#MUAzA

Przed moimi narodzinami rodzicom wiodło się ciężko. Mieli marzenia, ale nie mieli grosza przy duszy. Często chodzili głodni, pakując wszystkie zarobione pieniądze w swój wymarzony dom. Ich właśni rodzice nie wspierali ich ani trochę. Mówili im, że to szaleństwo, a domu nigdy nie skończą - ci jednak uparcie dążyli do celu.

Udało im się! Dom powstał, a wtedy urodziłam się ja. Wszystko to dzięki wzajemnej miłości i wytrwałości w marzeniach. Brzmi zbyt pięknie, prawda? Cóż, z roku na rok wiodło ma się coraz lepiej, rodzice pięli się wyżej i wyżej na drabinie kariery, co pozwoliło nam na stopniowe ulepszanie naszych warunków życia i "rozpieszczania" mnie.

Gdy miałam jakieś 12 lat, zauważyłam mocną zmianę, zwłaszcza u taty. Z wesołego, życzliwego człowieka stał się strasznym gburem, nawet dla mnie - ukochanej córeczki. Uważał, że to niesprawiedliwe, że dostaję wszystko czego chcę (tak naprawdę nigdy wcześniej życiu go o nic nie prosiłam - sam mi to kupował, wiedział, co mi się marzy), chociaż przecież nic nie robię. Szkoła i zajęcia domowe oczywiście nie liczyły się wcale, ale o tym później.

Gdy dojrzałam już na tyle, by mieć już własne zainteresowania, które wykraczały poza "lalki i misie", w ogóle nie potrafiłam porozumieć się z moimi rodzicami. W ich oczach zawsze pierwsze skrzypce grał pieniądz. W sumie uważałam to za fair, chociaż naprawdę przeszkadzał mi fakt, że nie obchodziło ich co chcę robić, a ile to kosztuje, a przecież sami udowodnili mi, że marzenia i rodzinna miłość są najważniejsze.

W końcu nie mogłam sobie pozwolić już na nic. Nie chciałam kieszonkowego, bo ojciec patrzyłby na mnie krzywo, gdzie bym nie wydała. Stwierdził, że jestem nierobem, cały czas siedzę przy kompie (jestem tłumaczką i pisarką, komputer to większa część mojej pracy), chociaż nigdy nie chciał spojrzeć co ciekawego tam piszę. Wielokrotnie przy mnie wspominał, że jestem zapewne "podmieniona w szpitalu" i "tępa", bo kiedy ja siedzę w domu - on ciężko pracuje. Próba przekonania go, że mam naukę, obowiązki domowe czy marzenia, do których dążę, kończyła się wyśmianiem, a zignorowanie wydanego grosza grzechem. Gdy nie zdałam egzaminu na prawo jazdy przez głupotę, przyznaję, moja mama obraziła się na mnie i płakała, a ojciec powiedział, że celowo sabotuję jego pracę....

Ojciec wymyślał mi coraz więcej obowiązków, przez co miałam mniej czasu na hobby i mojego ukochanego, którego swoją drogą nie akceptował, bo był biedny i "nie chce, żeby skończył na moim utrzymaniu" (pracował tak ciężko jak mój ojciec, chociaż za dużo mniejsze pieniądze).

Dziś doszło już do tego, że wprost przyznają mi, że kosztuję za dużo, bo jem, piję i wypełniam przestrzeń. Nie wiem, co się z nami stało i z naszą rodzinną miłością.
Chcę, by było jak dawniej.
doznudzenia Odpowiedz

Zasadnicze pytanie: ile masz lat? 25? 30?
Nie studiujesz i jesteś pisarka i tłumaczką.
Czyli zakladam, że masz 25 lub więcej lat. To ja się im nie dziwię! pora się usamodzielnić, hobby i kieszonkowe samej sobie sponsorować, wyprowadzić się i samej zacząć się dorabiać.
Jeżeli masz lat 15 to niezła lipa z rodzicami.

kassai098

Skoro siedzi w domu u rodziców to pewnie ma 15 lat a tłumaczka i pisarka będzie jak dorosnie

HenrykGarncarz

15 latka nie mogłaby oblać prawa jazdy

Belzepub

@kassai098 siedzi u rodzicow bo kase jej daja kto by nie wybral zycia bez placenia rachunkow mieszkania w domu i zycia na poziomie wyzszej klasy, pewnie auto juz na nia czekalo i nie zdajac wkurszyla ojca ze dalej bedzie stalo

Benyfacy

Ale Autorka wspominała, że się jeszcze uczy.

SweetLittleDevil

A może ma 18. Nie przyszło ci to do głowy?

