Mówi się, że młode pokolenie jest coraz bardziej oddalone od siebie, pochłonięte smartfonami. Że zanikają proste ludzkie gesty, że młodzi stają się coraz mniej empatyczni. Tymczasem moja matka nie potrafi zrozumieć, dlaczego mój brat ogłasza na stronach z ofertami, że odda parę rzeczy za darmo, bo przecież łatwiej je wyrzucić.
Dodaj anonimowe wyznanie
Brawa dla brata. Moja sympatia przekazuje żywność na charytatywnych zbiórkach i bardzo go za to podziwiam.
Jak brat się parę razy zetknie z roszczeniowymi ludźmi, którzy się zawsze uaktywniają pod takimi ofertami i domagają się, żeby im tę rzecz wysłać albo wręcz dowieźć(!) na swój koszt, albo kręcą nosem że im się nie podoba i że nie takie jakby chcieli, "a nie ma pan czegoś lepszego?", itd. itp., to pewnie też dojdzie do wniosku, że łatwiej wyrzucić ;)
raj001
Oczywiście, że łatwiej wyrzucić. Ale można też wystawić za jakąś symboliczną kwotę.
W ten sposób odsiewa się sporą część tych roszczeniowców, o których piszesz. I wówczas po rzeczy zgłaszają się ci naprawdę potrzebujący, a nie ci, którzy biorą coś za darmo tylko po to, by zaraz to sprzedać za całkiem pokaźną sumkę.
Potrzebujący zaś nie dopominają się o dowózki i gratisy, wręcz przeciwnie, czasem sami z wdzięczności jeszcze czekoladę przyniosą. Bo mają taką potrzebę, bo tak im nakazuje ich wewnętrzna godność.
Można wystawić i się umawiać z ludźmi albo wystawić np na Śmieciarka jedzie pisząc że wystawiasz coś przed klatkę schodową/koło śmietnika i nie rezerwujesz. Już po wystawieniu na zewnątrz lub pisać że np wystawiasz rzeczy dzisiaj o 16tej.