#L4LsL
BOŻE ŚWIĘTY, mam dość. Piszę to ze strony ucznia (3 technikum, profil informatyk) i chcę się podzielić bólem i absurdami, które działy się od 2 tygodni. Wiadomo, nauczyciele też ludzie i z czegoś żyć muszą, ale na początku oczywiście minister, że szkoły odwołane, to możemy filmy oglądać czy książkę poczytać. NIE. Nie uważam, że sama nauka jest zła, tylko że nagle z nauczania szkolnego mamy się przerzucić na studenckie. Wideolekcje? Przecież to jest żart.
Jak w klasie masz śmieszka, to wystarczy takiego ignorować, ale jak ma się lekcje przez internet, to zaraz taki przez micro muzykę puszcza albo głupio komentuje. A nauczyciel nie umie go wyciszyć albo wywalić (chociaż to jest słabe rozwiązanie, bo zaraz któryś mu poda link, by dalej się wydurniał).
Sami nauczyciele też nie lepsi, mikrofony tak ustawione, że słuchawki na 100%, a i tak cicho. Jak prosisz, żeby mówił głośniej, to mówi, żeby go tutaj nie wkręcać, bo widzi, że go słychać. NOŻ K****A. Jak któryś nie prowadzi lekcji, to oczywiście zadanka do zrobienia. A że siedzicie w domu, to na pewno się nudzicie, to macie tu zadanka. Zajęcia techniczne - oczywiście jeżeli któryś jest na czasie z technologią, to spoko. Ale są też tacy, którzy na każde zadanie FILMIK, bo jemu się łatwiej sprawdza. Pomoc naukowa? Przecież masz INTERNET i PORADNIKI. No zajebiście, on napisze co chce zobaczyć, a ja mam zapierdalać.
Na koniec nauka języków. Mam z tym niesamowite trudności. Jak z angielskiego coś kumam, tak bez pomocy nauczyciela to niemieckiego raczej nie zrozumiem. Niby mogę napisać do nauczyciela, ale mi nie pomoże, bo jest to kobieta już starszej daty, która ma czasami problem z e-dziennikiem, to jak może mi pomóc?
A najgorsze w tym wszystkim jest MEN, które udaje, że jest wszystko OK. Może ja z tymi lekcjami nie mam najgorzej. Ale co poniektórzy moi znajomi robią wszystko od rana do wieczora, bo tyle mają. Ja jako uczeń naprawdę rozumiem, że nauka nie może ustać, ale z tym tempem zarażania to nie ma sensu. Braki tylko będą się powiększać. Do szkół MOŻE wrócimy w maju, MOŻE. Wiem, rok temu było podobnie, bo strajk nauczycieli, ale wtedy zadziałała empatia nauczycieli i przerwali strajki. Teraz koronawirus nie przestanie być groźny, bo matury czy testy. JA spokojnie jestem w stanie chodzić w wakacje do szkoły, jak będzie trzeba soboty też, ale w zamian dajcie uczniom trochę wolnego teraz. Samouki dadzą radę, ale osoby wymagające pomocy? To nie jest tak, że ich nauka nie zobowiązuje. Bo by oni się uczyli, obok musi siedzieć rodzic i go pilnować, czy się uczy oraz czy rozumie. A osoby, które gorzej czują się w postawionej sytuacji? Ekstrawertycy? To nie są tylko memy. Widzę po zachowaniu znajomych (i swoim także) że to zaczyna się odbijać. Tak że MEN, nauczyciele i uczniowie, proszę bądźmy ludźmi. Uczniowie są w kiepskiej sytuacji. A MEN udaje, że nic nie widzi.
Tak te nauczanie przez internet to nie jest najlepszy pomysł, już odrabianie zaległości w wakacje było by lepsze.
Tak wiem, że gdyby były minusy i biorąc pod uwagę wiek sporej części użytkowników anonimowych ten komentarz miał by już pewno z -500.
Popieram, dzieciaki powinny to odrabiać. Inna ewentualność to anulować cały ten rok i od września zacząć wszystko od początku.
A ja się nie zgadzam. Odrabiać miesiąc jeszcze da radę ale nie zapowiada się by to był tylko miesiąc. Mimo wszystko ta kilkutygodniowa przerwa jest konieczna dla uczniów. Zwłaszcza tych którzy sporo wysiłku wkładają w naukę.
Nevada 36 ciekawe jak ty sobie to wyobrażasz. Coś takiego kompletnie nie ma racji bytu.
Ta, niech odrabiają wszyscy cały rok. Miejsca w szkołach i wynagrodzenie nauczycieli wyczaruje wróżbita Maciej. Jak ktoś się będzie chciał się naprawdę nauczyć to się nauczy, skontaktuje po zajęciach z nauczycielem zapyta zdolniejszego kolegi itd..
TO nauczanie
byłoby
i miałby
czasownik z partykułą "by" piszemy razem
Bazienka, bez urazy, ale jesteś jedną z ostatnich osób na tej stronie które podejrzewałbym o dawanie porad co do polskiej ortografii. Co oznacza, że każdy może się zmienić. Brawo!
@nevada36
Tak najlepiej by było gdyby dało się zrestartować cały 2020, cofnąć do 1 stycznia i zacząć wszystko od nowa, bo to dopiero kwiecień a na świecie zrobił się już taki syf, że strach pomyśleć co będzie dalej.
