#Lsyx0
Z moim zdrowiem różnie bywa, blada cera, zmęczenie, generalnie anemia. Wybiła godzina, by wracać do domu. Szykuję się do wyjścia, buty, te sprawy, mój chłopak głośno rozmawia w kuchni ze swoją matką. Czuję, że słabo mi, stoję, okej, zaraz przejdzie, po chwili mroczki przed oczami, ciemność, szum w uszach, no nic, wołam "Zdzisiek!". Nie słyszy, debatuje w najlepsze.
No dobra, podpieram się o ścianę, ale czuję, że zaraz będzie kiepsko, ponownie rozpaczliwie wołam, bo zaraz zaliczę glebę. W końcu przyszedł, nie zdążyłam nic powiedzieć, padłam w jego ramiona. Film mi się urwał na chwilę.
Budzę się, patrzę, jestem w salonie, leżę na kanapie z nogami do góry, a nade mną chłopak i jego ojciec. Wielkie oczy, dezorientacja i... mokre spodnie.
Tak, straciłam przytomność, mając pełny pęcherz. Gdy chłopak z ojcem niósł mnie do salonu, obsikałam siebie, korytarz i bluzę chłopaka. Wszystko na oczach jego rodziców. Do tej pory chłopak się śmieje, że zaznaczałam swój teren.
Tak szczerze, nie ma sie ani z czego wstydzić 😉 To normalne przy omdleniach, że przestaje sie panować nad mięśniami zwieraczy 😉
Zaznaczyłaś teren- mamy kotka na anonimowych😉
Kocice
Najlepiej drapieżną lwicę, która będzie walczyć o Zdzicha! X"D
Mój pies zwie się Zdzisiek i często znaczy teren 😁
Może nie słyszał, bo Tobie wydawało się, że wołasz go na tyle głośno by usłyszał, a tak naprawdę to był szept. A to, że go naznaczyłaś to nic nadzwyczajnego :D po prostu... zdarza się :P
Nie masz się czego wstydzić, przy utracie przytomności to normalne :)
Oby tylko nie mówił do Ciebie ,,Suko" :D
Niektórzy to lubią :P
Nie lepiej w takiej sytuacji po prostu usiąść, zamiast bezskutecznie wołać o pomoc?
Popieram.
Też miałam taki epizod, gdy przynajmniej raz na tydzień mdlałam. Jak tylko zaczynało mi szumieć w głowie od razu się kładłam/siadałam/kucałam. Zależało to od od tego, gdzie byłam i co robiłam kiedy mnie dopadło.
Ważne aby głowa znalazła się nisko :)
Tak więc autorko, następnym razem sama zareaguj. Nie czekaj a działaj - bo kiedyś możesz upaść tak niefortunnie, że coś Ci się może stać. Szczególnie, jeśli piszesz o anemi.
No to cie jego rodzice zapamietaja☺
Dobrze , że drugiego zwieracza nie miałaś pełnego !
Nie zazdroszczę