#Kybdq
W gimnazjum trochę spokorniałem, nieco mi się odmieniło, jednak banda, do której należałem kontynuowała działalność, którą teraz obserwowałem z boku. Wtedy, dopiero wtedy zaczęło do mnie dochodzić, kim byłem.
Po co to piszę? Minęło wiele lat.
Czasem spotykam swoje „ofiary” na ulicy i mimo że wiem, że nie udało mi się zniszczyć im życia, nie umiem spojrzeć im w oczy. Nie zadziałała tu co prawda ta mityczna karma z wielu znanych wyznań – nie są może dyrektorami korporacji, ale wiem, że całkiem dobrze sobie radzą, a ja nie zasuwam z miotłą, zdrowie mam, na pracę i hajs też nie narzekam, ale dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia.
Podstawą pozbycia się wyrzutów sumienia jest przebaczenie, może to się wydawać dziwne by po kilkunastu - kilkudziesięciu latach - ale tak, jak ich widujesz, zagadaj, przedstaw się, przypomnij sytuację i... przeproś
Nawet nie wiesz, jak wiele możesz zrobić tym głupim "przepraszam" i jak bardzo zmienić postrzeganie (choćby we wspomnieniach) swojej osoby.
Mimo że gimnazjum skończyłem gdzieś tak 16-17 lat temu do tej pory dokładnie pamiętam każdego z prześladowców, a nawet niektóre sytuację.
To zależy jak oceniasz tą sytuację i na ile mogą to pamiętać. Jesli wiesz że to dla nich ważne to trzeba przeprosić. Ale jeśli nikogo nie uderzyłeś i nie zniszczyłes nic cennego skutek może być odwrotny. Ja przynajmiej bym się zdenerwował jakby podszedł ktoś kogo nie kojarze i zaczął mówić takie dziwne rzeczy.
Exkrment - racja, ale sama rozmowa w stylu;
Czy my się z podstawówki nie znamy? klasa "b" z niemieckim, siedziałeś tam i tam, a wychowawczynią była... xxx - zazwyczaj kończy się uśmiechami na twarzy, pytaniami o kontakt z innymi osobami z podstawówki, a całość trawa nie dłużej niż 2 min.
Chociaż jeżeli zalazł komuś za skórę to otrzyma zwrotny komunikat np. w stylu - "wiesz, ale nie chcę z tobą gadać!"... Przynajmniej będzie wiedział na czym stoi.
Ale to dobry moment by wyczuć sytuację - Jak autor ma problem z wyrzutami sumienia to niech po prostu w trakcie rozmowy wrzuci przeprosiny i tekst że był kawałem sku... za dzieciaka i jest mu przykro za to co robił.
Ale musi być gotowy na rożne warianty- w tym na ten, że ktoś kto go rozpozna, po prostu nie będzie chciał z nim rozmawiać i musi się z tym pogodzić.
Albo zwyczajnie ktoś go zwyzywa, ale to mało prawdopodobne.
I bardzo dobrze, że cię dręczą wyrzuty sumienia. A przeprosić zawsze warto - od wielu możesz usłyszeć coś w stylu "ch*j ci w dupę", ale przynajmniej dasz oznakę, że zrozumiałeś swoje błędy z przeszłości.
"mimo że wiem, że nie udało mi się zniszczyć im życia, " I tutaj jest sobie taki ja który mimo 33 lat nadal budzi się w nocy z krzykiem co najmniej raz na tydzień, wciąż sny o szkole, mimo uczęszczania do psychologów i pobytu w szpitalu psychiatrycznym wciąż lęki (po czasie zdiagnozowano u mnie autyzm więc pewnie przez to uważali że byłem dziwny i należy mnie wyśmiewać, kraść buty zmienne, deptać po mojej kurtce etc), na koncie kilka prób samobójczych i uzależnienie od leków/narkotyków uspokajających... Ale jakby ktoś tylko patrząc na profil na fb pewnie też ktoś by stwierdził że nieźle sobie radzę w życiu, bo nie piszę publicznie o przebiegu mojego leczenia depresji /ptsd. Powiem Ci tyle że gdyby ktoś z osób które mnie dawniej źle traktowały mnie przeprosił po tych latach, wciąż by to bardzo wiele dla mnie znaczyło, choć na kilkadziesiąt osób które mnie źle traktowały przeprosiła tylko jedna.
Przynajmniej wiesz, że źle robiłeś. Czy to cię jednak rozgrzesza? Tak naprawdę nie możesz wiedzieć jak twoje wygłupy wpłynęły na te dzieci. Może już o tym nie pamiętają i jakoś sobie radzą. Może część z nich ma traumę. Nie siedzisz im w głowach. A dzieciaki łatwo skrzywdzić. W ciągu tylko ostatnich 10 lat prawie 1200 z nich odebrało sobie życie, a prawie 5700 próbowało. Ile z tych wydarzeń było w głównej mierze spowodowane gnojeniem w szkole? A na ile znęcanie się w szkole nakładało się na inne problemy?
