#M8Q92

Jestem okropną matką. Mam dwóch synów, 8 lat i 3 lata. Pierwszy syn jest od innego ojca, ponieważ z moim eks się rozstałam. Bił mnie i to mocno przez kilka lat. Kilka lat później poznałam mojego obecnego męża. Wtedy narodził się młody, Szymuś. Mąż zaakceptował mojego wcześniejszego syna ,Tomka. I tak jest do tej pory. Kocha go jak swojego i jak nowego syna. Problem jest ze mną.

Cierpię na depresję, o czym mąż wie. Ale nie wie o czymś innym. Bardzo źle traktuję naszego starszego syna. Krzywdzę go psychicznie. Potrafię go wyzywać od debili albo brudasów, bo nie umył buzi rano... A ma tylko 8 lat... Jak mąż wraca z pracy, to jestem idealna. Najgorsze jest to, że jestem tego świadoma i co wieczór płaczę, jak krzywdzę starszego syna. Ale nie potrafię tego powstrzymać. Chodzę do psychiatry i psychologa. Mówię tylko o tym, że jestem nerwowa. Boję się powiedzieć prawdy, ponieważ boję się, że mi zabiorą dzieci. Mieszkam za granicą. Jestem okropna. Brzydzę się sobą. I bardzo szkoda mi naszego Tomusia... Jestem tak okropną matką, że tak manipuluję Tomkiem, że on do taty nic nie powie... to mnie zabija.

Boję się. Boję się tego, że kiedyś zrobię krzywdę naszemu dziecku. I boję się również powiedzieć o tym lekarzowi. Boję się, że dzieci mi zabiorą. Mam ochotę się powiesić, ale jak patrzę na te moje maleństwa, to nie wyobrażam sobie zostawić ich beze mnie, bo wiem, że mnie kochają. Nie chcę być bez dzieci, ale szczerze, to ja im krzywdę robię. Wcale się nie dziwię, jak mąż wraca z pracy i dzieci go witają z uśmiechem, przytulają się... bo on ich nie krzywdzi. Tylko ja. Ale nie radzę sobie z tym.

Nikt o tym nie wie, bo mi wstyd. Wiecie tylko wy. Jestem okropna. Nie daję rady sama ze sobą. Chcę przytulać moje dzieci, a nie wyzywać. Nie umiem, nie potrafię...
TrevortheToad Odpowiedz

Właśnie spier*oliłaś synowi życie. Już teraz, w tym momencie. Możesz sobie pogratulować. A potem schyl się i biegnij prosto w ścianę. Trzymam kciuki, żeby te dzieci znalazły bezpieczny dom z dala od ciebie. I to jak najszybciej.

Mmpp00

+ Nie tak łatwo jest odbudować zaufanie u dziecka. Zdecydowanie łatwiej przychodzi to z osobami dorosłymi..

Archos

Thrrevorthe nie dodałeś ważnej informacji "żeby wzięła duży rozbieg i biegła jak najszybciej potrafi"
a teraz do tej wariatki:
Boję się tego, że kiedyś zrobię krzywdę naszemu dziecku.- nie bój się, już to zrobiłaś więc zastosuj się do rad Threvorthe jak najszybciej, nie czekaj ani chwili
zrób coś dobrego dla świata, męża i własnych dzieci

Archos

i jeszcze zmień sobie psychiatrę bo przepłacasz - idź do takiego, który zobaczy jak jesteś stuknięta i cię odizoluje od społeczeństwa

KlubHejtera Odpowiedz

Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z problemu, ale jeśli o nim nie powiesz specjaliście, to nic się nie zmieni. Boisz się, że zabiorą Ci dzieci, ale jeżeli nadal będziesz tak postępować, to je psychicznie zniszczysz. Życzę Ci dużo siły i odwagi, powodzenia!

