#LHtjZ

Niektórym z Was mogę wydać się osobą wredną, podłą, czy co tam jeszcze. W zasadzie nie mam zamiaru się usprawiedliwiać.

Mam 25 lat, a z moim narzeczonym jestem już blisko od sześciu. Jak to w takich sytuacjach bywa, pora zacząć myśleć o zalegalizowaniu związku.

Oboje zgodziliśmy się co do kwestii wesela - planujemy zwykły poczęstunek po ceremonii, tylko dla najbliższej rodziny. Problemem okazał się być sam ślub.

Z pewnych względów chcę wziąć ślub cywilny. Najzwyczajniej w świecie nie uczestniczę w mszach (wyłączając pogrzeby, ceremonie zaślubin, I Komunie Święte), nie poszczę, nie spowiadam się itp. To nie tak, że jestem ateistką. Wierzę w jakąś siłę wyższą, szukam swojej drogi, którą nie jest katolicyzm.

Narzeczony wierzy w Boga, ale bywa w kościele równie często co ja. "Zasad" kościelnych również za bardzo nie przestrzega. Pomimo to upiera się, żebyśmy wzięli ślub kościelny (czy tam konkordatowy), bo:
- "Co ludzie powiedzą?" (mieszkamy w małej miejscowości)
- "Nie chcesz pójść do ołtarza w białej sukni?" - już kuźwa wolę czarną
- "Wszyscy biorą w kościele"
- "Przed Bogiem przysięgniesz, to zrozumiesz" - ciekawe, skoro dla mnie w zasadzie Bóg, Kriszna czy Latający Potwór Spaghetti to to samo.
I wiele innych, równie "poważnych" argumentów. Ma być ślub kościelny i już!

W końcu powiedziałam ukochanemu, że skoro to dla niego takie ważne, to się zgadzam. Musimy jednak zacząć żyć zgodnie z wiarą katolicką. I się zaczęło.

Wstawanie (po 6 dniach pobudki o 5:00 do pracy) na msze w niedziele, na godzinę 7:30, bo przecież później muszę mieć czas, żeby ugotować obiad. Spowiedź co tydzień, by żyć z czystym sumieniem. Koniec z seksem do ślubu (a z reguły śpię w kusych, koronkowych koszulkach).

Twardziel z niego. Wytrzymał 3 tygodnie i odpuścił.

Jednak przebiegła ze mnie bestia.
Czaroit Odpowiedz

No i brawo za pomysłowość. :))) Skoro on sobie pogrywa i próbuje Cię zmusić do czegoś, czego nie chcesz, to i Ty możesz się podobnie pobawić.

A poważnie, to bardzo dobrze, że nie chcesz się zgodzić na ślub kościelny, skoro tego nie czujesz. To nie jest zabawa, to przysięga, którą należy składać bez ŻADNEGO przymusu. Skoro jednak ukochany "musi" mieć ślub kościelny, to zapytałabym go, dlaczego? Tak naprawdę, naprawdę. Dla sąsiadów? Dla rodziców? Bo cywilny jest według niego mniej ważny? Dlaczego? I nie dawałabym się zbyć byle odpowiedzią. Niech szczerze to poczuje. Być może jego samego zadziwi odpowiedź, która do niego przyjdzie. I może się okazać, że tak naprawdę, to powód jest po prostu błahy i bez znaczenia dla niego samego. Albo wręcz odwrotnie. Że dla niego ślub cywilny nie ma żadnej mocy wiążącej, więc nigdy nie będzie traktował Waszego małżeństwa poważnie.

Póki co, mamy tu przeciąganie liny. Kto kogo na swoją stronę przeciągnie. A to nie jest fundament do budowania małżeństwa. Ponieważ strona przeciągnięta już zawsze będzie pamiętała, że ślubowanie składała wbrew sobie, swoim przekonaniom i potrzebom. I tu nie chodzi o to, by ktoś komuś ustąpił. Chodzi o bardzo głębokie zrozumienie samego siebie i swoich duchowych potrzeb.

A co, jeśli wyjdzie, że on naprawdę potrzebuje ślubu kościelnego, a Ty zdecydowanie wiesz, że nie będziesz w tym uczestniczyć? Wtedy warto przemyśleć, co dalej. Ponieważ jeśli przyjdą na świat dzieci, znów będzie ten sam problem. Chrzcić czy nie? Puścić na religię czy nie? Wychowywać w wierze katolickiej czy nie? Do końca życia będziesz stosowała sztuczki, żeby nie dać się wmanipulować w coś, czego nie chcesz?

PeggyBrown2022 Odpowiedz

Wygląda na to, że chciałaś go solidnie udręczyć. Rozumiem, że chciałaś mu pokazać, że wcale nie jest katolikiem, ale czy gdyby nim był, to musiałby wstawać w niedzielę tak wcześnie? Obiad można ugotować o "normalnej" godzinie i iść do Kościoła na przykład na 17. Ja tak często robię. A jeśli ktoś nie ma potrzeby, czy też grzechu ciężkiego, to musi chodzić do spowiedzi co tydzień? W przykazaniach kościelnych jest napisane, że trzeba chodzić przynajmniej raz w roku. Choć osobiście biorę poprawkę na to, co Kościół ustanowił w czasach dużo późniejszych niż biblijne. Zgodzę się tylko z Twoim pomysłem braku seksu bez ślubu.

