#GsNCs
Jak wiadomo, na siłce znajdują się osobniki płci żeńskiej, jednak poza nielicznymi wyjątkami, zwykle to dziewczyny ustawiające rowerek na minimum i klepiące w telefon lub trajkoczące z innymi samicami. Skończyłem dzienną dawkę powtórzeń, oglądam swoje bocianie pięty w lustrze, po czym kieruję się do strefy bieżniowej na małe kardio. Oczywiście damy zajęły większość stanowisk i robią wyimaginowane okrążenia po stadionie...
Na orbitreku ciśnie Ona. Jedna jedyna. Fitwoman. Gazela. Amazonka. Kobieta, której chlebem powszednim jest przysiad ze sztangą i wymach kettlem. Kobieta, która przyszła tutaj w jednym celu - żeby wykuć idealne, seksowne ciało. DAAAMMMNNN.
Szybki look, lewo prawo, czy czasem nie jest to pułapka, czy żona nie patrzy zza rogu wypatrując mojego wgapiania się, czy wywalonego jęzora. Czysto. Podchodzę bliżej, chłonąc widoki, do jakich zostały stworzone legginsy. Uśmiech rozszerza się na mojej twarzy, a kąciki ust spotykają się na potylicy. Obchodzę boginię, żeby zobaczyć, czy z przodu też klasa, a tam...
Żona: - O cześć misiu, już skończyłeś?
Lepiej pamiętać, jakiż to strój druga połówka kupiła na przecenie.
Współczuję Twojej żonie. Widać że nie masz za grosz szacunku do kobiet - nazywanie ich "samicami", lecenie stereotypami jakie to one nie są leniwe, puste i roztrajkotane, obleśne gapienie się na kobietę w legginsach która cwiczy w miejscu publicznym (bo nie, legginsy nie zostały stworzone po to, żebyś mógł się pogapić na kobiecą dupę, to najwygodniejsze ze spodni do cwiczenia). Dodatkowym atutem jest brak szacunku dla własnej żony. Może Ci się wydawać ze jesteś bardzo zabawny i ze tacy to juz są mężczyźni hehe, ale jakbym ja dowiedziala się, że to mój partner skleił takie wypociny, to raczej dlugo by moim partnerem nie został.
Dokładnie. Żałosny typ.
Naprawdę? A gapienie się kobiet na męskie sixpaki, na ładnie rysującą się muskulaturę, na kwadratowe żuchwy, na wzrost, na samochód, nazywanie ich "ciachem" czy innymi jakimiś określeniami to czym niby jest? Tylko że nam to nie przeszkadza, bo świadomość bycia atrakcyjnym w oczach innych jest miła dla ludzkiego ego.
Poza tym pozwolę sobie zauważyć, że z tekstu wynika, jakoby autor i jego żona ćwiczyli w różnych częściach siłowni, więc nie spodziewał się jej w "męskiej" części. Przypisujecie mu cechy, które nie muszą mieć miejsca, i wyolbrzymiacie powszechne, naturalne zjawiska do granic problematycznego absurdu.
samo to, ze mowi o kobietach per "samica" jest prostackie i oblesne
Naturalnym zjawiskiem nie jest oglądanie kogoś jak towar dodatkowo ukrywając to przed drugą połówką.
A nierozpoznanie swojego partnera po sylwetce i poruszaniu się jest dziwne. Zazwyczaj normalni ludzie potrafią rozpoznać swoje bliskie osoby w innych ciuchach.
Jest naturalne, że piękne widoki przykuwają nasz wzrok. Tak samo jak atrakcyjne osoby. Serio, nie udawaj że nigdy nie obejrzałeś się czy nie obejrzałaś za kimś, kto wydał Ci się atrakcyjny. Obejrzeć się za kimś nie znaczy, że lecisz do tej osoby i rozstajesz się z partnerem czy partnerką.
Dużo gorsze jest to, że są wśród nas osoby, które jeszcze rok temu chciały zabronić wychodzić z domu osobom bez certyfikatu udziału w dobrowolnym, ale przymusowym eksperymencie medycznym z dziedziny terapii genowej.
