Zawsze miałem powodzenie u kobiet. I od prawie zawsze, tzn. od momentu, w którym dotarło do mnie, że mój rozmiar jest poniżej normy, nie potrafiłem zdobyć się na kontakt fizyczny. Wstyd to straszna rzecz. Moją żonę znałem od dziecka, byliśmy z jednej ulicy, jednego podwórka. Razem jeździliśmy na koncerty, czytaliśmy książki tych samych autorów. Z czasem przyjaźń zmieniła się w miłość. No i poznała mój kompleks. Podobno byliśmy bardzo udanym małżeństwem. Aż do momentu zmiany pracy przez moją żonę. Jako osoba po trzydziestce trafiła w dużo młodsze towarzystwo. Imprezowe, wyzwolone. Koleżanki chwaliły się podbojami i walorami zdobyczy. No i cóż, moja żona popłynęła, zaszła w ciążę z kolesiem z pracy. On ją olał. Zostałem z nią, bo nie miałem w sobie odwagi szukać kogoś innego. Dodatkowo fakt, że potrzebowała kochanka, chociaż podobno z nami było wszystko super, spowodował jeszcze większy kompleks. No bo przez co, jeżeli nie przez zbyt małego? Więc zostałem i pomagam jej wychować dziecko.
Chłopak jest dobrym dzieciakiem, staram się być dla niego jak najlepszym ojcem. Ale tego, co zrobiła żona, nie potrafię zapomnieć. Mieszkamy od ośmiu lat w oddzielnych pokojach. Niby razem, ale osobno. Ona też nie stara się tego zmienić. Zdaje sobie sprawę, dlaczego nie odszedłem, bo o moich kompleksach rozmawialiśmy, kiedyś.
Do dupy to wszystko. A natura to złośliwa suka.
Dodaj anonimowe wyznanie
Mój partner ma w zwodzie około 10 cm, pomimo to nigdy nie przeszło mi do głowy, że jest mniej wartościowym człowiekiem, albo że jest przez to gorszy w łóżku. Miałam przed nim 2 facetów z penisem wielkości 18 I 21 cm, zawsze stosunek mnie bolał. Aktualny partner przede wszystkim SŁUCHA co lubię i szukamy wspólnych kompromisów, nigdy nie przyszło mi do głowy żeby go zdradzić, nawet jak mieliśmy gorszy czas w życiu intymnym.
Podsumowując; twoja (oby już niedługo żona) jest po prostu puszczalską pizdą, a ciało puszczone raz, puszcza się cały czas
Człowieku, to nie rozmiar penisa jest Twoim problemem. Twoim problemem są:
- chroniczny zanik szacunku do samego siebie,
- całkowita atrofia wymagań wobec partnera,
- brak standardów w związku,
- egzystencja w roli podrzędnej względem otoczenia.
Kurwa, chłopie, co Ty robisz ze swoim życiem. Żona Cię zdradziła. Wychowujesz dziecko z tej zdrady. STARASZ SIĘ BYĆ JAK NAJLEPSZYM OJCEM DLA NIE SWOJEGO DZIECKA. DLACZEGO?!
Mieszkacie od ośmiu lat w osobnych pokojach. DLACZEGO?! CO TY TAM JESZCZE ROBISZ?!
I na koniec zwalasz winę na naturę! Twoja sprawczość we własnym życiu jest zerowa! WEŹ ZA NIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ. RO-ZU-MIESZ?!
Żona mogłaby znów zajść w ciążę z alkoholikiem albo jakimś menelem, a Ty co, ponownie byś pokochał jak swoje i starał się być dobrym ojcem? Jezu, chłopie, ja się dziwię, że ta "Twoja" "Żona" nie śmieje Ci się każdego dnia w twarz, bo takiego frajera jak Ty, to naprawdę, nie wiem, nie wiem gdzie mogłaby znaleźć.
Serio, to musi być fejk, bo to niemożliwe, by być tak ślepym i głupim, wiele w życiu widziałem i czytałem tu setki wyznań, ale po prostu to bije wszystkie na głowę. Nie wierzę, że można dawać tak się wykorzystywać.
Jeśli jednak to wyznanie jest prawdziwe, to idź na terapię i to najlepiej do męskiego terapeuty, najlepiej powiedz mu na wstępie że płacisz potrójnie i daj mu na piśmie przyzwolenie na walnięcie Cię w łeb kilka razy, może wtedy Twój mózg się jakoś wybudzi ze śpiączki, bo ta historia jest naprawdę nieprawdopodobna. Praktycznie unicestwiasz swój potencjał, czas i życie jednocześnie.
Nigdy nie zdarzyło mi się rozmawiac z innymi kobietami na temat rozmiarów partnera. Co najwyżej się zdarzyło że przyjaciółka mi się zwierzyła, że jej ówczesny chłopak miał krzywego i powodowało to u niej dyskomfort. Poza tym ponizej normy to znaczy ile? Jak to nie jest 6cm, to myślę, że sobie przybierasz niepotrzebnie do głowy. A żona Cię zdradziła i perfidnie wykorzystuje Twój kompleks, kopnij ją
Hmm, 6 cm to za mało. A 8 cm? Kolega pytał?
upadlygzyms nie liczy się rozmiar tylko technika. Zadowolony?
No cóż, jako technik z wykształcenia a i w dużym stopniu osobowości, popieram całkowicie to zdanie. Nawet z pewnym zadowoleniem.
Aha, kolega też.
Kojarze typa z mikropenisem, który nie dość że jest w stałym związku to jeszcze puszcza się na prawo i lewo. Fakt, jest dość przystojny, ale przede wszystkim ma bajerę. Tak więc to nie o rozmiar chodzi.
A gdy któraś się zapyta "kogo ty chcesz tym uszczęśliwić?", odpowiada "siebie".