#M3w7r
Ano i owszem, jest, ale tylko wtedy, kiedy jest zdrowy. Nie chciałabym, żeby ktoś oceniał mnie z góry, wywalał z siebie tony epitetów. Uznałam, że poruszę kwestię, która często jest przemilczana, albo wręcz wydaje się niektórym, że to przecież takie normalne, więc o co ci chodzi, dziewczynko.
Były wakacje, paczka bliskich znajomych, kilka dni nad jeziorem. Z moim ówczesnym chłopakiem byłam prawie trzy lata, znaliśmy się praktycznie jak łyse konie. Pierwszy wspólny wyjazd, wieczorne grille z przyjaciółmi w domku letniskowym.
Piliśmy, alkohol lał się srogo, ale nie było żadnych tragedii, nikt nie rzygał itp. Uznałam, że skoro jestem wśród swoich, to też mogę sobie popić, tym bardziej że mam przy sobie swojego faceta. Impreza była udana, pomijam szczegóły, wszystko fajnie, pięknie, ale zrobiło się na tyle późno i "lekko w duszy", że niektórzy uznali, że pora się położyć, bo nie ma co przesadzać, jutro też jest dzień. Ja doszłam do tego samego wniosku, bo czułam już ciężką głowę, świat bujał się milutko, więc oznajmiłam chłopakowi, że idę się położyć, bo zaraz padnę na siedząco. Okej, idzie ze mną, jak twierdzi: też się położę i ci pomogę ogarnąć się do spania.
Banał, nie? W sumie normalka, bo chyba każdy facet pomagał swojej dziewczynie przebrać się do spania, kiedy była w stanie upojenia.
Padłam jak zabita na łóżko, czułam nadchodzący sen, wszystko wirowało, więc chciałam czym prędzej znaleźć się z piżamce. Chłopak, owszem, rozebrał mnie starannie, ale w piżamę nie przebrał. Wziął, co jego zdaniem mu się należało, chociaż nie byłam tego świadoma. Jakieś urywki, brak siły, żeby się odgonić. Cóż, nie przebrał mnie do spania, po wszystkim przesunął na moją stronę łóżka. Rano do wszystkiego się przyznał i był wielce zdziwiony, czemu jestem zła, czemu płaczę, czemu nie chcę z nim gadać. Przecież on, biedny, chciał tylko pojechać bez gumy, a skoro nie protestowałam, to uznał, że może.
Tak, seks w związku jest okej, ale nie taki. I wiem, że jest wiele dziewczyn, a nawet chłopaków, którzy zostają potraktowani przedmiotowo, bo drugiej połówce się NALEŻY. Obrzydlistwo.
Facet jest od dawna eks. Przed długi czas był wielce zdziwiony, czemu mam do niego pretensje, skoro seks jest z miłości, więc skoro go kocham, to w czym problem, a to, że zrobił to bez zabezpieczenia i to do końca, to tylko znaczy, jak poważnie mnie traktuje. AHA.
Wyobraźcie sobie, ze kogoś gwałcicie a potem jeszcze jesteście zdziwieni, ze ma o to do was pretensje. No trzeba być kretynem.
To tak bardzo boli, że tacy ludzie istnieją. Jeszcze zadecydował czy ewentualnie może zajść w ciąże czy nie.
Jak można zgwałcić swoją drugą połówkę? Toż to takie niedorzeczne! Tak samo mąż nie może zgwałcić żony.
Nie wiem, czy zdajecie sobie z tego sprawę, więc tak tylko wspomnę, że na moje oko komentarz JestemCzarnymKotem jest ironiczny.
Przynajmniej Ty mnie potrafisz zrozumieć. 💜
Seks bez zgody to po prostu gwałt. Nie ma na to usprawiedliwienia. Nawet jeśli jest to osoba, z którą jesteś w związku.
Mnie może i chłopak nie zgwałcił,ale celowo "zmajstrował" nam córkę bo bardzo chciał,mimo że wiedział,że nie planuje i nie chce mieć dzieci bo miałam inne priorytety w życiu, też kitowe uczucie...dobrze,że chociaż Ty autorko mogłaś zakończyć tą relacje bez aż takich konsekwencji😊
I co dalej? Zaciekawiłaś mnie :D
Ale ja czy wyznanie powyżej?😂
Może to głupio zabrzmi, ale też chętnie dowiedziałabym się więcej na ten temat. Jak to wyszło na jaw, że facet specjalnie zrobił Ci dziecko, jak to było i jak teraz wygląda Twoje życie? :D - autorka wyznania powyżej :P
Późny zapłon ale chodzi mi o twoje alicjam :D
Ale to mega długa i zawiła historia...😌
To opowiadaj. Poczytamy.
