#Kwj9W
Ojciec pracuje od 8 do 16, po powrocie do domu rozbiera się do majtek i rozwala na kanapie, nie rozstaje się z pilotem od telewizora. Kiedy jeszcze próbowałam z nim rozmawiać albo chciałam pograć w karty albo planszówkę, burczał na mnie, żebym dała mu spokój i zajęła się sobą, bo nie mam pięciu lat. Dałam więc spokój.
Czasem wstydzę się go przed znajomymi. Kiedy uprzedzam, że ktoś do mnie przyjdzie, z wielką łaską zakłada spodenki i koszulkę, ale od razu mam zapowiedziane, że mamy siedzieć tylko w moim pokoju, cicho i niedługo. W dodatku kiedy moi znajomi mówią mu "dzień dobry", nawet na nich nie spojrzy. Nawet mama mu kiedyś zwróciła na to uwagę, ale stwierdził, że przecież nie ma obowiązku kłaniać się małolatom. Najczęściej schodzę mu z drogi i odzywam się kiedy muszę.
Mama ma swoją działalność i wychodzi przed 8, a wraca najwcześniej po 19. Też nie ma czasu i wiecznie jest zajęta albo wisi na telefonie. Nawet nie zwraca uwagi, że wyrzucam śmieci, ogarniam zmywarkę, odkurzam, rozwieszam i składam pranie, jeśli ona nie ma czasu. Nawet jeśli poprosi o to ojca, to on i tak każe mnie to zrobić. Nie chcę później pretensji, więc słucham.
Uczę się bardzo dobrze i nie sprawiam kłopotów wychowawczych, udzielam się w szkolnym chórze i biorę udział w konkursach, nawet mi to wychodzi. Ale rodzice tego raczej nie widzą. W listopadzie mieliśmy występ i rodzice byli zaproszeni. Mama nawet przyszła, ojciec stwierdził, że to nie przedszkole, żeby musiał siedzieć i męczyć się na jakiś występach. Z okazji Bożego Narodzenia organizowaliśmy koncert i kiermasz. Mama miała nawał pracy i nie dała rady przyjść, ojciec oczywiście powiedział, żebym dała mu spokój i nie zachowywała się jak dziecko. Dobrze, że przyjechała do nas babcia i przyszła na występ, bo byłabym jedyną uczennicą, której rodzina się nie pokazała.
Zazdroszczę koleżankom, które spędzają czas ze swoimi rodzicami. Ja z mamą spędzam jakieś 1,5 godziny w tygodniu, kiedy pomagam jej z większymi zakupami. I to dlatego, że ojcu się nie chce ruszyć z kanapy.
Kiedy rozmawialiśmy o tym z rodzicami, nic nie rozumieją. Uważają, że skoro nic mi nie brakuje, to powinnam okazać zrozumienie dla ich pracy, w dodatku nie jestem już małym dzieckiem i umiem się sobą zająć. Rodzeństwa nie mam, na żadne zwierzęta rodzice się nie zgadzają, zwłaszcza ojciec, który żadnych zwierząt nie lubi.
Teraz w wakacje jestem u babci, daleko od domu. Wreszcie ktoś ze mną rozmawia i chce ze mną spędzać czas.
Nie chcę kłopotów, ale mam ochotę zniknąć, żeby zobaczyć po ilu dniach rodzice by to zauważyli. O ile w ogóle.
Dziecko potrzebuje uwagi i zainteresowania w każdym wieku. Potrzeby materialne to nie wszystko. Moim zdaniem jeśli dziecko czuje sie samotne, słyszy tylko 'nie jesteś już dzieckiem', to jest to duże zaniedbanie.
Na pewno są tacy, którzy będą zazdrościć, bo sami mają nadopiekuńczych rodziców. Każda skrajność jest zła.
Autorko, pewnie złe oceny albo tzw. złe towarzystwo dałoby ci więcej uwagi. Ale nie próbuj.
Mamy tu przykład patologii z tzw dobrego domu. Niestety mnóstwo jest takich rodzin.
@Franz1983 patologia to za duże słowo. Zresztą w dobie internetu może mieć masę ludzi do pogadania.
W tygodniu rozumiem rodziców, w weekend powinni dać uwagę dziecku.
Zas ojciec to prl'owy przypadek. Stara szkoła.
