#Lc7Zk
Przyszła pora kolacji, pani salowa dziarskim krokiem weszła do sali, spojrzała na stolik mojej sąsiadki na którym stała miska pełna owoców. Gruszki, jabłka i inne. Zwróciła nam uwagę, wręcz krzycząc, że te owoce są pełne chemii, że niezdrowe, gdzie w zimie gruszki.
Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że chwilę później podała nam na kolację najtańsze parówki, które mięsa chyba w życiu nie widziały.
Polskie szpitale nigdy nie przestaną mnie zadziwiać.
2 lata temu młodszy brat z powodu dość sporej alergii trafił do szpitala na obserwację i miał przestrzegać surowej diety. Każde dziecko podobno miało inną, specjalnie dobraną do ich zaleceń od lekarza.
Powiedziano nam że brat nie może jeść biszkoptów ani jeść cytrusów ani innych kwaśnych owoców, najlepiej jakby jadł same banany.
Na podwieczorek dostał biszkopty, jogurt i pół kiwi.
No więc nic mnie już nie zdziwi a tym bardziej autorko parówki jakie Wam zaserwowano.
Ja byłam jakiś czas temu w szpitalu na oddziale gastroenterologicznym gdzie dieta bezglutenowa nie powinna sprawiać nikomu problemu...ale zwykły chleb pszenny czemu by nie podać prawda? XD
Mieso, miałam podobnie, tym bardziej, że ja mam całkiem uczulenie na gluten... Ale co tam, chleb pszenny i inne "glutenowe" jedzenie mi podawano, nawet mimo próśb o coś bezglutenowego. Skończyło się na tym, że rodzina musiała mi sama przywozić jedzenie :/
Mam to samo. Uczulenie na gluten (przymusowe hipsterstwo) a w szpitalu jak jestem to nic nie mają więc muszę sobie zawsze sama kupić zapas xd Poza tym kiedyś, jak jeszcze byłam w dziecięcym, dostałam na obiad surową rybkę, naprawdę spoko.
DontSummonTheDevil nie narzekaj dostalas sushi :D
Ja nie toleruje ludzi nietolerujacych glutenu. Tajie czasy kazdy moze miec jakas nietolerancje
Tez mam celiakie i musialam sie klocic z pielegniarka ze nie moge przy tego rodzaju diecie pic kawy ZBOZOWEJ
Jak mozna nietolerowac ludzi nietolerujacych glutenu. Ludzie z celiaklia moga umrzec albo miec powazne problemy po zjedzneiu glutenu.
Ja gluten normalnie toleruje ale za to mam problem z owocami i warzywami, prawie wszytskie mnie uczulaja jak sa surowe.
Alergia to alergia...
Aż zachciało mi się kiwi, choć go niecierpię.
W sumie to zachciało mi się zjeść parówkę.
Przed chwilą się skarżyłam siostrze, że zjadłabym parówkę :D
A ja mam w domu dużo parówek (tata+promocja ''2 w cenie 1''), ale na ironię losu nie mam na nie ochoty ;-;
A ja akurat jadlam smazone parowki z zidmniaczkami.
Po obejrzeniu dokumentu gdzie pokazują z czego się robi parówki odechciało mi się ich na całe życie. Polecam serdecznie.
Polecam te z dyskontu na L, parówki Pure 93% mięsa z szynki - są pyszne i bez chemii! ;)
Polskich szpitali nie zrouzmiesz. ;/
Byłam w szpitalu, po operacji. Pani salowa roznosiła kolację, na moim stoliku postawiła kubek z jakąś lurą i talerz z dwiema kromkami chleba, kawałkiem masła, gotowaną parówką i ogórkiem kiszonym. Po czym zamyśliła się, podrapała po głowie i z okrzykiem "a pani to na ścisłej diecie jest!!" złapała parówkę i ogórka w rękę i poszła dalej rozdawać kolację, z apetytem żrąc nienależne mi "smakołyki"...
Taka ciekawostka, w szpitalach koszt wyżywienia dziennego (śniadanie, obiad z dwóch dań i kolacja) pacjenta wynosi 6,50 zł ;)
Na spotkaniach młodzieży katolickiej na których czasem bywam księża powoli zastanawiają się, czy czasem nie zezwolić w piątek na parówki, bo w większości mają w sobie tyle mięsa, co nic.
Przynajmniej dostałaś kolację :D jakiś czas temu zgłosiłam się na planową operację. Był to dzień przed długim weekendem + ostry dyżur w tym szpitalu, czyli kilka nagłych przypadków i moja operacja została przełożona na pon po wolnym. Operacja niby na 15 ale trzeba być na czczo, wiec od rana nic nie jadłam, obiad też mnie ominął. Trafiłam do sali ze starszą panią, która miała zjeść pierwszy konkretny posiłek po operacji. Siedziałyśmy głodne jak wilki, ale czujność uśpiła wizyta gości, a potem nasze rozmowy i tak o 20 zorientowałyśmy się, że salowe o nas zapomniały i nici z kolacji. Dobrze że miałam zapas wody i pół gorzkiej czekolady to jakoś dotrwałyśmy do śniadania :)
Jak chodziłam do podstawówki, nauczycielki też zwracały uwagę, że zimą nie można jeść warzyw i owoców, bo jest tam sama chemia, wstrzykiwany jest ludzki mocz itp. Po czym zajadały się parówkami oraz ciastem...
To ja podczas pobytu w szpitalu pod względem stwierdzenia nietolerancji glutenu dostałam chleb i biszkopty a żeby było ciekawiej mialam wcześniej już wykryta nietolerancji wołowiny i wiprzowiny. Na obiad w ww szpitalu dostałam kotlet wołowo wieprzowy :)
Ja, w szpitalu dostałam na śniadanie dwie kromki chleba, pół ogórka kiszonego i jakaś szarą bryłę do posmarowania chleba. Wąchałam, dźgałam nożem, rozmazałam to to na talerzu i nic. Do dziś nie wiem co to było.