#MDqNm
Próbujesz zaprotestować, mówiąc, że alkoholizm to choroba, że takim ludziom trzeba starać się pomóc. Ale ksiądz ciągnie dalej, przekrzykując cię i nie pozwalając dokończyć. Dlatego pakujesz się i nie zważając na proboszcza, wychodzisz i idziesz do domu.
Do domu, w którym czeka na ciebie pijany ojciec. Ojciec, który według księdza nie ma prawa żyć i powinien umrzeć.
Mam wielkie opory przed nazwaniem alkoholizmu chorobą. Bo to zwalnia alkoholików z odpowiedzialności za to, co robią. I piszę to jako córka alkoholika, który znęcał się nad rodziną.
Nie zwalnia, tak samo jak depresja jest chorobą i też nie zwalnia z odpowiedzielności
Jak wiemy chorzy na cokolwiek nie są za nic odpowiedzialni. Ludzie z grypą nie muszą się zajmować swoimi dziećmi, cukrzycy nie muszą czekać na zielone, żeby przejść przez jezdnię, ludziom po przeszczepach wolno kraść bez opamiętania. W końcu choroba zwalnia z odpowiedzialności, prawda?
Nie porównuj alkoholizmu do depresji. Depresja jest z reguły wynikiem sytuacji życiowej, na którą osoba z depresją z raczej nie ma wpływu. Alkoholizm (i inne nałogi), to wynik błędnych decyzji podjętych z różnych powodów, ale świadomie, które w pewnym momencie wymknęły się z pod kontroli.
Piszesz tylko o samym uzależnieniu stricte od alkoholu. Choroba - alkoholizm jest także chorobą psychiczną i również ma podłoże emocjonalne.
Mój ojciec jest alkoholikiem. Przestał pić bo dopadł go rak. Rak przełyku. Ma rurkę przez która oddycha. Szczerze to nie wiem co gorsze. Ojciec alkoholik czy ten który jest chory i obwinia wszystkich dookoła i traktuje jak śmieci.
OK, ksiądz to z tego księdza raczej słaby, ale alkoholizm jako choroba? Wiem, że tak się go postrzega, ale pamiętajmy, że osoby popadające w alkoholizm robią to z własnej woli, zdając sobie sprawę z konsekwencji i, co najważniejsze, nie da się takim osobom pomóc, jeśli same tego nie chcą.
W sedno!
NiciVinci - to nadal skłonność, skłonność nie otwiera kolejnego browara, tylko wola, każdy decyduje za siebie. Skoro mi wóda za bardzo zaczyna smakować - muszę dla rodziny walczyć, żeby ją odstawić, a nie folgować swoim chętkom, a potem płakać, jak mi źle i szaro, bo choroba.
Większość chorób można przypisać ludziom, że nabawili się ich na własne życzenie poprzez różne zaniedbania.
Zgadzam się z tobą. Skłonność do alkoholu jest słabością, tak samo jak dla niektórych np. lęk przed wysokością. Powinno okazywać się takim osobom wsparcie, próbować je ratować. Każdy zasługuje na to, by żyć, ludzie po prostu czasami się gubią i potrzebują osób, ktore wskażą im właściwą drogę.
Szkoda, że nie każdy chce skorzystać z pomocy. Na siłę nikomu pomagać się nie da.
AmyLa12 nie moge się z tobą zgodzić. Przez lęk wysokości cierpi tylko osobę którą dotyczy. Alkoholizm dotyczy alkoholika jak również całego jego otoczenia i ciągnie wszystkich na dno.
Choroba,no tak... Ale mam tu mieszane uczucia... Pięciolatek chorujący na białaczkę - tu trzeba pomóc,to choroba bezapelacyjnie. Stolarz z rozedmą płuc - chorobą zawodową - też choroba... Raki, stwardnienia rozsiane, nawet moja niedoczynność tarczycy - to są choroby, tego nikt nie wybiera, to się dzieje. A alkoholizm to słabość, sami po butelkę sięgają, a potem płacz i skargi, że choroba dopadła...
Masz całkowitą rację, ale to nie oznacza, że nie mamy prawa chociaż próbować pomóc takiej osobie. Ciężko jest zerwać z nałogiem.
...A bliźniego swego jak siebie samego
"Kto pije codziennie przez tydzień, jest alkoholikiem." A wino mszalne, prosze księdza się wlicza czy nie?
Według kościoła ksiądz nie pije wina, tylko krew... Ciekawe jak bardzo pijany był Jezus, kiedy oddawał lrew na cele liturgiczne. :p
Niektórym księżom się wydaje, że Bogu chodzi o wyeliminowanie wszystkiego złego, gdy tak naprawdę chodzi o nawracanie się :P
Mój ,,ksiądz,, ostatnio próbował nam wmowic ze antykoncepcja to krok do aborcji a nawet ze to praktycznie to samo 😑
Zależy która antykoncepcja. Jeśli chodzi o spirale miał poniekąd rację. Nikt już jednak nie używa spirali. Teraz używa się hormonalnych wkładek domacicznych. Też są złe oczywiście, ale na inny sposób. Szkoda, że ksiądz rzadko potrafi to dobrze wyjaśnić. Nawet żeby młodzież się z tym nie zgodziła i to odrzuciła. Ale żeby wiedzieli jakie jest stanowisko kościoła i dlaczego.
Współczuję, mimo tego, że jestem dorosła, mam swoje życie. Ostatnio zapytana przez narzeczonego, jakie, na obecną chwilę, jest moje marzenie, przez łzy wydukałam, że moje się nigdy nie spełni, że moim jest to, żeby ojciec po kilku odwykach, pomaganiu mu, przestał codziennie pić do nieprzytomności.