Moja 8-letnia córeczka w tym roku pierwszy raz sama wymyślała prezenty na dzień mamy i taty, a my jej pomagaliśmy je kupić.
Mamie „kupiła” wino, a tacie (mi) wódkę.
W przeciwieństwie do innych, nie wyciągałabym zbyt pochopnych wniosków co do Autora. Bardzo możliwe że dziecko zaobserwowało że rodzice zawsze DOSTAJĄ butelki od innych dorosłych i uznało, że to typowy prezent. Niestety, ciężko w Polsce zmienić zwyczaj, że "nie z pustymi rękami, to kupię flaszke chociaż". Jeśli jednak jestem zbyt optymistyczna w ocenie sytuacji, to Autorze... Mam nadzieję, że to do Ciebie dotarło i już wprowadzasz zmiany w życiu.
Ja jak nie wiem co komuś kupić to kupuje mu butelkę alkoholu. Jak ktoś chce to wypije a jak nie to da komuś innemu :)
anilka
Ten koncept został ci wgrany w toku socjalizacji, tak jak temu dziecku. Dzieci nie rodzą się zaprogramowane na picie. Jak się zastanowić nad tym, że alkohol=uniwersalny prezent, to jest to na obecnym etapie rozwoju społeczeństwa w ... słabe. Czy dałbyś komuś w prezencie samarkę z białym proszkiem, bo nie wiesz, co tej osobie kupić, a jak nie zażywa, to da komuś innemu? Widzisz, jak absurdalnie to brzmi.
PrimeMikael96
Nie, dzieci nie rodzą się „zaprogramowane” na picie. Nie rodzą się też zaprogramowane na kawę, perfumy ani czekoladę, a jednak bywają one prezentami. Problemem nie jest samo istnienie norm kulturowych, tylko brak myślenia o konkretnej osobie. A porównanie butelki wina do woreczka narkotyków jest efektowne wyłącznie do momentu, w którym zacznie się je analizować.
anilka
Kawa, perfumy i czekolada nie są n^rk0tykami i truciznami, alkohol jest.
no to chyba czas zastanowić się nad sobą
W przeciwieństwie do innych, nie wyciągałabym zbyt pochopnych wniosków co do Autora. Bardzo możliwe że dziecko zaobserwowało że rodzice zawsze DOSTAJĄ butelki od innych dorosłych i uznało, że to typowy prezent. Niestety, ciężko w Polsce zmienić zwyczaj, że "nie z pustymi rękami, to kupię flaszke chociaż". Jeśli jednak jestem zbyt optymistyczna w ocenie sytuacji, to Autorze... Mam nadzieję, że to do Ciebie dotarło i już wprowadzasz zmiany w życiu.
Smutne w ujj
Ja jak nie wiem co komuś kupić to kupuje mu butelkę alkoholu. Jak ktoś chce to wypije a jak nie to da komuś innemu :)
Ten koncept został ci wgrany w toku socjalizacji, tak jak temu dziecku. Dzieci nie rodzą się zaprogramowane na picie. Jak się zastanowić nad tym, że alkohol=uniwersalny prezent, to jest to na obecnym etapie rozwoju społeczeństwa w ... słabe. Czy dałbyś komuś w prezencie samarkę z białym proszkiem, bo nie wiesz, co tej osobie kupić, a jak nie zażywa, to da komuś innemu? Widzisz, jak absurdalnie to brzmi.
Nie, dzieci nie rodzą się „zaprogramowane” na picie. Nie rodzą się też zaprogramowane na kawę, perfumy ani czekoladę, a jednak bywają one prezentami. Problemem nie jest samo istnienie norm kulturowych, tylko brak myślenia o konkretnej osobie. A porównanie butelki wina do woreczka narkotyków jest efektowne wyłącznie do momentu, w którym zacznie się je analizować.
Kawa, perfumy i czekolada nie są n^rk0tykami i truciznami, alkohol jest.