#L7NwS

Miałam chłopaka, który chciał czekać z seksem aż do ślubu. Raz jak wróciłam wcześniej to się okazało, że chyba właśnie wziął ślub z moją współlokatorką.
ProstowOczy Odpowiedz

Więc pewnie wcisnął Ci kit, żebyś to Ty czekała i "dobrze się prowadziła" (miałby pewność, że z nikim nie spałaś), a sam sobie używał z innymi. Hipokryzja pełną gębą. Swoją drogą nie wiem, jak wcześniej i później ta współlokatorka umiała patrzeć Ci w oczy

Maszkarada

Mysle, że skoro potrafila wskoczyć mu do łóżka wiedząc, że ma dziewczyne, nie miała problemu z patrzeniem jej w oczy 😕 tacy ludzie nie maja sumienia 😐

ProstowOczy

ale to masakra. Zazwyczaj kochanki (romansujące z żonatymi bądź zajętymi facetami) też wiedzą, że ten facet kogoś ma (z wyjątkiem przypadków, kiedy to facet okłamuje, że jest wolny), ale i tak wskakują mu do łóżka. Ale ta dziewczyna nie tylko wiedziała, że ten facet jest zajęty, ale znała osobiście jego dziewczynę i to nawet dobrze, skoro z nią mieszkała.. to już jest po prostu perfidia. Tym bardziej, że miała z autorką codzienny kontakt i codziennie musiała jej patrzeć w oczy. I pewnie zanim zmieniły mieszkanie, to pewnie musiały jeszcze jakiś czas mieszkać razem

ProstowOczy

DwaNastroje nie zrzucam winy jedynie na dziewczynę, jego zachowanie też skomentowałam w 1 komentarzu, może przeczytaj jeszcze raz. Nazwałam go hipokrytą, który jej kazał czekać, a sam sobie używał na boku. Ale nie zmienia to faktu, że dziewczyna, która była świadoma, że on jest w związku z jej współlokatorką ŚWIADOMIE poszła z nim do łóżka (co, ogłuszył ją obuchem i zgwałcił biedną?). Pytanie, czy pierwszy raz i czy wydałoby się, gdyby autorka wcześniej nie przyszła. Po prostu pewnie rajcowało ich, że robią sobie z autorki jaja za jej plecami i ona nawet nic nie podejrzewa.

Też mogła być fair wobec dziewczyny, którą zna, z którą mieszka.. i zwyczajnie brać się za innych, wolnych facetów. Wiadomo, że ona nie zdradziła nikogo, ale jest współwinna zdradzie. Jak suka nie da, to pies nie weźmie, choćby nie wiem jak bardzo się ślinił i skomlał. Ok, pewnie zdradzał też z innymi, ale rozumiem, że gdyby Twój facet zdradził Cię z Twoją znajomą/koleżanką/współlokatorką, która doskonale wiedziała, że jesteście w związku i która w dodatku nie mówiłaby Ci o tym tak samo jak on, to byłoby ok? Też miałabyś pretensje wyłącznie do faceta i uznałabyś, że ona nie zrobiła nic złego?

Nikt nie musi być lojalny wobec obcej osoby, ale trochę przyzwoitości raczej wypadałoby mieć i nie robić komuś czegoś, co nas też by bolało i raniło. Nawet obcej osobie. Bo co, jeśli kogoś nie znamy to oznacza, że mamy prawo tej obcej osobie wyrządzać krzywdę?

AllGoodNamezTaken

@DwaNastroje, oczywiście, że to jego zobowiązanie, nie zmienia to jednak faktu, że zrobiła tej dziewczynie świństwo. Ja nie miałabym sumienia krzywdzić choćby i obcych ludzi, którzy teoretycznie nic dla mnie nie znaczą. Choć nie mam wobec nich żadnych zobowiązań, to także ludzie, którzy czują i cierpią. Widać pojęcie empatii jest Ci obce.

ProstowOczy

Jak to, to ona jest jednak człowiekiem???? :O No co Ty, dzięki za podpowiedź. Bo przez to, że działała wyłącznie na podstawie chcicy oraz przez to, że nie ma empatii, współczucia i zrozumienia dla współlokatorki (facet podobnie, nie mówię, że nie) nie zauważyłam w niej ludzkich cech. Widzisz jak to trzeba się pilnować, by być człowiekiem dla kogoś.

Ona nie czuła solidarności wobec innej kobiety, upokarzając ją i pomagając jej facetowi ją zdradzić, dlaczego więc ja, jako kobieta, miałabym czuć wobec niej zrozumienie i wieszać psy wyłącznie na facecie, a jej jeszcze bronić? Czemu? Tylko dlatego, że jest kobietą? Dla mnie jeśli ktoś zachował się źle, niemoralnie, bezdusznie, nie zasługuje na wybielenie wyłącznie dlatego, że jest kobietą czy dlatego że była wolna i mogła robić co chce i z kim chce. Bo wolność zachowań kończy się tam, gdzie zaczyna się drugi człowiek. I tak, osądzam takie kobiety, ponieważ samej zdarzało mi się ucinać podobne znajomości zmierzające w złym kierunku. Wiem, że można, wystarczy być jedynie przyzwoitym człowiekiem i nie wyrządzać komuś świadomie krzywdy (tak, nawet osobom, które nie są nam bliskie - smutne, że dla niektórych nie jest to oczywiste).
Życzę Ci tylko, obyś nigdy nie spotkała takiej ludzkiej współlokatorki/ koleżanki/ znajomej na swojej drodze.

Nieświadomych kochanek nie osądzam. Ale świadome kochanki już tak, bo świadomie wyrządzają zło. Tak samo jak neguję inne świadome krzywdy.

Jest takie powiedzenie (tym razem zaznaczę, żebyś znów nie zrozumiała tego dosłownie - dopowiem nawet wprost, że na pewno nie mam na myśli, że jesteś nożycami) "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Brzmisz jak osoba, która kiedyś postępowała jak opisana dziewczyna, dlatego się tak rzucasz i zwalasz winę wyłącznie na złych facetów, a takie "niczemu niewinne" kobiety chcesz wybielić

ProstowOczy

AllGoodNamezTaken dokładnie, szkoda, że nie wszyscy to rozumieją, tylko myślą egoistycznie, świat byłby wtedy dużo lepszy

ApoteozaCzasuZabaw

DwaNastroje czemu tak się rzucasz? Przecież z komentarzy Prostowoczy nie wynika, że wyłącznie ta kobieta jest zła. Napisane jest też o hipokryzji i zachowaniu faceta. Ale nie oznacza to przecież, że współlokatorka jest zupełnie niewinna. W życiu trzema mieć jakieś sumienie, empatię i kierować się jakimiś zasadami moralnymi w sens - nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Ja też bym nigdy świadomie nie rozpoczęła romansu z zajętym/żonatym facetem, bo umiałabym sobie wyobrazić jak to musiałoby zranić i skrzywdzić dziewczynę/żonę tego faceta i po prostu sama nie chciałabym być nigdy na jej miejscu, więc innej kobiecie też bym tego nie zrobiła. Jak można całą winę zwalać na faceta, a taką kobietę tłumaczyć, że niby niewinna, bo wolna, więc mogła robić co chce??

Igraszka

Spodziewam się wielu minusów, ale to nie jest tak, że kobieta decyduje się w pełni świadomie na seks z zajętym facetem. To się po prostu dzieje. Facet tez zwykle nie przedstawia swego związku jako idealnego pod każdym względem, ale seksu trochę mało, także, wiesz, jak chcesz, to ja chętnie, ale tylko seks, bez zobowiązań. Zwykle związek przedstawiany jest jako relacja, która chyli się ku upadkowi, żona nie rozumie, nie śpią razem, robi awantury, na pewno kogoś ma na boku, i gdyby nie dzieci, nie kredyt, nie wspólne interesy, to on by już dawno zrobił pa pa. I zdarza się, że kobieta, kierując się rozsądkiem ucina relacje. Ale częściej jednak brnie w to z nadzieją, że nie jest tą drugą, bo ta pierwsza była po prostu pomyłką.
Oczywiście, że nie jest to relacja przedstawiona w wyznaniu.
To jest komentarz do komentarzy odnośnie tego, że kobiety się ładują do łóżka żonatym z okrzykiem "o tak, chcę dorobić rogi twojej żonie!"

DarkPsychopathII Odpowiedz

A to w takim razie złożyłaś im życzenia i rzuciłaś chociaż ryżem? Przecież to tak nie wypada psuć młodej parze nocy poślubnej.😁

WprawoPatrz Odpowiedz

I nawet cię na wesele nie zaprosił ? ^^

Igraszka Odpowiedz

Jak zawsze są plusy sytuacji. Autorka odkryła, że facet, z którym chciała prawdopodobnie spędzić życie, jest obłudnikiem. Dobrze, że teraz a nie po ślubie i po pojawieniu się dzieci. Druga sprawa, cudownie wręcz się złożyło, że swoją" czystość" Autorka zachowała dla kogoś, mam nadzieję, odpowiedniejszego.

WildDiamond Odpowiedz

I co było dalej? Wyniosłaś się czy pozbyłaś współlokatorki?

kasiao1401 Odpowiedz

nigdy nie zrozumiem ludzi którzy czekają z seksem do ślubu. Nie kupuje się kota w worku.

Dodaj anonimowe wyznanie