Jako że byłam bardzo rezolutną małą dziewczynką, rodzice często mieli ze mną niemało problemów. Sytuacja miała miejsce w Wielkanoc, jakieś 15 lat temu, kiedy miałam 5 lat. Tata jak co roku zabrał mnie na święcenie koszyczków do kościoła. Nabożeństwo trwało dość długo, więc ja jako ciekawe świata dziecko zaczęłam szponcić. Biegałam po całym kościele, a tata za mną. Kiedy tylko usiadłam w ławce z samego przodu kościoła, tata przybiegł za mną. Kiedy tylko go zauważyłam, dostawałam petardy w tyłku i biegłam znowu na sam tył kościoła. Schowałam się w konfesjonale. Siedząc wygodnie na miejscu księdza usłyszałam jakąś panią, która zaczęła do mnie mówić przez kratkę. Usłyszałam tylko "szczęść Boże" i jako dobrze wychowane dziecko odpowiedziałam tym samym. Pani zaczęła się spowiadać, a ja siedziałam i słuchałam. Tata kiedy tylko to zobaczył, podbiegł, przeprosił panią i zabrał mnie z konfesjonału.
Kiedy doszło do samego święcenia koszyczków wszyscy musieli uklęknąć, ja również. Całość trwała zdecydowanie za długo, więc znowu zaczęłam się nudzić. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam u pewnej pani przepiękne pisanki w koszyku. Stwierdziłam, że muszą być moje! Zaczęłam je przekładać do naszego koszyczka. Oburzenie tej pani i burak na twarzy mojego taty - bezcenne.
Tak, byłam zdecydowanie najgrzeczniejszym dzieckiem :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy podczas święcenia, gdzieś w wieku 5 lat, pobiegł do mnie mały chłopiec i odgryzł głowę mojego królika z czekolady :/
Hahaha cóż za brak wychowania 😂
zająca! :D
Trauma na cale zycie :>
Pobiegłbym za nim i zabrał mu z koszyka coś xD
Myślałam, że zobaczyłaś tę panią, którą spowiadałaś, i że wykrzyczysz jej grzechy na cały kościół:)
Ja w szpitalu mianowałam się NNzNNP, czyli Najbardziej Niegrzeczną z Najbardziej Niegrzecznych Pacjentek, bo ganiałam się z lekarzem po korytarzu, dyskutowałam z personelem szpitala, wytykałam do lekarza język (on do mnie też) i oszukiwałam go, bo po operacji kazał mi chodzić prosto, ale ja miałam operowaną lewą nerkę i gdy mnie widział, to chodziłam normalnie, a jak mu z oczu znikałam, to szłam jak takie przekrzywione półtora nieszczęścia:)
Wkurza mnie jak rodzice pozwalają swoim dzieciom w kościele na wszystko. Wiem, że dziecko czasami się nudzi i nie może wysiedzieć, ale w takiej sytuacji lepiej wyjść przed kościół.
Mnie to wkurza tez na roznych spotkaniach grupowych. Skoro ktoś nie potrafi dziecka wychowac zeby siedzialo grzecznie, to niech lepiej wyjdzie z potomkiem. :/
Nie tylko w kościele, ale po prostu w każdym miejscu publicznym, które nie jest placem zabaw.
Dokładnie, mój syn ma 6 lat i nie wyobrażam sobie takie zachowania. Zresztą jak idę do kościoła to nie widzę, że dzieci się tak zachowywały, czasem się zdarzy, że jakieś chwilę chce pobiegać, ale zaraz łapie je rodzic. Jedynie w święta dzieci przy szopce cały czas chciały stać ;)
Dokładnie, tylko akurat tutaj była mowa o Kościele to się nie rozpisywalam. Dziecko ma prawo marudzić, ale czasem rodzic głupszy od dziecka
Wychowanie nie ma tu nic do rzeczy :) Byłam bardzo rezolutna i uprzejma, ale po prostu ciężko mi było usiedzieć na miejscu, co zostało mi do dziś.
Co dziecko to inne usposobienie, zrozumiesz jak będziesz miał/a własne :)
U nas święcenie trwa 5 minut i jest bez mszy ;)
W sumie 5 letnie dziecko powinno się normalnie zachowywa . To jie rezolutność, tylko brak wychowania - to samo, co w przypadku starego wyznania, gdzie 5 latka odezwała się chamsko do księdza i próbowała zwiać z kościoła ;)
Tragedia.
Petarda w tyłku :D
Kiedy ja byłąm mała także chodziłam święcić koszyki. jeden był mój własny, który postawiłam obok siebie na ławeczce. Siedziałam na niej sama a z przodu moje siostry. Chwilę przed klękaniem siostra odwróciła sie do mnie z ostrzeżeniem " Nie wywal koszyka!" Ja oczywiście dobra, dobra. Tak się tym przejęlam, że aż z wrażenia... wywaliłam koszyk! Wysypały się z niego wszystkie jaja i poturlały się prosto przed oblicze księdza. Wypominane jest mi to do tej pory i za każdym razem, kiedy idziemy święcić jajka po tysiąc razy z ust każdej z sióstr pada słynne "nie wywal koszyka" :)
Haha :D
Święcenie koszyczków długie? Ktoś coś zmyśla xc
U nas trwa dość długo, przez to, że ksiądz normalnie odprawia mszę, po której dopiero przechodzi do właściwego święcenia, pozdrawiam :)