Patologia to odstępstwo od normy więc adekwatne słowo
Powiedz im, że mimo wieku dalej jesteś ich dzieckiem i potrzebujesz ich w swoim życiu. Nie muszą Cię już "niańczyć", ale są dla Ciebie ważni i pragniesz odrobinę uwagi z ich strony
Mówiłam im to, ojciec mnie wyśmiał, że zachowuję się jak dziecko, mama stwierdziła że zobaczymy czy będzie miała więcej czasu... Najbardziej boli mnie to, że dla swoich koleżanek znajduje go co weekend, ale rozumiem też, że chce w ten sposób odpocząć
Jakby poszła z Tobą do kina czy nawet do kosmetyczki, to też by mogła odpocząć, nie ma co usprawiedliwiać zaniedbywania Ciebie, a ojciec to zwykly kut*s, który nigdy się nie zmieni i nic nie jesteś w stanie z tym zrobić
Mając 15 lat wciąż jesteś dzieckiem! Twój ojciec to straszny buc.
@Homealone a wychodzić z domu możesz? Ja w twoim wieku siedziałem do późna u znajomych.
Typowe "nic ci nie brakuje". Pieniądze nie zastąpią rodziców, ich uwagi, miłości i rozmowy. A twój ojciec powinien nauczyć się okazywać szacunek.
Moi rodzice są tacy sami. Z tą różnicą, że mój ojciec ma "nerwa" i nawet jako już dorosła osoba trzęsę się ze strachu przed tym człowiekiem. Nic nie wiem o własnych rodzicach, oni nic nie wiedzą o mnie. Dlaczego? Bo u nas rozmowa nie istnieje. Wiele razy próbowałam rozmawiać chociaż z matką, ale ona nawet nie raczyła słuchać, gdy chciałam z nią rozmawiać... gdy potrzebowałam z nią porozmawiać. Dziś nie potrafię rozmawiać o tym co mnie dręczy i wszystko trzymam w sobie, nikomu nic nie mówiąc. W Internecie można się trochę "wyżalić", ale to wciąż nie to samo co rozmowa z kimś twarzą w twarz. Moi rodzice są przykładem ludzi, którzy nigdy nie powinni mieć dzieci.
Jeśli dają Ci możliwości finansowe to inwestuj w pasję. Znajdź sobie coś poza szkołą i się zaangażuj. Serio, również w tym wieku raczej nie spędzałam nijak czasu z rodzicami ale potrafiłam go maksymalnie wykorzystać. Wykorzystuj czas, dopóki go masz. To tylko da profity w przyszłości.
Problemem jest brak bliskości i relacji z rodzicami a nie nadmiar wolnego czasu, pasja może w życiu dużo zmienić ale nie rozwiąże nagle problemów autorki.
Muszę to napisać- Twój ojciec, to zwykły cham, kultura obowiązuje w stosunku do każdego, bez względu na wiek. Rodzice "odchowali" Cie i niestety maja Cię teraz w doopie, bo nie sprawiasz kłopotów.Dlatego wielu nastolatków zaczyna w takiej sytuacji sprawiać kłopoty, by zainteresować rodziców.Ja miałam odwrotną sytuację, byłam cały czas inwigilowana i wypytywana. Zero prywatności. Doszło do tego, że matka mnie śledziła - nie wiem co jest gorsze. Dobrze, że masz babcie. Trzymaj się, moja droga...
Ja tam bym chętnie przyszła na jakieś występy szkolne. Wiesz co, jeśli czujesz się samotna może idź na jakiś wolontariat, albo gdzieś. Poznasz ludzi w swoim wieku, poczujesz się potrzebna i zauważona.
Tylko mi nawet nie próbuj buntu, uciekania z domu, wracania późno, sprowadzania znajomych, używek i zmiany wizerunku. Nie potrzebujesz tego. Nie potrzebujesz żadnej zmiany w sobie ani w swoim zachowaniu. Jesteś super, świetna dziewczyna, przykładna córka. Rodzice cię zaniedbują to fakt, ale jesteś dobrym człowiekiem i taka pozostań. Umiesz pracować w domu, jesteś aktywna w szkole. Będziesz w przyszłości potrafiła wspaniale prowadzić dom oraz będziesz aktywna w pracy. Nauczyłas się tego sama bo ci tak podyktował warunki los ale wyrosniesz na wspaniałego człowieka. Nie zastępuj sobie miłości rodziców buntem. Mam cichą nadzieję, że mama obudzi się z pracoholizmu a ojciec z lenistwa. Za parę dobrych lat będziesz dorosła a wszystko się samo ułoży. Powodzenia.
