#LlybX
Minęły dwa miesiące. Dzwonek do drzwi, otwieram je i słyszę od faceta znajomy tekst o tragedii z brakiem paliwa. Chociaż nie byłam sama w domu, nie chciałam jakiejś większej konfrontacji. Facet przesadnie gestykulował, zawodził, że do domu musi, a jak tam dotrze, to wróci i odda pożyczkę (jasne). Nadeszła chwila mojego koślawego aktorstwa... Niby zdziwiona zadałam pytanie. "Panie, ale co jest grane? Godzinę temu był tu jakiś facet i mówił to samo". Słysząc to gość zgłupiał. Wyprostował się i bez słowa pobiegł do furtki, rozglądając się już po okolicy, jakby szukał swojej konkurencji.
Potem od babci dostałam potwierdzenie, że to ten sam mężczyzna. Więcej się nie pojawił :D
Byłam pewna, że zapytasz czy przyszedł oddać te 20zł, które pożyczył poprzednim razem.
ha! inna wersja wiecznego zbierania na bilet kolejowy.
Ja kiedyś zbierałam na autobusowy, bo zabrakło mi 20gr. Udało mi się uciułać po 10gr od dwóch osób. 😂
ja też kiedyś znalazłem się w takiej sytuacji. Dosłownie kilku złotych mi zabrakło na dopłatę za rower (alternatywą było pedałowanie 80 km) i może w 3-4 minuty obcy ludzie mi pomogli.
Ale są tacy giganci, zazwyczaj kręcą się w pobliżu dworców kolejowych albo autobusowych, którzy praktycznie codziennie twierdzą, ża jadą do innego miasta i znowu akurat 10 PLN brakuje do biletu:)
Raz się nabrałem i następnego dnia idąc na uczelni spotkałem "podróżnika", który nawet mnie nie pamiętał i wyjechał z dokładnie tym samym tekstem co poprzedniego dnia.
Ot, nauka życiowa:)
Dokładnie. Jak ten typ na dworcu we Wrocławiu, co wiecznie wsiada do pociągów dalekobieżnych.
Wstyd się przyznać, ale lata temu sama dałam się naciągnąć jakiejś babie na 5 zł. Też trafiła na mnie drugi raz z tą samą historyjka. Powiedziałam jej szczerze co o tym myślę, ze uważam ją za złodziejkę, że to mój godzinny zarobek, itp. Wierzcie lub nie, ale nawet się popłakała i mnie przeprosiła (kasy nie oddała oczywiście).
Bardzo przykre są takie sytuacje, bo potem kiedy ktoś naprawdę potrzebuje wsparcia, to ludzie nie chcą pomagać.
@Esza czemu zarabiasz 5 złotych na godzine? to chyba trochę za malo
Jeżeli ktoś wyrusza w drogę mając zbyt małą ilość benzyny i ignoruje że wskazówka pokazuje E, to musi być kretynem i niech sam pcha auto do najbliższej stacji. Może to go czegoś nauczy.
Osobiście raz mi zabrakło benzyny - pływak w baku się zawiesił i ani nie wskazywało na E ani nie zapaliła się rezerwa, więc są różne sytuację, no ale bardziej dla mnie zastanawia jak można gdzieś jechać bez posiadania jakiejkolwiek gotówki czy pieniędzy na karcie i to jest powód dla którego bym facetowi nie dał kasy, mógłbym podrzucić na stację, mógłbym zaholować nawet na stację ale kasy to bym nie dał.
Usterka to inna sprawa.
pierwsza i najwazniejsza zasada- absolutnie nigdy nie dawac kasy obcym ludziom, na nic
Różnie to bywa... kilka lat temu sąsiadowi pożyczyłem 10 zł to do dzisiaj na ulicy udaje że mnie nie zna:P Ale na początku pandemii studentom wynajmującym mieszkanie piętro nade mną pożyczyłem 50zł by za zamówione jedzenie zapłacili kurierowi gotówką bo na terminalu cały czas błąd wyskakiwał. Oddali następnego dnia.
kiedys widzialam plakat "nie dawaj mi pieniedzy na ulicy, bo na niej zostane"
u siebie mam etatowa zebraczke pod tunelem, druga kreci sie kolo dworca, od lat
po co isc do pracy jak siedzac na tylku wyzebra wiecej niz by zarobila?
Moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby nie otwierać drzwi nieznajomym (z wyłączeniem oczekiwanych wizyt, np. doręczenia przesyłki, pizzy czy sprawdzania liczników). Nieważne, ile masz lat, jakiej jesteś płci i czy siedzisz w domu sam, czy z rodziną.
W Krakowie na osiedlu, w centrum miasta, ale w bocznej uliczce, gość zaczepiał ludzi że brak mu paru złotych na bilet. (100 m dalej przy głównej ulicy więcej osob by mu 'pomogło')
Jak ktos wyciągał portfel gość oceniał czy warto capnąć caly i wiać. Albo brał tylko te parę złotych co mu dawały. Panie oczywiście starsze prosił, mnie omijał. Potem moja żona go widziała na innym osiedlu.
Tacy nie są groźni bo umysłowo nie są zdolni do wyciągnięcia większej sumy.