O matko. Co za kretyn. Wiedział, że nie chciałaś i co? Przebił prezerwatywę? Współczuję.
Ja bym ciążę usunęła i faceta pogoniła. Zero szacunku...aż się dziwię, że piszesz to tak lekko.
Nie daj się prosić 😉
Opowiedz, też chętnie poczytam. To może być jedyne PRAWDZIWE wyznanie jakie ostatnio przeczytałam
Również dołączam się do oczekujących :)
Jakby trup leżał to tez by zaliczyl bo nie protestuje? Widać, ze jego mózg znajduje sie w jego malutkim ptaszku. Dla mnie to jest gwałt.
Nie tylko dla Ciebie. To był gwałt i koniec.
To dobrze, że zebrałaś swoją siłę i zerwałaś z tym kretynem.W ogóle nie wyobrażam sobie seksu z pijaną, nieprzytomną osobą. A brak żadnego zabezpieczenia z jego strony to brak słów. Oby nigdy nie znalazł dziewczyny.
To był gwałt.
Mnie były zgwałcił (będąc jeszcze aktualnym). U mnie było troszkę bardziej hardcorowo, bo zrobił to po kilku godzinach wyzwisk, szarpania mną i plaskaczy, gdy po raz kolejny się nachlał. To że leżałam jak kłoda cała we łzach tylko go chyba podkręcało. Szczerze mówiąc nie wiem, co jest gorsze - zostać zgwałconą przez nieznajomego w krzakach czy przez ukochaną osobę w łóżku, o ile można jakkolwiek ustalić hierarchię gwałtów. Gdy rano otworzyłam oczy zastałam go pochylonego nade mną z przerażeniem na twarzy, bo wyszło mi limo i miałam spuchniętą, czerwoną wargę. Ale przerażony był nie dlatego, bo wytrzeźwiał i pojął co zrobił, tylko bał się, że przesadził, "wyda się" i za to beknie :/ Gwałtu wg niego nie było, bo przecież byłam jego panną.
Mam nadzieję, że ta sprawa miała swój finał na policji.
@nata poszłam na policję, owszem. Zbyli mnie, nie chcieli przyjąć zgłoszenia. Powiedzieli, że jak coś chcę z tym zrobić, to mogę iść na obdukcję i założyć mu sprawę o naruszenie nietykalności cielesnej, bo oni wkraczają do akcji wtedy, gdy poszkodowana (lub poszkodowany) leżałaby w szpitalu przynajmniej 7 dni, więc do widzenia. Teraz wiem, że to bullshit (swoją drogą jak można było spławić "kolorową" kobietę???), ale wtedy byłam w tak złym stanie psychicznym, że w końcu jedyne co zrobiłam, to się od niego wyprowadziłam, bo już nie miałam siły na dalsze szarpanie się i było mi wstyd (po pierwsze na policję poszłam z ojcem, który wiedział tylko o biciu, do tego "Narzeczony mnie zgwałcił"... Cóż, wtedy brzmiało to dla mnie absurdalnie :/), do tego bałam się jego zemsty - dopiero po 2 latach od zerwania kontaktu jestem w stanie mówić głośno (a nie tylko anonimowo w necie) o tym, co się działo u nas w domu. Pluję sobie oczywiście w brodę, ale wtedy nie było mowy o większych działaniach.
JA PIERDOLE. Każdy z tych policjantów powinien za to odpowiedzieć.
Bardzo Ci współczuję. Z drugiej strony cieszę się, że miałaś tyle siły, by to od razu zakończyć.
Wbrew pozorom to właśnie jest najczęstsze, że oprawcą okazuje się ktoś kogo znamy i komu ufamy - właśnie chłopak, mąż, przyjaciel itp, to oni najczęściej okazują się gwałcicielami. A nie jakiś zboczeniec wyskakujący zza krzaków w ciemnym parku (co oczywiście też sie zdarza, ale rzadziej).
Każda kobieta powinna mieć w sobie tyle siły. Każdy gwałciciel też powinien ponosić konsekwencje, niestety w wielu sprawach o gwałt nie ma dowodów, no i gwałty są bardzo nisko karane. Dlatego oni czują się tak bezkarni.