No właśnie obawiam się, że jak ona nic nie zrobi, to nic się nie zmieni, bo jej rodzicom jest dobrze w takim układzie. A poza tym często jest tak, że docenia się pracę kogoś dopiero, kiedy jej zaprzestanie. Prawdopodobnie nie opłaca się być przykładnym dzieckiem przy takich rodzicach (ale bunt też nie jest dobrym rozwiązaniem).
Skoro rodzice uważają, że nic Ci nie brakuje, to znaczy, że nie rozumieją, czym jest rodzina. Masz okazję się nauczyć, czego w swoim dorosłym życiu nie powielać. Znikanie to akurat niezbyt dobry pomysł, bo sporo osób będzie zaangażowane w poszukiwania, a konsekwencje dla Ciebie mogą być przykre. Może spróbuj z nimi porozmawiać, że chcesz przenieść się do babci, bo u niej nie czujesz się samotna?
Wiesz, ten medal ma dwie strony. Z jednej strony rodzice inwestowali w Ciebie i wychowywali przez lata. Teraz, gdy jesteś starsza, zajęli się pracą i po pracy chcą też coś dla siebie z czasu. Z drugiej strony, rozumiem, że czujesz się samotna i jak każdy masz potrzebę miłości od rodziców. Może zaproponuj im zatem, że jeden dzień lub kilka godzin wybranego dnia będzięcie spędzać rodzinnie. Mniejsze zmiany są łatwiejsze do zaakceptowania, a Ty mogłabyś zyskać trochę ich uwagi. Tylko porozmawiaj z nimi, gdy nie będą zajęci lub zmęczeni. Przedstaw spokojnie swój pomysł i daj im czas do namysłu. Powodzenia :)
Nie wspomniałam, że mama zawsze dużo pracowała... A tata zawsze wolał oglądanie tv niż wspólne spędzanie czasu. I próbowałam z nimi rozmawiać na spokojnie, ale uważają że nic się nie dzieje i nawet na wspólny spacer nie mają ochoty, wspólne oglądanie tv musi być w totalnej ciszy żeby nie przeszkadzać tacie. A ja naprawdę więcej nie oczekuję
Dziecko to nie inwestycja, że wystarczy opłacić jedzenie, ubranie i edukację a potem czekać na profity. Nie rozumiem dlaczego ludzie decydują się na dziecko, skoro ewidentnie im w życiu przeszkadza
Przepraszam, spędzanie czasu z własnym dzieckiem to jest jakaś kara? Dziecko powinno pisać specjalne petycje i przekazywać kiedy akurat jaśnie państwo będą w nastroju żeby je rozpatrzyć? Ta porada jest po prostu uwłaczająca!
A za 30 lat rodzice będą siedzieć w oknie i się zastanawiać czemu córka nie chce przyjechać choć raz w miesiącu i wziąć ich na spacer.
Homealone, ten medal ma swie strony. Spójrz na to tak- Twoi rodzice to wciąż ludzie. Po pracy chcą mieć więc trochę wolnego, czasu tylko dla siebie- każdy go potrzebuje. Kwestia ilości pracy to natomiast indywidualna sprawa. Sądzę, że gdy Twoja mama ma własną firnę, to chce o nia dbać nsjlepiej jak umie bo to jej osobisty sukces, coś z czego jest dumna i inwestuje siebie :)
Nadal jesteś dzieckiem, ale co innego 15 a co innego 5 letnie dziecko, prawda? Chodzi mi o ilosć koniecznej uwagi do egzystencji (nie zrobienia sobie kuku, zjedzenia, zajęcia się sobą). Małe dzieci tego nie potrafią i trzeba ich pilnować.
Zgadzam się, że może Ci być ciężko i masz prawo czuć się z tym źle. Naprawdę. Dlatego zaproponowałam małe kroki i rozmowę z rodzicami, gdy nie będą zajęci. Małe zmiany są łatwiejsze do zaakceptowania i istnieje też zjawisko przyzwyczajenia. Może zaproponuj, by sobotni wieczór czy niedzielny spędzać razem, np. Przy planszówkach. W empiku są często wystawione gry, np. Monopoly w promocji. Moglibyście wspólnie pograć :) Albo inny czas i inna rozrywkę. Pomału, spokojnie. Z czasem może tego czasu być więcej :)
Whitetea... Za 30 lat? W dzisiejszych czasach i tak masa osób traktuje swoich rodziców jak balast, których ich ciągnie w dół gdy się już usamodzielnili.