GardenTiger Odpowiedz

troche nie rozumiem. jesli jemu zalezy na koscielnym, a tobie nie, to dlaczego twoje zdanie jest ważniejsze w tej kwestii, jesli on faktycznie jest osobą wierzącą? jest jeszcze jedna możliwość - slub jednostronny. ty składasz swiecką przysięgę, a on bierze slub koscielny.

Postac

Powodzenia w szukaniu księdza, który takiego ślubu udzieli. W dodatku wtedy małżonkowie obiecują wychowywać dzieci w wierze katolickiej. Jak ktoś nie lubi składać czczych przysiąg, to jest dla niego problem, skoro sam w takiej wierze nie żyje.

GardenTiger

jest taka możliwość, nie wszyscy o tym wiedzą. a jeśli ktoś żyje w takiej wierze? to dlaczego ma ustąpić temu, który nie jest wierzący w to samo. chyba trudno wtedy życ.

Postac

Jest taka możliwość i nawet byłam na takim ślubie. Ale tam dziewczyna była i jest naprawdę wierząca, a nie to, co partner Autorki. Akurat wiara to coś, na co moim zdaniem partnerzy powinni mieć podobne poglądy. A najlpiej takie same.

GardenTiger

tak masz racje. dlatego napisałam, że trudno tak żyć. ale jeśli tutaj wiara jest tylko dlatego "bo co ludzie powiedzo" no to...no właśnie.

SokoliWzrok

GardenTiger - ,,napisałam" - Ty jesteś tygrysicą?

Dora

Ja myślę, że w poście chodzi bardziej o hipokryzję narzeczonego. No bo okej jest wierzący ale tego nie praktykuje. Jeśli nie chodzi do kościoła co niedzielę (z osobistych pobudek a nie dlatego, że "co ludzie powiedzą"), nie przestrzega postu, nie spowiada się i nie robi wszystkich innych rzeczy, które jako osoba praktykująca by robił (nie praktykuję, więc nie wiem co można jeszcze wpisać), to po co mu ślub kościelny? Skoro ewidentnie nic w jego życiu nie zmienia to czy pójdzie w niedzielę do kościoła czy nie (jestem nawet skłonna uznać, że jest to mu wręcz obojętne) to ślub kościelny zmieni? Jak może obrazić jego uczucia religijne fakt braku ślubu kościelnego a regularne chodzenie do kościoła nie xD Jakby, ja jestem wierząca ale też nie praktykuję i w przyszłości nie zamierzam brać ślubu kościelnego tylko cywilny. Jeśli w ogóle jeszcze kiedyś do takiej sytuacji dojdzie, nie sądzę :DDDD

Postac Odpowiedz

A mnie ciekawi, czy ochrzcicie dzieci, jeśli będziecie takie mieć. Czy znów będzie kłótnia.

Szwedacz

To też nie jest obowiązkowe. Nie lepiej poczekać aż będą dorosłe i same zadecydują czy chcą dołączyć do kościoła katolickiego?

Postac

Mnie nie pytaj, tylko Autorki i jej partnera. Skoro ślub kościelny tak, mimo, że sami do kościoła nie chodzą, to dzieci będą zmuszać, czy nie? Bo co ludzie powiedzą? Chrzest, komunia, bierzmowanie...

Dragomir Odpowiedz

Jeśli zrównujesz Boga z jakimiś kluchami w druśloku to jesteś niepoważna. Dobrze że choć dupę umiesz nadstawić, to jest jakiś pożytek.

mihoo

no faktycznie trochę niepoważne, bo przecież wiadomo, że kluchy istnieją a bóg nie

ShoopDaWhoop

Ten twój fałszywy bożek może jedynie lizać macki potworowi spaghetti i czyścić błyskawice zeusowi, ten bezużyteczny pedofilu.

jakosbedzie Odpowiedz

Po prostu uwielbiam hipokryzję.

Dodunia00 Odpowiedz

Słabo mu zależało. Ciekawe czy jak zachorujesz i nie będziesz mogła uprawiać seksu to też wytrzyma tylko 3 tygodnie i pójdzie do sąsiadki.

gettheblack Odpowiedz

Istnieje coś takiego jak, ślub kościelny jednostronny :)

TakaJednaKobietka Odpowiedz

Narzeczony może wierzy w Boga, tylko nie jest katolikiem, bo woe, że w tej religii za dużo Boga już nie ma i dlatego nie chodzi co chwilę do kościoła, ale jednak skoro wierzy, że Bóg istnieje to chcę przed nim wziąć ślub. Nie możecie po prostu zorganizować ślubu kościelnego dla pary, w której jedna osoba jest niewierząca? Tak też są możliwe i nie musisz wcale iść do spowiedzi skoro nie wierzysz. Ślub trwa z 10 może 15 minut, bo nie jest na mszy tylko jest sama przysięga, możesz od razu podpisać przy tym papiery do cywilnego i tyle. Masz prawie tak samo jak na cywilnym (sama przysięga) i narzeczony będzie miał taki ślub jaki chce czyli kościelny i ty nie będziesz musiała być na mszy ani robić innych rzeczy związanych z kościołem.

Dodaj anonimowe wyznanie