Ja też się cieszę, że miałam tyle odwagi, żeby to skończyć ;) Niestety takie typy jak moj ex, to ciężki kaliber. Najpierw są "idealni", rozkochują i wydaje ci się, że możecie razem przenosić góry. Potem niestety wychodzi z niego gnój, który na koniec z siebie robi ofiarę. Tak było w tym przypadku. Na sam koniec, to ja zostałam zrównana z błotem, jakby to wszystko było moją winą, bo on biedny po prostu mnie kochał, a ja jego nie, skoro nie chciałam z nim dziecka, które zrobiłby mi nawet bez mojej wiedzy. I smutne jest to, że naprawdę najwięcej takich incydentów zdarza się w związkach, gdzie ludzie czują się bezkarni, bo przecież to mój chłopak/moja dziewczyna, więc mogę z nim/nią robić, co chce.
mój już ex facet gdy byłam totalnie pijana i nie przytomna spróbował na mnie seksu analnego... wiedział że jestem przeciwna. wiedział że nie chce. Że to nie dla mnie ale kretyn zawsze chciał spróbować... Nie liczył się z tym jak będę się czuła na drugi dzień... na drugi dzień po prostu nie był już moim chłopakiem... Więc wiem autorko jak się czułaś... ja czułam się jak scierwo. ktoś pogwalcil moje poglądy. moje nie. coś czego nigdy nie chciałam zrobić ktoś wziął jakby mu się należało...
Sam seks "na śpiocha" nie musi być gwałtem. Wszystko zależy od obojga partnerów i ich ustaleń. Wiele par praktykuje coś takiego i traktuje to jako przyjemny rodzaj pobudki (jeśli nad ranem) lub mniej zwyczajny seks w nocy. Tylko sęk w tym, że trzeba wiedzieć, że na coś takiego jest zgoda po drugiej stronie. Lepiej zawczasu o tym porozmawiać, niż ryzykować negatywną reakcję, czy nawet całkowite odrzucenie.
Jak widać koleś z wyznania zabrał się za wszystko od dupy strony. Nie dość, że zrobił coś na co ostatecznie nie miał przyzwolenia, to jeszcze poszedł dalej i zrobił to bez zabezpieczenia. W zasadzie, o ile pierwszą część można jeszcze zrozumieć (zakładam, że była między nimi miłość i pożądanie), o tyle próbę spłodzenia dziecka bez zgody partnera uważam za ostateczne zawiedzenie zaufania.
Co z tego, że była miłość? To jest gwałt tak czy inaczej.
Dla mnie cała ta sytuacja jest chora. Ktoś komu ufasz i kogo kochasz - wykorzystuje ukochaną osobę, właściwie nieświadomą tego co się dzieje, by zaspokoić swoje potrzeby seksualne. To jest gwałt. Najgorsze jest to, że tego typu gwałty przez osoby znane ofierze, zdarzają się najczęściej.
#GraczLoLa seks na śpiocha jest jak najbardziej fajny i z moim na szczęście ex również to lubiłam, ale jest różnica między seksem na śpiocha, gdy oboje są trzeźwi, a co innego, gdy w tym przypadku byłam kompletnie odcięta od świata, zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Nie życzę nikomu tego uczucia, gdy budzisz się rano z obklejonymi udami i zastanawiasz się, co się stało. Brzmi może absurdalnie, bo przecież, to był mój chłopak, kochałam go, więc powinnam machnąć ręką i powiedzieć, no okej zapomniałeś się. Najbardziej jednak zabolały jego tłumaczenia i brak poczucia winy, że dobrał się do "dętki", nie zabezpieczył, a dodatkowo skończył, bo miał taki kaprys. Na sam koniec, to jeszcze mnie wyzywał od kretynek, bo skoro nie chce seksu bez zabezpieczeń, to go nie kocham, bo jeśli byłoby dziecko, to super, on by chciał, tylko w tym wszystkim zabrakło tego, czego ja bym chciała i jakie ja miałam aktualnie priorytety, a że byłam w trakcie studiów, to zakładanie rodziny było na końcu listy moich planów.
@Poroniec
Jak to co z tego? Miłość to nie jest byle co, ale głębokie uczucie kierowane do konkretnej osoby. Przeważnie towarzyszy mu również pożądanie i dwoje ludzi po prostu siebie nawzajem pragnie (również pod względem erotycznym). Jak wspomniałem wyżej, wiele par uwzględnia takie "wykorzystywanie się" na porządku dziennym (czy raczej nocnym) i robią tak, bo ich to kręci. Nie ma w tym nic chorego.
@Paili
Rozumiem, że jesteś autorką wyznania?
Jeśli tak, to wg mnie, skoro już to robiłaś i ci się podobało, to nie jest problem w samym czynie, bo co za różnica czy jesteś nieprzytomna na trzeźwo, czy pod wpływem. I tak, i tak może się zdarzyć, że obudzisz się dopiero rano po wszystkim.
Problemem było jego podejście do ciebie po fakcie i jego odzywki (no i brak zabezpieczenia). Popieram twoje zachowanie i zostawienie go. Po prostu ujawnił jakim tak na prawdę jest prostakiem i egoistą w środku.
