Tak bardzo boję się tego, że umrę na raka, udar lub zginę w wypadku samochodowym, że coraz częściej myślę o tym, żeby się zabić samemu, dzięki czemu będę mieć kontrolę nad tym, w jaki sposób umrę. Boję się też, że mój mąż umrze przede mną, co potęguje moje myśli.
Dodaj anonimowe wyznanie
Moja przyjaciółka też tak miała, ale ona nie miała nic innego do roboty.
Moja też - okazało się że mało że nie miała nic innego do roboty ,to miała nadczynność tarczycy
idz z tym problemem do psychiatry to da sie wyleczyc
No tak, lepiej karwa zabić się samemu niż czekać, czy przylezie rak albo udar, który może nigdy nie przyleźć.
Albo będzie się dało go wyleczyć
Nerwica.
Tanatofoia. A jak ktos przegnie, to zespol Cotarda.
Też tak miałam (ale także mnóstwo innych rzeczy) i okazało się że mam depresję i nerwicę lękową. Polecam skorzystanie z usług dobrego psychiatry oraz psychologa - u mnie działa (:
Zgłaszam się ja! Jestem po udarze niedokrwiennym, funkcjonuje normalnie, zdobyłam wyższe wykształcenie i pracuję w zawodzie. A tak w ogóle, to wszyscy prędzej czy później umrzemy... ;)
Całe szczęście że nie panikujesz na myśl o koronawirusie.
Nie rozumiem dlaczego ludzie boją się czegoś, czego ryzyko wystąpienia jest znikome.
Udaj się do psychiatry i najlepiej na psychoterapię. Trzymam kciuki 😎
Każdy kiedyś umrze, przyzwyczaj się.
Do umierania nie tak prosto sie przyzwyczaic.