Odkąd w dość młodym wieku wyprowadziłam się z domu i zaczęłam od razu sama na siebie zarabiać, stałam się straszną sknerą (gdzie wcześniej byłam typem lekko zbuntowanej księżniczki, która totalnie nie znała pojęcia "oszczędzanie"). Nie zarabiam kokosów i nigdy nie zarabiałam, chociaż łatwiej mnie spotkać w pracy niż w domu. Specjalnie ubieram się w hipisowskie, punkowe, grunge stylówki, żeby ludzie nie zwracali zbyt dużej uwagi na dziurawe rajstopy czy mocno znoszone ubrania, o które i tak dbam jak tylko umiem.
Jakiś czas temu zrobiło mi się głupio w tramwaju, gdy zobaczyłam, że para żuli ma buty w lepszym stanie ode mnie. Obuwie wywaliłam ze smutkiem, bo było wygodne, chociaż zaczęło się dziurawić od spodu. Ostatnio się skapnęłam, że moje problemy z odżywianiem są spowodowane nie tylko przez nieregularne godziny pracy, stres itp., ale też właśnie przez skąpstwo. Patrzę na cenę i odechciewa mi się jedzenia. Schudłam straszliwie i zaczęłam się wstydzić własnego ciała, ale dalej mam problem z wydawaniem pieniędzy na jedzenie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Serio?
Jak nie wydasz na piekarza to wydasz na lekarza, a w grobie pieniądze potrzebne już nie są.
Przemyśl to sobie.
Też chcę spojrzeć na cenę i przestać czuć głód.
Zdrowiej jest szukać promocji i pomysłów na dobre, tanie dania. Jako człowiek, który kocha jeść, ale dysponuje dość ograniczonym budżetem wolę już przebutować dalszą trasę do innego sklepu, żeby kupić składniki na obiad połowę taniej, niż w tym obok. Nawet jeśli taniej jest coś, czego akurat nie potrzebuję, a co się nie zepsuje albo co można mrozić (makarony, mięso, coś z puszki, mrożonki), to mogę to wykorzystać np. za tydzień. Można nauczyć się robić zakupy rozsądnie i nie dostawać minizawału przy każdej okazji :)
Ja jak jestem głodna i jestem w sklepie, to jestem w stanie wydać więcej, niż gdy idę na zakupy najedzona.
BigMomma, ja też tak chcę 😎
Na wszystkim mogę oszczędzać, ale jedzenia nigdy sobie nie odmówię
Oszczędzać to można na przyjemnościach a nie na zaspokajaniu fizjologicznych potrzeb.
Pytanie, skąd się wzięło takie skąpanie u ciebie? Bo zarabiasz właśnie po to, by z tych pieniędzy korzystać, a nie by je gromadzić aż do śmierci... Słyszałam o przypadku żula w USA, który był biedny i bezdomny, a miał schowane tysiące dolarów. I po co tak oszczędzał? Umarł i tyle miał pożytku z kasy...
Po to pracujesz by używać tej kasy i kupować co się chce i co ci jest potrzebne. Co innego jakbyś odkładała te pieniądze na jakieś mieszkanie czy auto, ale z tego co czytam raczej tego nie robisz.