Ja jednak widzę w tym ogromną różnicę. Nie wiem, jak inni, ale na śpiocha i tak się człowiek prędzej czy później przebudzi. Nigdy nie było sytuacji, żeby facet brał mnie kiedy śpię i nie wiedziałam o tym. Bo dla mnie na śpiocha jest wtedy, kiedy facet najpierw mnie delikatnie budzi i chociaż nie jestem do końca rozbudzona, to wiem, co się dzieję i albo się zgadzam, albo dam znać, że niestety, ale dziś nic z tego. Branie kogoś, kto nie wie, co się dzieje, jest dla mnie absurdalne.
Ale mi nie o to chodzi. Tym bardziej jeżeli jest miłość nie można się tak zachowywać. Tym bardziej jest to niedopuszczalne.
Co innego kiedy jest to 'dogadane'.
A co innego kiedy facet sobie bierze, bo myśli, że może, bo w końcu jest związek i może sobie brać co chce i kiedy chce.
I nie. Nie można tego zrozumieć. To jest gwałt. Jeżeli ona nie chciała, była nieprzytomna - to jest to gwałt.
#Poroniec odpowiedź kierowałam do #GraczLoLa ;) Z Twoją opinią jak najbardziej się zgadzam :)
@Paili i @Poroniec
Cóż, to zależy właśnie od porozumienia między partnerami. Ja się najczęściej spotykałem z podejściem, że w przypadku nie obudzenia się w trakcie, to byłby tylko żal o to, że przyjemność była jednostronna (czasami z żartobliwym stwierdzeniem, że potem miałbym to powtórzyć rano :-)). Nikt mi nie wyrzucał, że czułby się z tym źle (może wykorzystanym tak, ale w pozytywnym sensie, coś jak bdsm).
Sam nigdy tego nie robiłem w trakcie czyjegoś snu (jedynie rozmawiałem na ten temat) i nie doświadczyłem tego na sobie, ale nie miałbym nic przeciwko temu jako strona bierna (z osobą, z którą by mnie łączyło uczucie). Jako aktywna na pewno bym upewnił się, że mam do tego przyzwolenie.
Rozumiem jednak jego podejście, bo robiliście już coś podobnego wcześniej (choć z budzeniem), więc pewnie założył, że nie ma w tym nic złego, jeśli zrobi to inaczej.
Miał podstawy by sądzić, że ma przyzwolenie, więc nazywanie tego gwałtem jest przesadą. Przesadą było również jego zachowanie po.
To był gwałt. Nie ma na to innego określenia. Gwałt jest wtedy, kiedy jedna strona się na seks nie zgadza, a druga to robi mimo wszystko. Jakby autorka wcześniej powiedziała, ze nie ma nic przeciwko stosunkowi, kiedy jest nieprzytomna to by była inna sprawa. Śmieszne jest to, ze gwałciciela z ciemnej uliczki każdy by powiesił za jaja, ale już gwałciciela, który był kimś bliskim dla ofiary, próbuje się usprawiedliwiać. Chłopak autorki jest kretynem i może to jego kretyństwo sprawiło, ze został również gwałcicielem.
@Ineedjesus
Tylko, że MIAŁ tę zgodę. Sytuacja wygląda tak:
1. Chłopak i dziewczyna czasem uprawiają seks "na śpiocha", co sama autorka przyznała w komentarzu wyżej,
2. Zatem chłopak już wcześniej musiał się do niej dobierać, kiedy była nieprzytomna i gdy się budziła (w trakcie), to nie miała nic przeciwko, a wręcz było to dla niej przyjemne,
3. Chłopak postąpił tak samo jak zawsze w takiej sytuacji (bo miał przyzwolenie na rozpoczynanie tak seksu), ale tym razem autorka wyznania się nie przebudziła i się jej to nie spodobało.
4. Problemy są dwa:
- skoro dowiedział się, że jej się nie podoba seks bez obudzenia jej, to powinien przeprosić i obiecać, że to się więcej nie powtórzy,
- facet zrobił to z nią bez zabezpieczenia (chciał wymusić zajście w ciążę) i tym czynem najgorzej nadszarpnął jej zaufanie.
To nie był gwałt. Zanim @Paili się nie wypowiedziała, to miałem wątpliwości i byłbym skory przyznać wam rację, ale po jej komentarzu to staje się dla mnie oczywiste. Skoro wcześniej mógł się dobierać do swojej dziewczyny, jak była nieprzytomna i wiedział, że ona tego CHCE, to mógł tak również pomyśleć i tym razem. Dlatego nie rozumiem waszej koncentracji na tym aspekcie.
Zawinił, ale nie gwałtem.