#LEoaI
Zmęczona po upalnym dniu przygotowywałam sobie kąpiel. Tradycyjnie na pralce obok leżał ręcznik, mydło, piżamka i telefon. Śnieżnobiały telefon. Nowy telefon. Z wi-fi.. Weszłam do wanny, relaksik, muzyczka.. Nagle sobie uświadomiłam, że mydło, które właśnie włożyłam pod wodę jest jakieś twarde, śnieżnobiałe i wcale się nie pieni...
Ała :/
Współczuję :c
Mydło z Wi-Fi :D
Nie zapomnę akcji gdy po imprezie modliłem się nad kiblem i obiecywałem że nigdy, ale to nigdy więcej już nie wypiję nawet kropelki %. Niestety. W pewnym momencie klatka nachyliła się zbyt bardzo, gdyż modliłem się dość intensywnie. Mimo że już prawię spałem usłyszałem spory "plusk", jednak nie miałem siły już na nic. Spuściłem wodę, poszedłem spać a gdy się obudziłem uświadomiłem sobie że telefon wpadł mi do kibla :< na szczęście nie miał "Wi-Fi".
Współczuję serdecznie, ale poniższy komentarz po prostu muszę dodać, bo jestem osobą trzecią. Pozwólcie więc.
XD
Drogie mydło używasz ;)
ISoap
Hahaha XD Mydło z czystym dźwiękiem, ładnym obrazem i do tego Wi - Fi :D Dlatego ja nigdy nie zabieram do łazienki telefonu.
Aha, aż serce boli :(
Może wodoodporny, przeżył?
Ja mam teoretycznie wodoodporny telefon, więc mam nadzieję, że nie zaszkodziłoby mu pomylenie z mydłem. A co do historii autorki - współczuję.