#KgtOR
Gdy miałam 5 lat moja mama urodziła brata, o którego byłam chorobliwie zazdrosna. Pewnego dnia kiedy młody płakał w wózku, to ja, kochająca siostra, oglądałam obok bajki i udawałam, że go nie słyszę. Ściągnięta płaczem mama pyta:
- Nie słyszysz, że on płacze?
Na to ja:
- Jak sobie zrobiliście, to go teraz bawcie.
Nie sądziłam, że byłam aż tak wredna...
Moim zdaniem trafione i asertywne, a nie wredne. Dzieci nie są od bawienia innych dzieci swoich rodziców. Ile tu było wyznań o nastolatkach uziemionych, bo młodsze rodzeństwo. Ja rozumiem pomoc, ale nie całodobowa darmowa opieka.
Matka chyba nie oczekiwała, że pięciolatka zajmie się płaczącym noworodkiem.
Chyba mamie bardziej chodziło o to, żeby autorka ją zawołała, że brat płacze.
Prawidłowe podejście, a nie żadna wredota.
Nie tylko autorka wyznania była przykładną siostrą xD
Gdy mojego najmłodszego brata przywieźli ze szpitala, a miałam wtedy coś koło 3 lat, to kazałam im go zabrać tak, skąd go przynieśli - też mi to wypominają do dziś
U mnie też tak było! Ale w drugą stronę, tzn. to mnie kazano oddać ;)
Mój kuzyn zapytał, czy kuzynkę może zabrać śmieciarka :(
Przecież dobrze odpowiedziałaś. Dziecko to obowiązek rodziców, inny mogą im pomóc ale nie mają takiego obowiązku.