Wracałam do domu tramwajem. Obok mnie siedziała starsza pani, a naprzeciw mnie siedział facet w niebieskiej koszuli w kratkę i brązowych spodniach. Nie będę kłamała, był całkiem przystojny, dlatego jak przesiadł się obok mnie i przywitał zrobiło mi się gorąco. Standardowo zapytał, gdzie jadę, o pogodę, itp. Nagle wypalił ze stwierdzeniem: "Ja ogólnie najbardziej z warzyw to lubię ziemniaki. Lubisz ziemniaki?". Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, więc przytaknęłam i czekałam na kontynuację jego jakże błyskotliwej wypowiedzi. "Mam dla ciebie ziemniaka". Uśmiechnęłam się myśląc, że to żart, ale nagle on wyjął z kieszeni przepołowionego ziemniaka i mi go podał skórką zwróconą do mnie. Zażenowana powiedziałam "nie, dziękuję, może kiedy indziej". Chłopak powiedział tylko, że szkoda i położył tego ziemniaka koło mnie, po czym poszedł.
Całej sytuacji przysłuchiwała się staruszka siedząca obok mnie. Zauważyłam, że co chwilę na mnie spogląda, ale nie wiedziałam, o co chodzi. Nagle krzyknęła do mnie: "Dziewczyno, na ziemniaku jest napisany numer!". Rzeczywiście, tym razem ziemniak był obrócony przekrojoną częścią do mnie. Było na nim coś zapisane. Jeśli był to numer, to niestety nie był już zbyt widoczny. W tym momencie zauważyłam tego faceta idącego chodnikiem już za oknem... Podryw imponujący, ale mało skuteczny.
Dodaj anonimowe wyznanie
Podryw na ziemniaka aż spróbuje xD
Bo na kasztana już nudny 😂
Aha Xd