniem. Polecam jako matka dziecka uczulonego na ukąszenia komarów, przez które (przed zakupem moskitier) conajmniej raz w roku lądowalismy na sorze
U mnie po godzinie wszystko pada, tylko że przy zamkniętych oknach, nie ważne czy komar, mucha, meszka, czy inne paskudztwo.
U mnie moskitiery wszędzie i święty spokój.
Podoba mi się 😂 aż sobie to wyobrazilam. Musisz mieć fajne poczucie humoru. Gratuluję sukcesu koniec końców 😁
jak to czytałam to pękłam ze śmiechu. Wiem nie powinnam
Może się nie znam na owadach, ale zawsze wydawało mi się, że muchy w nocy nie są aktywne 🤨
Masz rację. Nie znasz się na owadach
Na szczęście na wszystkim nie muszę 😊 Akurat muchy nie stanowiły nigdy tematu moich dociekań, ale w nocy, łażąc po dworze (co robię stale, wyprowadzając swoje psy), nie zdarzyło mi się muchy spotkać nigdy. Natomiast w dzień, przy śmietnikach, są obecne przez cały swój sezon, zawsze.
W nocy mniej, ale dla nich noc kończy się o 5 rano