WendyWu

Zauważ, że przy partnerze jakoś jakie się kontrolować. Tylko syna gnoi

fyfaen Odpowiedz

Nawet nie wiem co o tym myśleć. No bo jak można świadomie krzywdzić swoje dziecko psychicznie, a później płakać w poduszkę, że jest się niestabilną emocjonalnie kretynką. Nie, nie jest mi Cię szkoda. Uważam, że płaczesz, bo boisz się, że to się w końcu wyda, a Twoje życie będzie zniszczone. Mąż odejdzie, zabierze dzieci i sielanka się skończy. Twojej depresji też nie kupuję. Rozumiem, że ludzie są różni i u każdego ta choroba przebiega w zupełnie inny sposób, ale Ty znęcasz się nad własnym dzieckiem, a tego nie powinno się tłumaczyć żadną depresją. Także życzę, by mąż dowiedział się jak najszybciej o całej sytuacji i pozbawił Cię praw rodzicielskich. A zanim niektórzy użytkownicy nazwą mnie potworem bez serca, pomyślcie, co ten dzieciak przeżywa na co dzień.

WendyWu

Przy mężu się kontroluje, więc przy dziecku też by umiała

metalingus

Nie zrozumiesz tego, bo nie wiesz jak się człowiek czuje w takiej sytuacji.
Miałam podobnie. Tzn nie mam dzieci ale całe życie żyłam w jedym pokoju z moim rodzeństwem. Był to okres gdzie bardzo mocno weszła mi nerwica natręctw+ generalnie dorastanie, kiedy to człowiek jest serio nerwowy. Były momenty, że potrafiłam zwyzywać brata, no dosłownie zmieszać go z błotem tylko dlatego, żeby sie w końcu zamknął i dał mi trochę spokoju. I też potem płakałam, bo tego nie da się opanować jak wpadniesz w szał, serio.
Nie usprawiedliwiam tu nikogo, ani siebie, ani autorki, po prostu irytuje mnie jak ktoś mówi że dana osoba musi udawać skruchę. Ja tyle razy płakałam i chciałam żeby matka porozmawiała ze mną, albo zabrała do psychologa, bo nie chciałam juz tak żyć, a ona za każdym razem wmawiała mi że pewnie coś chcę, to teraz udaję, że żałuję.
Jeśli autorka ma depresje to naprawde całkiem możliwe że naprawde tego nie kontroluje, a sam problem powinna rozwiązać jak najszybciej.

fyfaen

@metalingus Nie, nie rozumiem i nawet nie chcę zrozumieć takiego postępowania. Ja też byłam w podobnej sytuacji, tylko na miejscu tego biednego i wystraszonego dziecka. Mój rodzic też na osobności stosował wobec mnie przemoc psychiczną, traktował mnie jak kretynkę, pasożyta i osobę, która nic nie potrafi. Przy znajomych i rodzinie potrafił być świetnym rodzicem, nagle byłam super dzieckiem, dostawałam pieniądze bez powodu, bo kiedy człowiek zachowuje się idealnie przy świadkach to nikt nie uwierzy, że znęca się nad dzieckiem. Jakoś dziwnym trafem, kiedy mąż wraca z pracy jest kochającą mamusią i wspaniałym człowiekiem. A ja nie będę ukrywać, że takie zachowania mnie brzydzą. Zgadzam się, że powinna iść na terapię, jak i również mieć mocno ograniczone prawa rodzicielskie lub nawet odebrane.

metalingus

Często zdarza się tak, że z ofiar sami stajemy się oprawcami, bo nie jesteśmy nauczeni innego zachowania. Ty masz inne podejście i chwała Ci za to, ale np autorka sama mogła wynieść takie zachowanie z wcześniejszych relacji.
Może obecność męża ja stopuje, a jak jest sama to nie potrafi się opamiętać. Niemniej jednak, potrzebuje coś z tym zrobić, dla dobra tego dziecka.

Whiteknight

To, że przy mężu zachowuje się normalnie, oznacza, że potrafi.

WendyWu

Gardzę takimi ludźmi. Może o jest chora, ale ciekawe, że męża nie zruga, a niewinne dziecko tak

