#KgpuE
A teraz trzy krótkie historie.
1. Córeczka bawiła się na placu zabaw, podczas gdy Pewien Pan postanowił ugotować obiad. Gdy wyjrzał z okna, celem przywołania swej pociechy na gotowy posiłek, odkrył brak jednostki dającej mu szczęście. Lekko zaniepokojony, gdyż córeczka nie miała w zwyczaju ot tak znikać, udał się na poszukiwanie swego skarbu. Gdy już sprawdzona została cała okolica, a serce niczym szatan się w piersiach miotało - odnalazła się. Pewnemu Panu zgubę oddała sąsiadka. Córeczka była przerażona, zapłakana. Co się stało? Dwaj panowie próbowali zabrać córeczkę z placu zabaw, ciągnąc ją za rączkę. Będąc blisko tajemniczego samochodu, maleńka zaczęła się wyrywać i wołać kogokolwiek. Nikt nie zareagował. Nikt spośród całego osiedla. Nikt prócz Pana X. Pan X stanął w obronie córeczki. Dwaj panowie pobili go do nieprzytomności, jednak dzięki temu córeczka zdołała uciec i znaleźć pomoc. Pan X długo leżał w szpitalu.
Na odwiedziny nie wyraził zgody.
2. Jakiś czas później. Około druga w nocy. Pewnego Pana budzi walenie w drzwi. Zdenerwowany otwiera. Pan X informuje Pewnego Pana o pożarze. Pewien Pan nie ogarnął. Pan X wbił się na chatę, zgarnął córeczkę i wypchnął Pewnego Pana z mieszkania. Dopiero czując duszący dym Pewien Pan się obudził. Lotem błyskawicy, w samych piżamach, wyskoczył z córeczką przed budynek, podczas gdy Pan X ratował resztę sąsiadów. Pan X wyciągnął z mieszkania zajętego ogniem starszą sąsiadkę. Pan X doznał poważnych poparzeń. Ucierpiał najbardziej. Długo leżał w szpitalu.
Na odwiedziny nie wyraził zgody.
3. Pewien Pan wysłał córeczkę na weekend do cioci, coby mógł się ze świtą w klubie nawalić. Wracając rano do domu napadnięty został przez oprychów. Oprychy zażądały pieniędzy albo gardło poderżną. Nóż mieli, to mogli. Pewien Pan, lekko wstawiony, wybronić się nie był w stanie, a portfel schudł pod koniec miesiąca. Profit: śmierć.
Pan X akurat wybierał się do pracy. Pan X stanął w obronie pijanego sąsiada, który zawsze go od najgorszych wyzywał. Pewien Pan skończył w poszarpaną koszulą, podczas gdy Pan X stracił dwa zęby i w promocji dostał nożem w brzuch. Bardzo długo dochodził do siebie.
Na odwiedziny w końcu się zgodził.
Pewien Pan, wraz ze swoją kompanią, zaprosił go na piwo. Pan X okazał się dobrym kumplem o sercu i jajach większych niż niejeden dres posiada.
Przerost formy nad treścią i stereotypowo aż do bólu. Czytanie tego boli.
Czy możecie zacząć wymyślać coś bardziej realnego i pisać normalnie? Proszę?
Teraz sa na topie homo bajki, o uciśnionych gejach, smokach i księzniczkach.
Tego nie da się czytać, nie pisz więcej :|
Wypad z tym gównem.
Tak było.
Nie zmyślam.
I ja tam byłem, miód i wino piłem.
Tyyyyle nieszczęść przydaża się jednej malutkiej rodzinie samotnego ojca z córeczką, akurat jeden człowiek zawsze jest w pobliżu i ratuje kiedy całe osiedle nie słyszy. Akurat homoseksualista. No jasne, że Ci wierzę....
Ale jazda, prawdziwe Gotham City w Polsce... No chyba, że Sosnowiec... Grunt, że batman zawsze był na czas!
Ale ciężko się to czyta..dramat
To powtarzanie "Pewien Pan" strasznie drażni. Pan X okazał się dobry. Bo kur** geje dobrzy być nie mogą. Jezusie...
To wyznanie jest napisane tragicznie, gdybyś napisał całą książkę byłaby świetnym narzędziem tortur. Grafomania najwyższego poziomu.
Chyba ktoś się wziął za robienie dobrego PR-u tęczowym. Szkoda, że wcześniej nie nauczył się pisać.