Też byłam kozłem ofiarnym. Wiem jak takie coś boli.
Teoretycznie możesz spróbować odnaleźć swoje dawne ofiary na Facebooku i przeprosić. Tylko czy to będzie miało jeszcze jakieś znaczenie?
Większość przypadków dręczenia w szkole rzutuje w jakimś stopniu na dorosłe życie. Kompleksy, nieufność, trudności w nawiązywaniu kontaktów społecznych, zgorzkniałość, mściwość itp. itd.
A przeprosiny?
-Nie no spoko, nic się nie stało, po za tym, że wydaję spore sumy na terapeutę, by odbudować zniszczone w podstawówce, przez bandę kurwiszonów, poczucie własnej wartości, które negatywnie wpływa na moje relacje międzyludzkie.
Niech Cię dręczą wyrzuty, tak jak Ty dręczyłeś innych.
Nie wiesz, czy nie zniszczyłeś im życia. Może mieliby lepsze, przyjemniejsze, spokojniejsze?
Ja przez prześladowania w podstawówce i gimnazjum do tej pory mam problemy z odnalezieniem się w grupie, poczuciem własnej wartości, czy niektórymi zachowaniami społecznymi- zdecydowanie nie potrafię niekiedy ocenić co wypada zrobić/ powiedzieć/ jak się zachować, bo nie miałam zbyt dużo kontaktu z rówieśnikami. Jestem po 30, w ostatnich latach zdecydowanie lepiej funkcjonuję, dzięki terapii i pracy nad sobą. Ale łatwo nie było. Kto wie, jak by wyglądało teraz moje życie, gdybym przez większość dorosłości nie zmagała się z depresją, niskim poczuciem własnej wartości i problemami w budowaniu relacji.
jesli lezy ci to na sercu, to moze zdobadz sie na przeprosiny?
ty sobie ulzysz, oni przestana pielegnowac nienawisc jesli to robia no i zyskasz w ich oczach, bo nie kazdy potrafi przyznac sie do bledu
najwazniejsze, ze go zrozumiales
Byłam taką właśnie szkolną ofiarą. Przez prześladowanie musiałam się leczyć, dostałam depresji i w sumie do tej pory boję się ludzi, mimo terapii na którą chodzę. Kolejnej.
Ja, w przeciwieństwie do Twoich ofiar nie radzę sobie - często zmieniam pracę, bo boję się najmniejszych spięć ze współpracownikami. Boję się ludzi. Cały czas mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję i ludzie mnie nienawidzą i mimo, że wiem, że to nieprawda i staram się leczyć i współpracować z psychiatrą i psychologiem, nic mi się nie udaje.
W sumie - mam po prostu zmarnowane życie. Nawet próbowałam je sobie odebrać i to w sumie też mi nie wyszło.
Nic w życiu nie osiągnęłam i przez moją fobię społeczną nie osiągnę, mimo, że przed tym całym cyrkiem byłam naprawdę ambitną dziewczyną z wieloma pomysłami na siebie. Teraz czuję się ciągle gorsza od innych i głupsza niż inni.
Mam gdzieś wyrzuty sumienia takich osób jak Ty. Męczą Cię? To fantastycznie! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że dosięgła Cię choć odrobina sprawiedliwości. I mimo, że prawdopodobnie się zmieniłeś i zmądrzałeś, to nic nie zmienia.
Mimo, że staram się wybaczyć wszystkim - moim "kolegom" prześladowanie, nauczycielom brak pomocy i rodzicom to, że nie przenieśli mnie do innej szkoły kiedy było najgorzej, nie jestem w stanie, mimo, że minęło już ponad 10 lat. Nie mogłam nawet skończyć studiów - udało mi się dopiero teraz, kiedy część uczelni przeszła na zdalne i mogłam nie wychodzić z domu zbyt często.
Takie rany bardzo często się nie zabliźniają. Zostają z prześladowaną osobą na całe życie i na całe życie wpływają. Nie widzisz wszystkiego i nie wiesz wszystkiego. Nie wiesz, ilu osobom mogłeś zniszczyć życie, ile osób boi się nawet zrobić głupie zakupy, ile osób myślało przez Ciebie i Twoich kumpli o śmierci i ile osób nie umie cieszyć się przez Ciebie życiem. I Twoje przeprosiny nic tu nie zmienią. Niektórych rzeczy nie da się cofnąć i zmienić.
To właśnie jest ta karma, spuszczasz głowę na ulicy i zżerają cię wyrzuty sumienia