metalingus

Bo może widzi problem w dziecku, a nie w mężu? Jeszcze raz powtórze - ja tej kobiety nie chce usprawiedliwiać, ale jeśli faktycznie jest tak jak pisze, to uwierzcie mi nie musi kłamać. Jeśli ktoś jest zaburzony, to robi nawet najbardziej irracjonalne rzeczy. Oczywiście, ta kobieta jest poczytalna i musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, ale ona naprawdę może mówić prawdę. To, że nie robi tego przy mężu tylko potwierdza, że zdaje sobie sprawę ze swojego zachowania i np potrafi się opanować bo- no nie wiem- nie zwraca wtedy tak bardzo uwagi na to dziecko, mąż sie nimi zajmuje, a ona czuje przy nim "presje", i się hamuje. A jak zostaje sama to nie czuje nad sobą kontroli i wszystko leci. Podobnie przecież czynią osoby z nałogami.
Istnieje tez opcja, którą zakładacie, ale świat nie zawsze jest czarno-biały, autorka nie musi być koniecznie bezwzględną sadystką okłamującą ludzi w internecie, aby poczuć sie lepiej. Tzn taka opcja istnieje jednak mimo wszystko wierze, że jest inaczej i ona naprawde próbuje się zmienić. Nie jest mi jej jakoś żal czy coś, po prostu nie uważam, że trzeba wylewać na nią wiadro pomyj, skoro naprawdę nie potrafi opanować tego problemu, ale też nie dziwię się waszej krytyce.

fyfaen

I właśnie dlatego jest okropną matką, jeżeli widzi problem w dziecku. Metalingus, nie zrozum mnie źle, bo ja nie mam żadnego wykształcenia z tematyki psychiki ludzkiej i nie mam zamiaru się tu wymądrzać, ale uważam, że jednak Twoja sytuacja a tej kobiety, sporo się różni. Ty byłaś dzieckiem, które mieszkało w jednym pokoju z rodzeństwem, co już samo w sobie doprowadza człowieka do szewskiej pasji. Ona jest dorosłą, świadomą kobietą, z mężem i dwójką dzieci, która znęca się psychicznie nad własnym synem. Dlaczego nie zachowuje się tak wobec wszystkich? Mąż się nie da, młodszy syn jest za malutki, to wybrała sobie idealną ofiarę. Kogoś, na kim można podbudowywać swoje żałosne ego, bo już wiele rozumie, ale kto jest na tyle młody, by łatwo nim było manipulować żeby nie pisnął słówka. Przynajmniej takie jest moje zdanie.

RosaVarAttre

Wypowiem się jako osoba, która miała ogromny problem z agresją. W moim przypadku to był sposób na odreagowanie tego, że sama przez połowę swojego życia byłam ofiarą i nie umiałam się obronić oraz zwykłe powielanie schematów, poza tym ogromny żal do świata i poczucie krzywdy. Z doświadczenia powiem, że jeśli ktoś naprawdę chce to może się zmienić. Nie było łatwo, ale po długiej i ostrej pracy nad swoim charakterem nie tylko trzymam ręce przy sobie, teraz już zazwyczaj daję radę ugryźć się w język, a to drugie było najtrudniejsze.
Twierdzisz autorko, że nie potrafisz tego powstrzymać. Jednak powtórzę słowa WendyWu - przy mężu się tak nie zachowujesz. Krótko mówiąc kiedy musisz być opanowana to jesteś, więc POTRAFISZ. Kiedy jesteś sama pozwalasz sobie na to, bo "możesz" - dziecko jest od ciebie zależne i się nie obroni. Nie walczy, nie stawia ci granic. Uświadomienie sobie tego jest ważne. Też myślałam, że nie umiem zapanować nad agresją, ale dotarło do mnie, że jakoś nie rzucam się na nikogo kiedy grożą mi konsekwencje. Ofiarę zwyzywam, ale szefa już nie. Jak to robię, skoro niby się nie da? Niestety już wyrządziłaś synowi krzywdę, która będzie bardzo trudna do naprawienia. Ślad zostanie na zawsze. Czy chcesz, żeby przez ciebie nie radził sobie z życiem, również chorował na depresję? Chcesz, żeby cię znienawidził i zerwał kontakt kiedy tylko będzie miał okazję? Czy rozładowanie emocji jest tego warte? Czy może lepiej znaleźć inny sposób?
Na pewno musisz być szczera z psychiatrą i terapeutą, musisz mieć terapię nakierowaną leczenie agresji. Dobrze dobrane pod tym kątem leki, na początku bardzo mi pomogły. Musisz też dojść do tego dlaczego się tak zachowujesz i dlaczego wybrałaś na ofiarę akurat jego - może przypomina ci byłego męża? To jest konieczne jeśli naprawdę chcesz się zmienić.

