#LeGQD
Moi rodzice mieli z tym problem, dopóki moja choroba nie wyszła na jaw, później nie usłyszałam ani jednego złego słowa. Nie spodziewałam się, co mnie czeka po poznaniu rodziców lubego. Najpierw nie było źle, tylko komentarze typu "jesteście zupełnie tacy sami". Później była awantura, jak możemy tak wyglądać. Później przytyki przy każdym posiłku. On próbuje nas bronić, ale niewiele to daje. Co jakiś czas robię sobie przerwy od wizyt i spotykamy się tylko u mnie lub na mieście. Ale mam tego dość. Nie zostawię go z powodu błędów nie jego, tylko jego rodziny. Mimo to jest naprawdę ciężko, czuję, że lubią mój charakter, ale czując na sobie ich wzrok, wiem, jak bardzo nie akceptują tego, co jest na zewnątrz.
Prawdopodobnie wyprowadzimy się razem, nie wiemy tylko, kiedy to się uda. Chcielibyśmy po prostu żyć w spokoju, bo już i tak wystarczająco nam ciężko. Najbardziej boli to, że na początku było tak dobrze, jak to trafił na świetną, miłą dziewczynę. Później opętał ich jakiś "fit diabeł". Dobrze wiedzą o naszych przypadłościach i codziennie wbijają nam nóż w serce. On się trzyma, ja z moim charakterem szukam psychologa, gdyż przestałam akceptować siebie i swoją chorobę.
Radzę, żebyście zamieszkali razem, kiedy tylko nadarzy się okazja. Między wami jest coś pięknego i nie pozwólcie tego zniszczyć postronnym osobom. Dużo zdrowia dla was :)
Na cholerę im ta porada, przecież oni doskonale wiedzą, co mają robić.
Czasem warto powalczyć o siebie i związek. Nie daj się teściom!
jak sie wyprowadzicie, zwyczajnie sie z nimi nie kontaktujcie, nie jezdzcie u nich wspolnie- mozecie chodzic na niedzielny obiad do twoich rodzicow
jesli jestescie pelnoletni i samodzielni finansowo, to wyprowadzcie sie, zamieszkajcie razem
a ich rodzice to tacy super chudzi i fit?
Ja nie rozmawiam ze swoimi rodzicami już prawie rok mój facet ze swoimi półtora. Powód taki, że nie dajemy ułożyć sobie życia wg. Ich wizji. Nie łam się dziewczyno jak się kochacie to będzie dobrze czy z rodzicami czy bez 😊
Ale wiesz, że mając chorą tarczycę wcale nie trzeba być grubym? Mając odpowiednio dobrane leki, odwiedzając dietetyka który nauczy Cię czego unikać w swojej diecie i trenera, który pokaże Ci jak ćwiczyć, żeby nie zrobić sobie i swojej tarczycy krzywdy, można chudnąć pomimo hashimoto i niedoczynności tarczycy. Jestem tego żywym przykładem. Trzeba tylko chcieć i coś w tym kierunku robić...
Nie trzeba być grubym, ale schudnąć może być ciężej niż normalnie :/
A wiesz, że przy PCOS da się schudnąć, a nawet trzeba? Moja koleżanka to ma, od diagnozy dużo schudła. Jak? Zaczęła uprawiać sport + wdrożyła dietę na insulinooporność (no i oczywiście jakieś leki na to). Podobno odkąd schudła, czuje się dużo lepiej, wyniki ma lepsze. Tak samo z tarczycą - niedoczynność powoduje tycie, a niedoczynność można przecież leczyć, zażywając odpowiednie leki. Co do Twojego chłopaka - to wiadomo, nie ma rady, jak to guz uciska, ewentualnie spacery z Tobą + dieta na podkręcenie metabolizmu (nie wiadomo, czy pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi).
Ale po co. Przynajmniej ma wygodną wymowkę.
przecież nie wszyscy muszą być szczupli , nie da się, jesteśmy różni
moze uciska osrodek glodu i sytosci bo metabolizm jest we wszystkich komorkach nie w mozgu
@shineondiamond Dlaczego minusujecie?
Znalazłaś sobie fajną wymówkę. Też mam niedoczynność i PCOS i nie mam nadwagi. Dlaczego? Bo trzymam dietę i ćwiczę. Odkąd dostosowałam odżywianie do tego, co dobrze działa na tarczycę, wyciszyły mi się hormony i z jajnikami też jest o wiele lepiej. Choroba to nie wymówka, zwłaszcza, że przed Tobą długie życie i wypada o nie zadbać. Jeśli nie zrobisz tego w odpowiednim czasie, to możesz zostać wrakiem na socjalu, bo przez zaniedbania pewnie dojdą jeszcze insulinooporność, cukrzyca i problemy z nerkami. Wtedy będzie jeszcze więcej powodów do usprawiedliwiania.
Autorka naciska na relację pomiędzy jej rodzicami a rodzicami partnera, a nie na ich choroby. Chora nie jest wymówką, ale podłe zachowanie rodziców już można usprawiedliwiać, nie?
Tylko ślub weźcie przed zamieszkaniem...
Też mam Pcos i niedoczynność. Polecam kurkuminę, działa podobnie do metforminy, a bez skutków ubocznych(skonsultuj z lekarzem, sama nie odstawiaj/zamieniaj leków) . Ciężka siłka (mówię o podnoszeniu dużych ciężarów), 2x w tyg cardio i niewielka zmiana diety plus suplement z kurkuminy i piperyny na insulinooporność i w 2 lata zeszłam 30kg (powoli, ale przy tych przypadlosciach to trwa, no i uniknelam luźnej skóry). Da się :)