Nie nazywam mężczyzn "ciachami", nie interesują mnie ich "sixpaki", a już z całą pewnością nie przyszłoby mi na myśl oceniać ich na podstawie samochodów, jakie posiadają. Dragomir broni zaciekle tego smutnego wpisu, bo jeśli sam nie jest autorem, to jest to wpis totalnie w jego stylu. Czyli patrzącego na innych z góry samca, marzącego o tym, żeby być tym alfa. Tyle, że nie wychodzi mu to, bo jedyne, co potrafi, to obrażać innych, nie szczędząc wulgarnych wyzwisk (mam na myśli całokształt). Kupa kompleksów przykryta udawaną pewnością siebie. A autor nawet jeśli napisał to, co przeżył naprawdę, to tym bardziej jest dla mnie półgłówkiem, skoro nie potrafił rozpoznać swojej żony tylko dlatego, że miała inne ciuchy, niż zwykle.
z tym sposobem poruszania sie zgodze, ja swojego bylego patrzac z 8 pietra z kilkuset metrow rozpoznawalam po chodzie
@green1313, wiesz, to że Ty nie nazywasz mężczyzn ciachami nie oznacza, że inne tak nie robią. A mnie właśnie nazwałaś "samcem".
Czym różni się nazwanie mnie "samcem" z wyraźnie negatywnym kontekście, od nazwania kobiety "samicą" w kontekście neutralno-pozytywnym? Skoro dla Ciebie to zniewaga, to powinien.poczuć się obrażony. Jednak się nie poczułem bo mnie to yebie, a to znaczy że mam dystans do siebie którego Tobie najwyraźniej brakuje, bo się nabzdyczyłaś tak, że aż chyba zzieleniałaś.
No i ta Twoja analiza mojej osoby...cóż za wnikliwość :) mnie bawi ten podział na samców różnych literek greckich w środowisku ludzkim. Jeśli tak kogoś określam, to ma to raczej humorystyczny a nieraz uszczypliwy aspekt, bawi mnie więc też kategoryzowanie mojej osoby w ten sposób.
Dragomir źle mnie zrozumiałeś. Dla mnie 'samiec alfa' ma pozytywny wydźwięk. To przewodnik stada, w ludzkim świecie głowa rodziny, mężczyzna z prawdziwego zdarzenia, ktoś, za kim stado podąża, bo czuje do niego respekt, szacunek i podziw. Napisałam, że usilnie próbujesz być kimś takim, ale nie masz najmniejszych szans. Napisałam, że postrzegam cię jak faceta, któremu wydaje się, że jest silny i taaaaki męski przez te wszystkie wyzwiska i upadlanie innych. A efekt jest zupełnie odwrotny. Pod maską pyszałka, którego opinia innych o nim samym go 'yebie', widzę zakompleksioną i słabą osobę, udającą faceta z żelaza i stali. Jestem przekonana, że anonimowość tutaj tylko dodaje ci pozornej odwagi. Słabe jest też to, że umniejszasz swoją homofobię, szowinizm i wulgarne słownictwo i nazywasz je pieszczotliwie uszczypliwościami i humorystycznymi zwrotami.
Samiec alfa to komplement, ale samica obraza? Spoko logika, taka nie za mądra. A prawo do własnego zdania i na mój temat sobie miej, luzik. Też mnie to yebie, bo prawdziwe życie toczy się poza internetem. Na szczęście osoby o różnych odcieniach skóry, pochodzeniu i wyznawanej religii, które regularnie widuję nie postrzegają mnie wcale jako rasistę, ale Ty mnie znakomicie przejrzałaś, o Wasza Przenikliwość :)))
Nie dość, że styl grafomański to jeszcze walisz stereotypami. Powiało też prymitywem, który nie umie zapanować nad instynktami.
Nie widzę grafomaństwa. A to, że jesteś na diecie nie znaczy, że nie możesz spojrzeć na menu w pizzerii.
Gratuluję podejścia do związków, skoro traktujesz je jako "dietę" i usprawiedliwiasz uprzedmiotowywanie ludzi.