Jeśli ktoś jest teraz w klasie maturalnej albo 8 podstawówki naprawdę mu współczuję. Jestem w pierwszej liceum, a już mam tyle zadanie, że zaczynam lekcje online o 8 i trwają one zwykle 3 godziny podczas których i tak robię inne przedmioty bo inaczej bym się po prostu nie wyrobiła. Jeśli nie muszę nagle żadnej rozprawki napisać to kończę lekcje odrabiać koło 20/21. I już tylko zwykle kąpiel i sen. Mimo iż odrobię wszystkie zadania gdzie większość muszę wysłać na ocenę i tak nie mam czasu na naukę. Do tego z niektórymi nauczycielami na da się nawet dogadać, bo on sobie tak wymyśli i tak ma być. Miałam sytuację że trzeba było wydrukować 8 stron zadań z matmy i je zrobić i przesłać, nie można było napisać, trzeba było wydrukować, a jak ktoś nie ma drukarki jego wina i 1 jest. To jak to wygląda to koszmar. Chodzę przemęczona, ze stresu coraz mniej jem i mam coraz większe problemy z żołądkiem. Co ma zrobić takie dziecko w np. 4 klasie gdzie też ma nawalone tych lekcji?
Proszę, dajcie już odpocząć od koronawirusa. Chociaż tutaj...
@bazienka2 I od klonów też :)
Co do debili, którzy przeszkadzają w lekcji przez puszczanie muzyki, krzyki itp powinni wylatywać ze szkoły. To już szkoła średnia, nie jest obowiązkowa, nie chcesz się uczyć to wypad do roboty, a nie przeszkadzasz innym. Z drugiej strony po co nauczyciel korzysta z takiego Discorda? Lepszy jest np Teams gdzie może ustalić siebie jako prezentera i nikt inny nie ma opcji wyciszania, pokazania ekranu itp.
Jeszcze bardziej polecam Zoom ale niestety bez wykupienia pełnej wersji wywala co 40 min.
Na zooma też są robione rajdy. Ostatnio nawet zaatakowano zebranie online zarzadu ccc
To nie zostało po prostu odpowiednio przygotowane.
Ja już studiuję, ale i u nas są ogromne problemy z e-learningiem.
Kuzynka zdaje maturę w tym roku. Z matematyki dostaje 30 zadań codziennie do zrobienia i zeskanowania w dwie godziny. W klasie ma 17 osób zagrożonych, bo nauczycielka jest wicedyrektorem i te parę godzin jako nauczyciel odwala na byle jak. Profil humanistyczny. Do tego codziennie dwie rozprawki z polskiego, a mają jeszcze inne przedmioty.
Mnie to gówno obchodzi że jakiś ekstrawertyk się nudzi, czy introwertyk jest zadowolony czy nie. Jest stan wyjątkowy to czemu chcesz żyć jakby nic szczególnego się nie działo?
Oficjalnie stan wyjątkowy w Polsce nie został wprowadzony.
Bo się okaże, że wybory się nie będą mogły obejść a pisiory chcą za wszelką cenę utrzymać ryje przy korytach, mimo iż te już są puste można je co najwyżej lizać. A poza tym ogłoszenie stanu klęski żywiołowej pozwoliłoby obywatelom na roszczenia o odszkodowania, a po co jak sobie mogą przyznać premie. Sytuacja jest wyjątkowa bez względu na to, co powie jeden czy drugi Pinokio.
Tak z innej beczki - jeśli niemiecki idzie Ci tak fatalnie, to zapraszam do kontaktu (amywokulska@gmail.com).
Studiuję Germanistykę, piszę w tym roku licencjat, więc mam duuuuuuuuużo wolnego czasu.
Minus. Nie ma takich planów, że w wakacje będzie odrabianie.
Jestem w klasie maturalnej. Osobiście stwierdzam że nauczyciel wcale nie ma nakazu prowadzenia elekcji, chyba że chce. Zwlaszcza że nie każdy dzieciak może sobie pozwolić na całodobowy dostęp do kompa czy internetu. Jedyne co uciążliwe było (bo oceny już wystawione więc teraz już luz) to multum zadań do zrobienia bez wytlumaczenia, to faktycznie jest trudne zwlaszcza z biologi rozszerzonej kiedy nagle mamy umieć wszystko. Ale nie ma też się co denerwować bo tego nie przewidział nikt, a takich uczniów poprostu na lekcje nie zapraszac, u nas nauczyciele nie muszą się o to bać bo w lekcji biorą tylko udział osoby które chca, a reszta może sobie smacznie spac bo nieobecności i tak nie dostanie. Więc osobiście chciałabym żeby tak to wyglądało w szkole, że przychodzą tylko ci którzy chcą, a reszta niech potem się męczy na sierpniu a nie ludziom zawadza na lekcji bo muszą czyms się wykazać co by ukryć niski intelekt
Oh jak dobrze Cię rozumiem. 3 razy więcej pracy niż w normalnym trybie. Tak co trzeci dzień mam załamkę, pierwszy raz od początku studiów mam wrażenie że naprawdę zawalę ten semestr i pierwszy raz nie lubię studiów. Cześć prowadzących już się szykuje na sesję tylko jesienną. A jak słyszę w tv, że jak nie wrócimy w maju to przedłużą rok akademicki to żyć się nie chce - teraz zapierdzielam kilka razy więcej niż zazwyczaj a jeszcze być może się to wydłuży >.< Moja siostra w podstawówce też nie ma lekko bo może zadań nie dostają ponad limit sił ale tylko jedna nauczycielka prowadzi im lekcje online, reszta tylko przysyła zadania - i weź się samo dziecko naucz fizyki czy chemii :(
Trzymaj się autorze