#LeyO1

Już kilka dobrych lat nie mieszkam w domu rodzinnym, jednak systematycznie tam bywam. Niestety, swojego pupilka nie mogłam zabrać ze sobą. Nie muszę chyba mówić, że znalazł sobie nowego ulubieńca w domu - mojego brata.

Jakiś czas temu po długiej nieobecności postanowiłam odwiedzić rodzinę. Po rozmowach i wspólnie spędzonym czasie przyszła pora na dopieszczanie zwierzaków. Przytuliłam swojego pupilka i głaskałam go. Po kilku minutach przypomniało mu się, że chyba jednak mu się to nie podoba i najzwyczajniej w świecie mnie ugryzł. Tak że przeciął mi dolną wargę i kilka milimetrów poniżej. Wielka panika w domu, opatrunek na pół twarzy... Z takim też opatrunkiem i opuchniętą twarzą poszłam do Biedronki.

Spokojnie stoję przy skrzynkach z warzywami, wybieram pomidory. Nagle podchodzi do mnie starsza pani, kładzie dłoń na moim ramieniu i mówi: "Pani, weź go pani zostaw!!! Te chłopy to teraz nic nie warte! Jest pani młoda, ładna, znajdzie sobie pani lepszego".

Troskliwa pani poprawiła mi humor na kilka następnych dni. Jednak w tych czasach znieczulicy znajdzie się ktoś, kto przysłuży się dobrą radą :D :D :D
Selevan1 Odpowiedz

Jak zwykle przerost formy nad treścią.

MariuszGajusz Odpowiedz

Tak się kończy lizanie się z sierściuchem.

Dodaj anonimowe wyznanie