MamTrzyKoty

Obstawiam 18-19 lat, jest w liceum. Pisarka i tłumaczka, prawdopodobnie chodziło jej o pisane i tłumaczenie opowiadań, jakiś fanfików. W takim wypadku jasne, ma już możliwość pracy i utrzymywania się samemu, ale nie oszukujmy się, mało kto daje sobie samemu radę

kassai098

W tym wypadku akurat 15 czy 18 nie ma znaczenia. Nie jest samodzielna utrzymują ją rodzice a to że sobie coś skrobie piórem nie oznacza że jest pisarka

klauudiaa09 Odpowiedz

Ja rozumiem ze trzeba szanować pieniądze bo nie przychodzą łatwo ale jak patrze dookoła to zastanawiam się po co ludzie robią sobie dzieci skoro wiedzą że to wiąże się z wydatkami ? Po to żeby móc im wypominac każdą kupioną rzecz i to ile to pieniędzy pobiera utrzymanie ich ?

puszkolapka Odpowiedz

Zamiast oczu mają $$$$$

SorryEverAfter Odpowiedz

Wygląda na to, że idą w ślad po własnych rodzicielach :/ Może im to uświadom?

Ryoka

Oj... Mozy byc jeszcze gorzej. Moga uznac,ze nie dosc, ze musza ja utrzymywac, to jeszcze im pyskuje itp.

SorryEverAfter

Nie mówię, żeby wytykała im to po chamsku, choć co zrobią rodzice, nawet po delikatnej sugestii, skoro już teraz im tak bije w dekiel, nie można przewidzieć. W każdym razie wielokrotnie już widziałam, jak przypomnienie rodzicom o ich własnej młodości pozwalało im inaczej spojrzeć na niektóre sprawy. Mi ta sytuacja wygląda na nieprzemyślane przenoszenie złości; ze swoich rodziców na córkę, a dla mnie to chore, świadomie robić ze swojej pociechy czarną owcę. Chyba, że oni rzeczywiście to wszystko robią z premedytacją, wtedy dziewczyna musi zacisnąć zęby i jakoś wytrwać.

Flak Odpowiedz

Moj wujek zawsze mi mowi, zebym nie przesadzala z oszczedzaniem i byciem sknera, bo pieniedzy nie wezme ze soba do grobu.

PannaPojebanna Odpowiedz

Są jak Pan Krab ze Spongebob'a...

Vstorm Odpowiedz

Nie chciej, aby było jak dawniej. Tylko się wyprowadź.
A najbardziej wiesz co mi się w tobie spodobało? Że pokochałaś chłopaka z biedniejszej rodziny, mimo że ty jedynaczka z bogatego domu.

DarkPsychopathII Odpowiedz

No i widać dziadkowie z obu stron mieli racje żeby gnid społecznych jakimi są rodzice autorki nie wspierać.Czasem niektórych ludzi nie powinno się podawać ręki tylko zepchnąć w przepaść dla dobra ogółu. Nowobogacki zawsze takim zostanie....

Ryby

A może to z powodu zimnego wychowania i braku wsparcia przez dziadków rodzice autorki nie umieją być dobrymi rodzicami?

Ktosiesmiejeten

Bez przesady, moich rodziców też można nazwać "nowobogackimi", co prawda nie mają jakiejś strasznej kasy, ale pare nieruchomości itp, ale do wszystkiego doszli sami. I nie pomieszało im to w głowach, ciągle chcą mi dawać pieniądze(staram się brać tylko tyle żeby przeżyć na studiach) i bardzo mnie kochają. Też myślę, że rodzice autorki mają jakiś głębszy problem.

Vstorm

Niestety, większość z nich to nowobogaccy.

dziabdzia Odpowiedz

Dlaczego wszyscy obrażacie rodziców ? podejrzewam, że to starsze osoby, które całe życie ciężko pracowały, a nigdy nie widzialy, by ich córka pracowała- taką pracą jaką oni znają

Fafkulec Odpowiedz

Z jednej strony nie mogę się dziwić rodzicom bo jak sama autorka podkreśliła, nikt ich nigdy nie wspierał i sami musieli wiele lat na wszystko zapieprzać, więc może sami już nie potrafią wspierać innych, nie nauczyli się tego. Z drugiej strony rozumiem, że dziecko pragnie miłości, uwagi i zrozumienia od własnych rodziców. Po tylu latach rodzicieli raczej już się nie nauczy innego zachowania, ale mimo wszystko warto jest im mówić o tym co się czuję w momencie, gdy zachowują się lub mówią coś z czym nie potrafimy się zgodzić lub czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Nie ważne czy rodzice wezmą sobie słowa dziecka do serca, ważne że dziecko komunikowało o swoich potrzebach/problemach.

Mimo wszystko, droga autorko, głowa do góry. Wiecznie z nimi mieszkać nie bedziesz.

Pozdrawiam.

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie