#L5Ajk
W schronisku też poznałem dziewczynę X, która wyprowadzała raz w tygodniu psy na spacery. Wydawała się bardzo fajna, a ja też jej się spodobałem. Zaczęliśmy się spotykać, dużo rozmawiać i byłem pewien, że to taki mój ideał. Wspomniała mi też po jakimś czasie o swoim bracie, który miał ciężki wypadek na motorze i jest sparaliżowany, jego mózg również uległ uszkodzeniu.
Kiedy zaprosiła mnie do swojego domu, poznałem go. Wiem, że rozumiał co mówię, więc opowiedziałem mu o tym jak poznałem X, o moich pieskach, trochę o studiach. Choć on sam ledwo mówił, a raczej bełkotał, starałem się nie dać mu odczuć, że się różnimy. Dopóki z kuchni nie wróciła X. Nie poznałem jej. Zaczęła mi mówić, że nie ma sensu z nim gadać, że i tak nic nie rozumie, że lepiej go zostawić, niech patrzy się w okno, a my pójdziemy do pokoju. Trochę byłem zszokowany, ale OK, stwierdziłem, że poruszę ten temat na osobności. Zapytałem czemu odnosi się tak do swojego brata, że jego paraliż nie oznacza, że jest gorszy i powinien słuchać takich słów. Ona do mnie zupełnie naturalnie, że dla niej to już nie jest brat, tylko kaleka, który tylko przeszkadza w rodzinie. Mnóstwo pieniędzy idzie na jego rehabilitację i że żałuje, że w Polsce nie można ludzi poddawać eutanazji, bo byłoby "z głowy". Wytłumaczyłem jej co ja o tym sądzę, ale stwierdziła tylko "co ty możesz o tym wiedzieć".
Nie spotykamy się już, ale do tej pory płakać mi się chce, że ludzie mogą tak traktować innych po wypadku. Mówić, że są już tylko kalekami i woleliby, by ich nie było - świadomych osób, tylko sparaliżowanych. A najgorsze jest to, że takie osoby same się nie obronią.
Mam przyjaciókę która nie ma rąk od urodzenia. Jak poszłyśmy do gimnazjum( poszłyśmy do tej samej klasy) była dziewczyna która nie rozmawiała z nią, tylko się mnie pytała czy mogłabym powiedzieć jej coś. A ona stała obo mnie...
Na miejscu twojej koleżanki powiedziałabym tobie "przekaz X, że jest suką".
Poważnie...?! 😮Przecież to chore.... Czy ta dziewczyna mowiaca do Ciebie jako tłumacza koleżanki była w pełni myśląca...?
Minusiki proszę ale muszę zostawić. Kropka nie zgubka
Przepraszam, ja też dołączam niezgubkę
Aha. No i?
Niech mi ktoś wytłumaczy bo nie czaje. Czemu minusuje się kropki niezgubki?
@eszelegeszelekk, bo to zaćmieca komentarze?
No i co, że zaśmieca? Może podoba im się komentarz, a nie wyznanie?
(Nie chca dodawać wyznania do ulubionych)
Nie bronię jej ale zastanawiam się nad taką sytuacją:
Rodzina miała problemy w tym/głównie brak pieniędzy. Zmartwień (załóżmy) matce dokładał starszy brat. Pierwsze, faworyzowane dziecko wyrosło na typowego chuligana, imprezy, jp100% itd. Mimo to matka go strasznie kochała i robiła wszystko by wyciągnąć go z tego. Panikowała o niego jeszcze mocniej gdy zaczął bawić się motorem (wiedziała jaki jest nieodpowiedzialny). I błagała go wciąx by przestał.
Młodsza siostra, o złotym sercu, zawsze pomijana, ale kochająca wciąż rodziców oglądała całą sytuację i wiedziała o problemach finansowych i przedewszystkim o problemach z bratem.
Gdy on z własnej gupoty spowodował wypadek w którym ucierpiał jeszcze ktoś niewinny, nie potrafiła mu współczuć. Tymbardziej, że nie cierpiał na tym tylko on ale jeszcze cała rodzina musiała płacić jakieś straszne pieniądze za jego leczenie.
Nie twierdzę, że tak było. Ale to pierwszy scenariusz który przyszedł mi do głowy gdy czytałam to zakładając, że siostrzyczka nie jest suką.
Może być jej trudno, tak jak Ty staram się zrozumieć jej sytuację, ale nie rozumiem jak można pragnąć śmierci własnego brata, który z pewnością wiele rozumie (bełkot, chęć nawiązania kontaktu).
A byles w ich domu dzien w dzien?
Brat ma jeszcze jakies szczatki mozgu, bo piszesz o jego uszkodzeniu.
Dziewczyna okrutnie, ale rzeczowo, wg mnie, powiedziala co mysli na temat hodowania warzyw w mieszkaniu.
Moze dla brata jego zycie jest wieksza meczarnia niz dla niej zycie z nim.
Z drugiej strony - pewnie w domu brakuje ja wszystko, bo brat przez wlasna glupote doprowadzil sie do tego stanu. A najbardziej brakuje jej twgo, zeby ktos zainteresowal sie nia, a nie tylko tym, ze jest siostra biednego chlopca i chce czy nie chce musi przy nim uslugiwac.
Sara123457
Nie zgrywaj wszechwiedzącej. Skąd ta "pewność", że brat sam sobie winny a jej wszystkiego brakuje?
@Fapman - a skad pewnosc ze nie?
A ja ją rozumiem.....
Z jednej strony jej słowa byly krzywdzące, ale z drugiej jestem w stanie ją zrozumiec, bo mam taką osobę w rodzinie.
Często ludzie po prostu czują się bezsilni i zmęczeni opieką nad ludźmi niepełnosprawnymi w tym stopniu. Ale nie oddadzą ich do ośrodka, bo albo "co inni powiedza", albo nie mają na to pieniędzy. Często też ludzie upośledzeni zaczepiają ludzi z zewnątrz i dla czlonkow rodziny to moze być zawstydzające, bo nie wiedza jak zareaguje druga osoba.
Nie mówię o opiece myciu/karmieniu takich osob i pilnowaniu ich. Frustracja narasta z czasem, bo rzadko ma się czas dla siebie, a trzeba się całkiem oddać opiece nad niepełnosprawnym.
Nie bronię tej dziewczyny. To, co powiedziała było przykre, ale też nie rozumiem komentarzy ludzi, którzy aż tak na nią wjeżdżają. Nie byli w takiej sytuacji, więc pewnie nie wiedzą jak to jest.
Wstyd mi za większość tu komentujących. Porównujecie dziewczynę do gówna za kilka słów, które wypowiedziała? Autor równie dobrze mógł podkoloryzować, przeinaczyć, zmanipulować.
A nawet jeśli powiedziała tak słowo w słowo, ile z was ma niepełnosprawną osobę w domu, która wymaga całlodobowej opieki? Kto z was miał w ogóle bezpośrednio styczność z taką sytuacją chociaż jeden cały dzień? Ja nie wiem, jak wy żyjecie wydając osądy na kogoś po jednej sytuacji. Nic o niej zupełnie nie wiecie. I chyba o życiu też nie. Nic nie jest czarne albo białe. Sztuką jest ZROZUMIENIE. Wysławiacie autora, bo "stanął w obronie niepełnosprawnego". Jakby był taką Matką Teresą za jaką się podaje, to nie porzuciłby ot tak tej dziewczyny (poza tym jednym zdaniem wydaje się przecież w porządku osobą!), a przynajmniej postarałby się zrozumieć i ulżeć jej w tej widocznie ciężkiej dla niej sytuacji. Ale nie. Znów została sama. Nie łudźcie się, kiedy raz staniesz w cieniu rodzeństwa, to już nigdy z niego nie wyjdziesz, a jak będziesz mieć dość i pomyślisz o sobie, to nazwą cię zimną suką.
Egh...
Większość z Anonimowych ludzi wierzy w karmę. Ja tez zreszta. Strasznie wkurzają mnie komentarze, ze dziewczyna taka zla. Nie mam zamiaru się rozpisywać ale proszę poczytać mądre komentarze w których jest rozważań również inna opcja. Co się dzieje z anininowymi...
Tak naprawdę... Co Ty możesz o tym wiedzieć?
Nie neguję tego, że zachowanie tej dziewczyny było straszne, lecz co jak co - eutanazja nie jest głupim pomysłem w skrajnych przypadkach, myślę, że niejedna nieuleczalnie chora osoba podjęłaby taką decyzję.
Taka luźna myśl: wiele chorych lub starszych osób chciałoby wybrać eutanazję tylko dlatego, żeby nie być ciężarem dla swoich bliskich.
A ja myślę, że brat tej dziewczyny myśli tak samo jak i ona. Nie wyobrażam sobie jak może czuć się osoba, która z własnej winy do końca życia będzie przykuta do łóżka, nie może się odezwać słowem, ruszyć, wie, że jest ciężarem dla rodziny, lepiej byłoby gdyby umarła, ale nawet tego nie jest w stanie zrobić. I pewnie modli się tylko o to, żeby rodzina nie wytrzymała i go zabiła. Z mężem juz dawno ustaliliśmy, że w razie tak poważnego kalectwa bez żadnych perspektyw na poprawę, po prostu skrócimy swoje cierpienia. Łatwiej chyba pogodzić się ze śmiercią ukochanej osoby, której pozwolimy odejść i która tego chce, niż patrzenie dzień w dzień jak ta osoba niewyobrażalnie cierpi i w gdzieś w środku błaga o śmierć.
A ja stanę jednak w obronie siostry. Jej pomoc w schronisku świadczy o tym, że jednak ma serce. Więc jej zachowanie wobec niego, może sugerować, że przed wypadkiem był draniem i już wtedy go nienawidziła. Lub tak zareagowała na ten wypadek. Wyparciem brata. Niektórzy różnie przyjmują takie rzeczy. Choćby matki, które na jakiś czas porzucają chore dzieci a jak już pochodzą się z sytuacją to chcą je odzyskać.
Moim zdaniem dziewczyna ma już dość ciężkiej sytuacji. Życie z osobą niepełnosprawną nie należy do łatwych. Możliwe, że już przed wypadkiem brata nie bardzo się dogadywali czy lubili. A obecnie pewnie rodzice jeszcze zmuszają ją do pomocy przy opiece nad bratem, czego ona wcale nie chce robić. Co innego jak człowiek sam decyduje się na opiekę nad kimś, a co innego jak jest do tego zmuszany. A nie wydaje mi się by rodzice nie wymagali od dziewczyny pomocy przy opiece. Więc jestem w stanie zrozumieć jej słowa.