Ostatnio moja niezrównoważona i chorobliwie zazdrosna była dziewczyna opisała dość niejasno na Facebooku, jak to walczy z przestępczością i jak to bardzo pomogła światu, który teraz będzie lepszym miejscem i tak dalej i dalej. Brzmiało to jakby co najmniej mały afrykański kraj dźwignęła z kolan i nakarmiła wszystkie jego dzieci. Tak naprawdę po prostu zadzwoniła na komisariat i złożyła donos na moją obecną dziewczynę, że ta ma w domu narkotyki. No i wpadli jej na chatę, zawinęli pół grama marihuany, zabrali ją do radiowozu i teraz siedzi w areszcie na komisariacie.
Szurnięte byłe to najgorsza cena, jaką trzeba płacić za związki.
Dodaj anonimowe wyznanie
Skąd była wiedziała o tym gramie?
Dobry stalker wie wszystko
Może sama podłożyła?
Trzeba było nie jarać.
Po co twoja dziewczyna trzymała marihuanę? Nie popieram tego co zrobiła twoja ex, bo to było wredne (i jeszcze opisanie tego na fejsie), ale obecna dziewczyna chyba wiedziała, że posiadając wspomniany narkotyk postępuje nielegalnie i powinna liczyć się z ryzykiem. Jeśli o tym wiedziałeś to powinnieneś od samego początku brać pod uwagę opcję, że może się to tak skończyć. I jeszcze jedna uwaga: prawo po coś istnieje i warto go przestrzegać.
Po co trzymała w domu marihuanę? Hmm, może chciała sobie na nią popatrzeć? Co to za debilne pytanie..Rozumiem, że każdy kto chce sobie czasami zapalić musi mieć schizę, że w każdej chwili policja może wjechać im na chatę? Na jakiej podstawie? Nasze prawo jest popierdolone, totalny absurd, że z takiego gówna robią taką aferę, jakby osoba, która pali robiła coś tak okropnego, że trzeba wsadzić ją do więzienia jak prawdziwego zwyrola.
Pytanie, ciekawe skąd była autora wiedziała, że jego obecna dziewczyna ma w domu taaakie rzeczy.
MarilynManson696
To było pytanie retoryczne, a nie "debilne" ;) I oczywiście można mówić, że prawo jest "popierdolone", ale warto pamiętać, że za jego złamanie grożą konsekwencje.
Jak ja nienawidzę takich sztywniaków.
No rozumiem, że nie darzysz sympatią swojej byłej, ale marihuana u nas jeszcze nie jest legalna, więc nie obwiniaj jej znowu tak bardzo, bo twoja aktualna laska chyba wiedziała co się może stać, gdy robi się coś nielegalnego. No chyba, że macie po 16 lat.
Fakt, że istnieje absurdalne, opresyjne prawo nie usprawiedliwia ludzi, którzy pomagają je egzekwować.
(Uwaga, tu podaje ekstremum) naziści też działali legalnie. Polacy i Żydzi wydający Żydów też działali zgodnie z obowiązującym prawem okupanta.
Zabranianie marihuany dorosłym ludziom (w dodatku, przy nie zabranianiu alkoholu i papierosów) nie jest bestialstwem, jak to wyżej, ale wciąż jest idiotyczne. Mam nadzieję, że teraz rozumiesz, że pomoc w egzekwowaniu prawa nie musi być dobra, gdy prawo jest absurdalne albo bestialskie.
Sama nigdy nie jarałam, ale mam sporo znajomych, którzy mogliby mieć problemy z prawem, gdyby ktoś zrewidował ich mieszkania.
No dobra, w pewnym momencie zrewidował, bo mało kto trzyma palenie na czarną godzinę.
I jest równie dobrym argumentem jak każdy inny. Nie ma nic wspólnego z argumentami typu ad personam, które faktycznie argumentami nie są, a do których próbuje się go przyrównać nazywając go tak.
Sam fakt proby nadania nazwy jest świadectwem historycznego tabu, które zabrania wspominać o Hitlerze, żeby broń Boże nikt sobie nie przypomniał, że to Niemcy byli jednak nazistami, zabrania przypominać, że ogromna część łowców niewolników była czarna itd. Dając się zrobić ciemnym tłumem który zaczyna obrzucać ludzi błotem, tylko dlatego, że wspominają o historii która dla niektórych lepiej, żeby została przemilczana, wspomagasz tylko proces powolnego zapominania i zakłamywania historii.
Poza tym, to był tylko jeden z przykładów. To, że np. Stella Kübler-Isaacksohn z domu Goldschlag (zostawiam pełne nazwisko, żebyś mógł/mogła sobie googlnąc i sprawdzić, czy nie była z rodziny Hitlera, albo nie miała z nim powiązań) wydawała innych Żydow to też argumentum ad hitlerum?
Pewnie zostanę zaminusowana, ale co mi tam. Ja się w sumie zgadzam z BladeRunner. Sama w takiej sytuacji bym nie doniosła na policję i uważam, że przepisy są w tej kwestii zbyt restrykcyjne, ale faktem jest, że marihuana jest w Polsce zakazana. Nie można mieć pretensji do kogoś, kto zgłosił łamanie prawa, nawet jeżeli się z tym prawem nie zgadamy. Jeżeli zaś chodzi o nazizm, przykład uważam za mocno nieadekwatny z kilku powodów. Po pierwsze, oni tak naprawdę nie działali zgodnie z prawem. Okupowali obcy kraj i zmuszali jego obywateli do przestrzegania swoich zasad, ale nie byli legalną władzą. Po drugie, chyba każdy zdrowy na umyśle człowiek wie, że to co robili naziści było bezsensowną zbrodnią, podczas gdy zakaz posiadania marihuany ma swoje podstawy (logiczne czy nie to już odrębna i dyskusyjna kwestia). Nie jestem sobie w stanie wyobrazić normalnego człowieka, który donosi na Żydów podczas wojny, Ale baz problemu wyobrażam sobie kogoś, kto zgłasza posiadanie marihuany będąc jednocześnie przekonanym, że postępuje w jedyny moralny sposób. Nie wiem, czy tak było w tym przypadku, czy może dziewczyna specjalnie chciała być złośliwa, ale moim zdaniem, nie ma to większego znaczenia dla dyskusji.
O nie, naziści działali bardzo legalnie.
W zgodzie z niemieckim prawem, a nie z polskim bo byli Niemcami oczywiście. Jeśli to, że okupowali inne terytorium jest dla Ciebie problemem, to przypominam, że ja nie powiedziałam, że naziści w Polsce. Naziści działali przecież przede wszystkim w Niemczech.
Ważne jest, żebyś zrozumiała, że to, że prawa należy zawsze przestrzegać, nie jest bezwzględną zasada, ale jej UPROSZCZENIEM. Tezę, że miałaby to być zasada obalały jaskrawie skrajne przykłady z bestialskim prawem. Uproszczenie wystarcza w większości sytuacji i to naturalne, że ludzie przyjmują uproszczenia jako fakty, to nie jest nawet złe; to wynik ewolucji. Ale gdy już rozważasz, czy jakiś szczególny przypadek był czarno-biały, czy szarawy, musisz być świadoma, że to tylko uproszczenie.
Widać twoja była pasuje do 90% społeczności anonimowych