#LB6ee
Miałem też przyjaciela. Najlepszego i jedynego. Ale nawet on połapał się we wszystkim dopiero po jej wyjeździe. Powiedziałem mu wszystko jak na spowiedzi.
Rok minął szybko. Ona przyjechała, a mnie nadal zatykało, gdy tylko się odezwała. Tak minęły drugie wakacje. Mój przyjaciel robił co mógł, a mnie zatykało.
Następny rok był katorgą. Przeżywałem klasyczny zespół odstawienia. Przyjaciel pocieszał, ale byłem jak zombi.
Przyjechała ponownie. Trzeciego dnia nakryłem ją w namiocie z moim najlepszym przyjacielem. Pili tanie wino, uprawiali seks i mieli ze mnie niezły ubaw. Nawet mnie nie zauważyli.
Kiedy cichutko oddalałem się od namiotu, moje serce powoli zatrzymywało się, aż stanęło zupełnie. Nie czułem nic.
Minęło wiele lat. Ona dawno temu pijana wpadła pod samochód i tego nie przeżyła, przyjaciel rok temu zmarł na zawał. Ja mam dom, rodzinę, pracę, ale moje serce od 40 lat ani drgnie.
Jesteś pewnie po 50tce i nadal rozpamiętujesz jakieś dziecięce miłostki? Tobie jest potrzebny psychiatra...
Ludzie rozpamiętują rzeczy z dzieciństwa, bo niektóre sprawy odciskają swoje piętno. Nie ma to jak komuś powiedzieć, że jego problem to błahostka i ma czelność czelność to rozpamiętywać.
Takie zdrady wypalają piętno na duszy i potrafią stanowić jarzmo na długie lata, a nawet całe życie. Najlepszy przyjaciel, najbardziej zaufana osoba, który zresztą był - teoretycznie - opoką dla autora , który doskonale wiedział, co ten przeżywa, wbił mu nóż w plecy. To nie jest zabranie gumy balonowej, nieoddanie ołówka czy inny, podobnego kalibru, bzdet. Dwie najważniejsze osoby go poważnie skrzywdziły.
Inna sprawa, że to cholernie nie fair zakładać rodzinę, która jest tylko wyjściem awaryjnym, opcją numer dwa, podczas gdy żyje się przeszłością, w której pogrzebano swoje serce.
@Duszycien Mi to wygląda, że dziewczyna cały czas przyjeżdżała na sex z kumplem, a autor podczepial się jako piąte koło u wozu. Kumpel widząc, że chłopak się angażuje, nie wyprowadzał go z błędu i dyskretnie robił swoje. Taka pseudolitosc. Możliwe, że przeoczył moment w którym powinien wyprowadzić go z błędu. Później nie miał jak powiedzieć prawdy. Nieuczciwe i bezlitosne - na pewno.
Współczuje Twojej rodzinie, bo jeśli Twoje serce rzeczywiście ani drgnie, to zatrzymało się dla tamtej dziewczyny. Oczywiście wmawiasz sobie coś innego, ale mimo wszystko o niej myślisz.
Byłeś cipa przez 3 lata, co Ty chcesz od nich.
Tak btw gratuluje. Jeżeli nie drga dla Twojej rodziny to Twoje serce to po uj ja zakładałeś.
Witaj kochanie, chciałbym ci powiedzieć dzisiaj coś ciekawego. Od kiedy cię poznałem nigdy nie drgnęło mi nawet serce na twój widok ani dźwięk twojego głosu, zawsze byłaś dla mnie niczym każda inna obojętna osoba. Rżnąłem cię żeby się zaspokoić albo bo tak należy. Sam nie wiem. Dzieci są ale do nich czuję to samo co do ciebie. Jedyna miłość mojego życia to ta co zachlana zginęła i ją kocham.
Powiedz tak do swojej żony i napisz następne wyznanie, będzie na pewno ciekawsze
Nie widzę tu materiału do zakochania się. Ta panna ewidentnie tragiczna (jeśli rzeczywista, a nie wydłubana z nosa razem z resztą wyznania)
Coś sobie ubzdurał i ciągnie to nadal już jako, z pozoru, dorosły facet.
Chłopy są jednak beznadziejne - ma kochającą żonę, dzieci, ale meh, on woli marzyć o jakiejś lali, która kopnęła go w dupę kilkadziesiąt lat temu. Niech zgadnę - żona nie ma podejścia ze swoim wyglądem do tamtej babki?
A spodziewałeś się, że ona się sama domyśli?
A nie zastanawiałeś się kiedyś nad tym, że może tak być powinno? Zrobiłeś sobie z tej dziewczyny bożka. Wystawiłeś na piedestał i czcziłeś z uwielbieniem i niewolniczym poddaństwem.
Może dzięki temu wydarzeniu właśnie miałeś szanse na dobre życie, a nie tkwienie w toksycznej relacji z osobą, która cię nie chciała.
Może czas doceniać to, co masz, a nie gonić za iluzją.
Szkoda rodziny.
To skoro nie masz serca, to na cholerę zakładałeś rodzinę? Może Twoja kobieta cierpi przez Twoją nieczułość. Ogarnij się, bo najgorsze w związku, obok zdrady jest poczucie bycia osamotnionym, a tak właśnie może czuć się Twoja kobieta.