Kiedyś zabiłam wróbla. No, prawie ja. Bawiłam się z psami rzucając im kamienie. Podniosłam z trawy maleńki kamyczek, bo tylko taki został, rzuciłam i usłyszałam... PAC! To był wróbel, przez przypadek trafiłam w tego małego ptaszka, kiedy sobie wesoło latał nad podwórkiem.
Rzuciłam się biegiem mając nadzieję, że nic mu się nie stało, ale mój pies był szybszy. Złapał go zębami... I go zjadł. Może to głupie, ale do tej pory mam wyrzuty sumienia, że przyczyniłam się do tej zbrodni.
Dodaj anonimowe wyznanie
Zgłaszam to do prokuratury.
Ja się dołączam.
Hahaha frajerstwo się szerzy !!!
Czyli to ty odpowiadasz za depopulację wróbli?
Kilka lat temu okociła mi się kotka, 3 sztuki puchatych kulek. Kiedy trochę podrosły zaczęłam je wypuszczać na dwór, ale pod nadzorem bo mieszkam w bliźniaku na osiedlu gdzie jest tez kilka innych domów, oddzielonych siatka od mojego itd. I niestety, zostawiłam kociaki dosłownie na chwile same, a jak wróciłam jednego z nich nie było. Widziałam za to jak pies sąsiadów go dosłownie pożera. Był to pies jak ten z lessie. Rzadko tego psa widywałam wcześniej, od razu to zgłosiłam na policję bo z sąsiadka nie szło się dogadać, ze coś nie tak. Okazało się, ze psiak był niedożywiony i nawet kawałek swojej budy nadgryzal. Nie zauważyliśmy tego wcześniej.
To współudział
Miałam podobna sytuację. Kiedyś mój pies (owczarek niemiecki) chodził dookoła kupki drewna i coś wyczuwał, więc z ciekawości zaczęłam przesuwać te kawałki, bo myślałam, że może w końcu włączył się jakiś instynkt rasy czy coś. Za drewnem był malutki wróbelek, którego mój pies szybko rozszarpał pazurami. Nadal mam wyrzuty sumienia. :( Przynajmniej jeży się boi i je zawsze uda mi się wyturlać z podwórka.
miałam jeszcze gorzej - wujek sprzątał przyczepę kempingową i wyrzucił na zewnątrz wszystkie te tapicerowane poduszki ze środka (materace itp) na duży stos. zobaczyłam, że pies próbuje się za wszelką cenę dostać pod nie, więc zaczęłam przerzucać te poduszki żeby mógł się pod nie dostać. okazało się, że była w nich mysz. pies jej nie zjadł - pomielił ją i taką półżywą zostawił. próbowałam go jeszcze kilka razy przekonać żeby ją zjadł ale widocznie wolał się tylko pobawić. a podobno tylko koty zabijają dla zabawy
Nie miej tych wyrzutów,proszę.
Szkoda ptaszka.
Whole prey. Zdrowo.