Wyobraź sobie że jest różnica między zerknięciem na kogoś z daleka i pomyślenia sobie "o, atrakcyjny mężczyzna czy seksowną kobieta", a oglądaniem kogoś jak towar.
"Szybki look, lewo prawo, czy czasem nie jest to pułapka, czy żona nie patrzy zza rogu wypatrując mojego wgapiania się, czy wywalonego jęzora. Czysto. Podchodzę bliżej, chłonąc widoki, do jakich zostały stworzone legginsy. Obchodzę boginię, żeby zobaczyć, czy z przodu też klasa, a tam..."
Jeśli to dla Ciebie normalne, to polecam udać się do odpowiedniego specjalisty.
Gratuluję dystansu do żartów (związki i dieta, to nawet kiedyś było hasło z krzyżówki zdaje się, ten żart). Oraz do humorystycznego, choć owszem, nieco przesadzonego opisu reakcji na widok ładnej kobiety.
Hmmm, pomyślmy. Bo w żartach wydaje się nam zabawne coś, a na serio niekoniecznie. Na przykład bawią mnie rasistowskie żarty, a nie czuję się rasistą i nie dyskryminuję nikogo za kolor skóry. Albo zabawna komedia może mieć śmieszny wątek strzelaniny, a prawdziwa strzelanina na żywo byłaby horrorem. Rozumiesz już?
Ale tu nikt nikogo nie potraktował przedmiotowo, jedynie napisał jakąś historię w trochę przesadzonym stylu.
Patrzenie się na kogoś to nie jest przedmiotowe traktowanie. Taka jesteś pełna relatywizmu a tu pełen dogmatyzm, jest jak Ty piszesz i basta.
Mało tego, nawet miał ma względzie że nie powinien się za bardzo spoufalać z atrakcyjnymi kobietami, bo przecież ma żonę. Ale nie, napisał "samica", w domyśle on jest "samcem" ale już, przedmiotowe traktowanie, no a o tych legginsach to już gwałt prawie.
No to spójrz obiektywnie, że te potoczne zwroty oznaczają wysoką atrakcyjność obserwowanej osoby, a nie że będzie mu ślina leciała jak mopsowi z pyska. Ubarwił sobie tak opowieść, by wyszło, że on, samiec z wysokim poziomem testosteronu (ćwiczenia fizyczne wzmagają jego produkcję) zobaczył w "swoim rewirze" jakąś kobietę (nazwał ją samicą), a że nie widział jej wcześniej w tej części to chciał sprawdzić, kto to i jak wygląda. Nie miał zamiarów jej obmacać, nie miał zamiaru jej podrywać ani nic. Nie miał względem niej żadnych zamiarów. Napisał w luźny sposób historię. Nie spodobało Ci się coś w niej, a resztę sobie dopowiadasz.
Obiektywnie widać, że tekst miał być napisany w zabawny sposób. Może nie odebrałaś go tak, za to odebrałaś go jako przedmiotowe traktowanie kobiet. Twój odbiór to właśnie subiektywizm. Tak że sorki, ale tym razem wciskasz jakiś pozornie logiczny kit.
Janusz, obudź się, zesrałeś się
Wlasnie z powodu takich zachowań coraz więcej kobiet korzysta z siłowni tylko dla kobiet. Bo chcą poczuć się swobodnie.
Poczekaj jak usłyszysz, jak potrafią obgadywać innych. Nawet tu ktoś dodał wyznanie o tym.
Właśnie przez takich typów zamiast ubrać komfortowe leginsy i top, zakładam na siłownię dresy i szeroki t-shirt. Współczuję żonie.
Jak masz nieciekawe gabaryty to lepiej tak niż na odwrót. I chodzisz tam dla siebie czy dla innych?
Ciekawe jakie Ty masz gabaryty 🙄 chodzi tam dla siebie, tylko nie chce być obiektem ślinienia się, weź czytaj że zrozumieniem.
nawet jesli ma fajne gabaryty, to niekoniecznie chce byc oblepiania wzrokiem jakiegos alfasamca
Fuj. Współczuję żonie. Zachowałeś się jak obleśny dziad.
Takie pułapki to ja rozumiem :)