AnaidOdi

Z tego opowiadaniawynika, że swojego pierwszego syna traktuje gorzej. Pewnie dlatego, że przypomina jej o traumatycznych latach. Jednak dziecko nie jest temu winne i nie powinno cierpieć, bo jego biologiczny ojciec był gnojem i agresorem.

Zimowaczapka Odpowiedz

Twój syn tego nigdy nie zapomni. Ja też pamiętam, jak matka pchnęła mnie na łóżko kiedy miałam 7 lat bo nie spakowałam tornistra dzień wcześniej albo jak nazwała mnie matolicą z podobnego powodu. Teraz sama jestem matką i serce by mi pękło gdybym w nerwach potraktowała tak swojego synka...

Kruczyca Odpowiedz

I ty masz jeszcze czelność robić z siebie ofiarę, biedną mamusię, co tak bardzo się stara, ale jej nie wychodzi? Jesteś potworem. Obyś jak najszybciej zniknęła z życia Tomka.

PiratTomi Odpowiedz

Gdybyś kochała, to nie pozwoliłabyś na to. A jak widać dobrze ci z tym, bo ważniejsze jest to, żeby ci dzieci nie zabrano, a nie, żeby tym dzieciom było dobrze.

KrowkaMaja Odpowiedz

Nie dosc, ze przezyl pewnoe swoje z Twoim bylym tyranem do teraz z wariatka. Wyrzywasz sie na nim, bo pewnie u jeba las sobie w pustym lbie, ze to jakas zla "pamiatka" po bylym. Idz do psychoterapie, bo nie jest mi ciebie zal tylko dziecka. Mysle, ze jak jestes dorosla to potrafisz sie hamowac. Jestes debilka i tyle!

Vito857 Odpowiedz

Już zrobiłaś starszemu krzywdę, którą zapamięta do końca życia.
Jeśli chcesz na poważnie wziąć się za siebie MUSISZ być szczera z psychologiem.
To, że wiesz co robisz nie pomoże w tym, że w przyszłości syn może zerwać z tobą wszelkie kontakty.

Whiteknight Odpowiedz

Jeżeli dalej będziesz tak postępować, nie uchronisz się od utraty dzieci lub nawet całej rodziny. Za jakiś czas Tomek przestanie się Ciebie bać, a zacznie opowiadać ojcu, co robisz i buntować się przeciwko Tobie. Jeżeli dojdzie do rozwodu, Tomek, który skończy trzynaście lat, może wyrazić chęć pozostania z ojcem (czy ojczym go adoptował?). Nawet jeśli do tego nie dojdzie, to być może w przyszłości nie będziesz miała kochających dzieci, które przyjadą ma obiad z żoną i zadzwonią do Ciebie z życzeniami. A jeśli to zrobią, to nieszczerze, ze strachu, przyzwyczajenia, dla świętego spokoju. Może wtedy będziesz krzywdziła synowe, może wnuki. Tak czy inaczej stracisz dzieci.
Radziłbym opowiedzieć o tym psychologowi, póki jeszcze masz czas to wszystko naprawić. Z tego, co wiem, odebranie dziecka, szczególnie matce, nie jest wcale tak łatwo. To nie jest jednorazowa procedura, a wizyty kuratorskie, nadzór, może wywiad z dziećmi czy sąsiadami. Nie wiem tylko, czy psycholog coś wskóra, bo przede wszystkim Ty musisz znaleźć w sobie dość siły, by walczyć z potrzebą wyładowania frustracji na dziecku. Zastanów się, dlaczego to robisz. W jakich sytuacjach. Dlaczego akurat na Tomku. Może masz do niego negatywne nastawienie? Może jakieś wzorce z dzieciństwa? Na pewno istnieją inne metody na rozładowanie napięcia.

pozbawiony Odpowiedz

Już po zawodach. Ośmiolatek to zapamięta. I logicznie i emocjonalnie.
Gratulacje, właśnie wychowałaś przyszłego psychopatę.
Jeżeli gdzieś tam w twoim czymś, co masz zamiast mózgu tlą się jeszcze jakiekolwiek resztki człowieczeństwa, to po prostu się wyprowadź i zniknij.
Bo to, że zrobić nic z tym nie zamierzasz by zmienić siebie już powiedziałaś.

Zobacz więcej komentarzy (26)
Dodaj anonimowe wyznanie